fot. PAP/Vitaliy Hrabar

M. Gośniowska-Kola: Ukraińscy nacjonaliści przez cały dzień palili ludzi żywcem. W pacyfikacji Huty Pieniackiej zginęło około 1000 osób

Pacyfikacja Huty Pieniackiej trwała cały dzień. Ukraińscy nacjonaliści wprowadzali ludzi do budynków znajdujących się w pobliżu centrum wsi. Żywcem palili ludzi. W ciągu jednego dnia życie straciło około 1000 osób – opowiadała na antenie Radia Maryja w piątkowej audycji „Aktualności dnia” Małgorzata Gośniowska-Kola. Prezes Stowarzyszenia Huta Pieniacka zaprosiła jednocześnie na uroczystości upamiętniające tragiczne wydarzenia. 28 lutego odbędą się one w Warszawie.

28 lutego 1944 roku ukraińscy nacjonaliści dokonali ludobójstwa w Hucie Pieniackiej. Wieś umiejscowiona w dawnym województwie tarnopolskim została zrównana z ziemią. Liczba ofiar mogła sięgać nawet tysiąca osób. Tylko nieliczni ocaleli.

– Około godz. 4.00 wieś została okrążona przez bandy UPA, przez ukraińskich nacjonalistów, a także – zgodnie ze śledztwem Instytutu Pamięci Narodowej i relacjami świadków – przez żołnierzy z 4. Galicyjskiego Pułku Ochotniczego SS oraz przez sąsiadów, mieszkańców okolicznych miejscowości. Dano sygnał, żeby rozpocząć akcję. Następnie przez cały dzień ludzi wywlekano z domostw, schowków. Gromadzono ich w kościele. Następnie wyprowadzano w grupach kilkunastoosobowych do stodół i budynków znajdujących się w pobliżu centrum wsi. Podpalano je i żywcem palono ludzi. Tych, którzy starali się uciekać, wyłapywano i mordowano – zaznaczyła Małgorzata Gośniowska-Kola.

– W ciągu jednego dnia życie straciło około 1000 osób. Dane szacunkowe są nieprecyzyjne. Nie można ich ustalić ze względu na to, że wieś licząca przed wojną blisko 500 mieszkańców przyjmowała uciekinierów z Wołynia czy pobliskich miejscowości (…). Uratowało się około 160-200 osób. Pacyfikacja trwała cały dzień – dodała.

18 lutego 2026 roku strona ukraińska wydała zgodę na poszukiwania i ekshumacje ofiar zbrodni w Hucie Pieniackiej. Starania o przeprowadzenie prac trwały od siedmiu lat.

– To bardzo trudna droga. Mam nadzieję, że będzie ona przebiegała w porozumieniu. Instytucją, która jest do tego powołana, jest Instytut Pamięci Narodowej, a po drugiej stronie jest firma wyłoniona przez ukraińskie Ministerstwo Kultury i Komunikacji Strategicznej (…). Plan będzie opracowywany. On jest trudny z uwagi m.in. na wojnę, pogodę i wiele różnych składowych – wskazała prezes Stowarzyszenia Huta Pieniacka.

Małgorzata Gośniowska-Kola powiedziała, że jako potomkowie ofiar „przekazujemy pamięć naszym dzieciom, wnukom. W wielu pielgrzymkach staraliśmy się, żeby byli tam młodzi ludzie. Nasi rodzice, mając określony stan zdrowia, nie mogli tego kontynuować”.

– W pamięci mam słowa mojego dziadka, który przekazywał je do swoich dzieci zgromadzonych w kościele przed wyjściem do palących się stodół. Mówił: „Dzieci kochane, kto z was przeżyje, zmówcie Ojcze nasz”. Ten testament traktuje jako mój obowiązek życiowy. Tego starała się dotrzymać moja mama, która wielokrotnie powtarzała, że tam pozostawały szczątki (…) i trzeba je pochować. To bardzo ważne w naszym życiu, żebyśmy się opierali o to, jakie mamy dzisiaj obowiązki – i ten modlitewny, chrześcijański, ale też obowiązek tego, żebyśmy przekazywali to kolejnym pokoleniom – zaznaczyła.

W 82. rocznicę tragicznych wydarzeń w Warszawie odbędą się uroczystości upamiętniające ofiary masakry. O godz. 10.30 w Katedrze Polowej Wojska Polskiego odprawiona zostanie Msza święta. Po Eucharystii zostaną złożone wieńce przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Patronat nad wydarzeniem sprawują Radio Maryja i Telewizja Trwam.

Cała rozmowa z Małgorzatą Gosniowską-Kolą dostępna jest do odsłuchania [w tym miejscu].

radiomaryja.pl

drukuj