Opozycja: rząd dał przyzwolenie na prywatyzację polskiej ochrony zdrowia
Opozycja podkreśla, że rząd oficjalnie dał przyzwolenie na prywatyzację polskiej ochrony zdrowia. Poseł Czesław Hoc mówił w czwartek w Sejmie, że prezesi spółek szpitalnych i dyrektorzy szpitali zaczęli wyznaczać dzień na badania komercyjne, za które pacjenci muszą zapłacić z własnej kieszeni.
Prywatne badania endoskopowe oferują m.in. publiczne szpitale w Lubartowie, Tychach, Poznaniu, Krakowie i Płocku. Kosztują od kilkuset do ponad tysiąca złotych. To skutek cięć w NFZ.
Poseł Czesław Hoc w ramach pytań bieżących mówił, że w Polsce mamy medycynę dwóch prędkości.
– Medycyna dla bogatych i dla biednych. Bogaci mogą powalczyć o swoje życie i zdrowie, biedni w upokarzającej kolejce muszą czekać. To jest niekonstytucyjne, nieakceptowalne nawet w wymiarze aksjologicznym, w wymiarze humanitarnym. Tak nie wolno igrać ze zdrowiem i życiem Polek i Polaków. To jest haniebne i skandaliczne – ocenił polityk PiS.
Wiceminister zdrowia, Tomasz Maciejewski, stwierdził, iż nie ma żadnych decyzji rządu prowadzących do prywatyzacji ochrony zdrowia.
– Zmiany wprowadzone przez NFZ utrzymują finansowanie i limitowanie świadczeń, natomiast wprowadzają mechanizmy korygujące co do nadwykonywania w wybranych grupach kosztowych i badaniach kosztownych. Co kluczowe, te zmiany nie stosują się do najważniejszych grup pacjentów, jakimi są dzieci, młodzież, pacjenci z kartą DILO, programy profilaktyczne czy kobiety w ciąży, czyli tam, gdzie dostęp musi być najszybszy – mówił wiceszef resortu zdrowia.
Od 1 kwietnia Narodowy Fundusz Zdrowia płaci 50 proc. za nadwykonania tomografii i rezonansu magnetycznego, a 60 proc. za ponadlimitowe gastroskopie i kolonoskopie.
RIRM




