fot. pixabay

Red. G. Górny: Jeżeli kłamstwo szyte tak grubymi nićmi, jak „biksonimania”, nie zostało przez dwa lata zdemaskowane, to cóż dopiero mówić o lepiej zakamuflowanej dezinformacji medycznej?

Mimo wielu tropów mówiących, że raport o chorobie zwanej biksonimanią to mistyfikacja, został on potraktowany jako prawdziwy przez wszystkie systemy sztucznej inteligencji. Trzech indyjskich lekarzy opublikowało artykuł na temat melanozy okołooczodołowej w czasopiśmie naukowym „Cureus”, a w bibliografii, cytowanej jako wiarygodne źródło, podali raport nieistniejącego dr. Izgubljenovicia. Jeżeli kłamstwo szyte tak grubymi nićmi nie zostało przez nikogo przez dwa lata zdemaskowane, to cóż dopiero mówić o bardziej sprytnej i lepiej zakamuflowanej dezinformacji medycznej? A przecież tę samą technikę w celach komercyjnych mogą wykorzystać wielkie koncerny, przedstawiając odpowiednie badania, artykuły i raporty podparte tytułami naukowymi – zwracał uwagę w swoim felietonie z cyklu „Spróbuj pomyśleć” na antenie Radia Maryja red. Grzegorz Górny, pisarz i publicysta.

Red. Grzegorz Górny w swoim felietonie zwrócił uwagę na podatność algorytmów sztucznej inteligencji na dezinformacje. Wskazał na przykład biksonimanii, choroby objawiającej się zaczerwienieniem powiek i cieniami pod oczami, wywoływanej przez niebieskie światło z ekranów komputerów i telefonów. Choroba została zdiagnozowana przez chatboty – jak zaznaczył publicysta – u milionów ludzi na całym świecie.

Jest jednak jeden istotny problem: nie istnieje żadna choroba zwana biksonimanią.

– Wymyśliła ją w ramach eksperymentu Almira Osmanovic Thunström, szwedzka badaczka z Uniwersytetu w Göteborgu. W marcu 2024 r. przesłała na akademicki serwer dwa fałszywe raporty. Wszystko było w nich zmyślone. Zmyślony był autor raportu, dr Lazlijv Izgubljenovic. Zmyślona jego uczelnia, Uniwersytet Asteria Horizon. Zmyślone miasto, Nova City w Kalifornii. Najważniejsze jednak, że zmyślona była sama choroba, biksonimania. Szwedzka badaczka postanowiła wpleść w tekst raportu szereg tak nieprawdopodobnych i monstrualnych bzdur, że każdy lekarz lub pracownik służby zdrowia powinien natychmiast zorientować się, że ma do czynienia z fikcją – podkreślił felietonista.

Przede wszystkim nazwa owej „jednostki chorobowej” nie jest adekwatna do objawów, bowiem końcówka „-mania” odnosi się do chorób psychicznych. Oprócz tego część informacji zawartych w raportach brzmiała jak oczywisty żart, oparty na łatwych do wychwycenia nawiązaniach popkulturowych. Badania zostały sfinansowane przez „Uniwersytet Bractwa Pierścienia i Galaktycznej Triady”, a w podziękowaniach zamieszczono wzmiankę o badaniach na pokładzie amerykańskiego okrętu wojennego USS Enterprise. Oprócz tego w samym raporcie padły słowa, że cały artykuł jest zmyślony, a do grupy badawczej zaproszono 50 wymyślonych osób.

– Mimo tak wielu tropów mówiących, że wspomniany raport to mistyfikacja, został on potraktowany jako prawdziwy przez wszystkie systemy sztucznej inteligencji. Jeśli ktoś zadał chatbotowi pytanie, co mu dolega, ponieważ ma zaczerwienione oczy, swędzą go powieki i zbyt długi czas przebywał przed ekranem komputera, wówczas najczęściej otrzymywał odpowiedź, że cierpi na (…) biksonimanię. I tak na przykład ChatGPT informował, że biksonimania to typ choroby zwanej melanosis periorbitalis, czyli melanozy okołooczodołowej. Chatbot Copilot nazwał biksonimanię łagodnym, często błędnie diagnozowanym schorzeniem. Chatbot Gemini informował użytkowników, że biksonimania powstaje na skutek nadmiernej ekspozycji na niebieskie światło cyfrowych ekranów. Chatbot Perplexity stwierdził z kolei, że na biksonimanie cierpi jedna na 90 tys. osób. Nowa jednostka chorobowa dostała się nawet do literatury naukowej. Trzech indyjskich lekarzy opublikowało artykuł na temat melanozy okołooczodołowej w czasopiśmie naukowym „Cureus”, a w bibliografii, cytowanej jako wiarygodne źródło, podali raport nieistniejącego dr. Izgubljenovicia – mówił red. Grzegorz Górny.

Jak zaznaczył felietonista, artykuł został zrecenzowany pozytywnie i zatwierdzony do publikacji. Autorka „raportów”, przerażona tym, jak daleko zaszedł jej eksperyment, postanowiła publicznie ujawnić swoją mistyfikację.

– Teraz zastanówmy się: jeżeli kłamstwo szyte tak grubymi nićmi nie zostało przez nikogo przez dwa lata zdemaskowane, to cóż dopiero mówić o bardziej sprytnej i lepiej zakamuflowanej dezinformacji medycznej? A przecież tę samą technikę w celach komercyjnych mogą wykorzystać wielkie koncerny, przedstawiając odpowiednie badania, artykuły i raporty podparte tytułami naukowymi. Czy ktoś jest w stanie to sprawdzić? A kto nam zagwarantuje, że to już się nie dzieje i że nie jesteśmy ofiarami manipulacji, dezinformacji i prowokacji? Czy ktoś z Państwa da za to głowę? – zwrócił uwagę publicysta.

Całość felietonu red. Grzegorza Górnego jest dostępna [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj