fot. pixabay.com

Prof. P. Grochmalski: Amerykanie dają jasny sygnał całej cywilizacji zachodniej, że Zachód powinien się poważnie przygotowywać do ewentualnego starcia z Chinami

Chiny, Rosja, Iran i Korea Północna budowały strukturę, która miała ambicje podobne do ambicji Osi Berlin-Rzym-Tokio, mianowicie zdominować Eurazję, wypchnąć kulturę i cywilizację zachodnią, także wypchnąć z Eurazji – głównie z Europy – Stany Zjednoczone i doprowadzić do zwycięstwa w tej globalnej konfrontacji. Amerykanie dają jasny sygnał Europie, całej cywilizacji zachodniej, że skończył się czas, kiedy mieliśmy jeszcze jakieś inne opcje, że w tej chwili Zachód powinien się poważnie przygotowywać do ewentualnego starcia z Chinami – mówił we wtorkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja prof. Piotr Grochmalski, ekspert ds. bezpieczeństwa.

W Iranie trwają masowe antyrządowe rozruchy, które z protestów przerodziły się miejscami w zbrojne starcia ze służbami. Islamski reżim odpowiada terrorem. Na sytuację należy jednak spojrzeć szerzej – w perspektywie geopolitycznej układanki. Prof. Piotr Grochmalski zwrócił uwagę, że Iran pod rządami ajatollahów jest elementem struktury, którą przez lata budowały Chiny. Porównał go w pewnych aspektach do Osi Berlin-Tokio. Ta współczesna chińsko-irańska oś ma charakter antyzachodni, antyamerykański.

– Wiemy, że Chiny, Rosja, Iran i Korea Północna budowały strukturę, (…) która miała ambicje podobne do ambicji (…) tej koalicji zła, mianowicie zdominować Eurazję, (…) wypchnąć kulturę i cywilizację zachodnią, także wypchnąć z Eurazji – głównie z Europy – Stany Zjednoczone i doprowadzić do zwycięstwa w tej globalnej konfrontacji. Można powiedzieć, że to, co się dzieje z Iranem, to konsekwencja m.in. logiki działań, jest mocno wpisane w amerykańską strategię – zaznaczył ekspert.

Gość „Aktualności dnia” ocenił, że dziś mamy do czynienia z powtórką scenariusza, z którym mieliśmy do czynienia po zakończeniu II wojny światowej, kiedy to świat wszedł w fazę dwubiegunowości. Zauważa to też administracja amerykańska, choć w swojej retoryce porównuje obecną sytuację do innych dat: roku 1939, a więc przedednia wybuchu II wojny światowej oraz roku 1981, a więc początku schyłku Związku Sowieckiego.

– Można powiedzieć, że Amerykanie dają jasny sygnał Europie, całej cywilizacji zachodniej, że skończył się czas, kiedy mieliśmy jeszcze jakieś inne opcje, że w tej chwili Zachód powinien się (…) poważnie przygotowywać do ewentualnego starcia z Chinami. Przypomnijmy sobie, że w 2025 r. Amerykanie zmienili nazwę swego Departamentu Obrony na Departament Wojny. (…). Dzisiaj Amerykanie dają cały szereg sygnałów, że trzeba porządkować obszary zagrożeń strategicznych, że Zachód powinien się konsolidować i ewentualnie nawet przygotować do czegoś, co jest nam doskonale w pamięci znane, a więc do jakiejś strategii – np. strategii powstrzymywania – wobec Chin, które dzisiaj mają pozycję strategicznie twardszą, bardziej brutalną od tej, jaką posiadał Związek Sowiecki po zakończeniu II wojny światowej – podkreślał rozmówca Radia Maryja.

Prof. Piotr Grochmalski wskazał, że Chiny są radykalnie mocniejsze od Związku Sowieckiego praktycznie we wszystkich obszarach poza jednym – arsenałem nuklearnym. Obecna Rosja, będąca spadkobiercą Związku Sowieckiego, dysponuje znacznie większym arsenałem jądrowym niż Chiny.

Dziś – jak zauważył ekspert – mamy moment, który może rozsypać strategiczną grę realizowaną przez Chiny w ramach globalnej konfrontacji ze Stanami Zjednoczonymi. W tym kontekście należy też rozpatrywać kwestię Grenlandii.

– Grenlandia z punktu widzenia globalnego bezpieczeństwa Zachodu, globalnego bezpieczeństwa NATO, ale przede wszystkim najważniejszego państwa NATO, a więc Stanów Zjednoczonych, stanowi kluczowy element strategii. Patrzymy na północną część Atlantyku (…). Już I wojna [światowa – radiomaryja.pl] ujawniła strategiczne położenie Grenlandii. Natomiast II wojna [światowa – radiomaryja.pl] (…) [pokazała, że – radiomaryja.pl] oczywistym było, że kto przejmie Grenlandię, ten będzie stanowił gigantyczne zagrożenie na przykład dla transportów, zaopatrzenia zarówno dla (…) Związku Sowieckiego, ale też [dla – radiomaryja.pl] transportów, które zaopatrywały Wielką Brytanię czy Europę. (…) Później (…), w okresie zimnej wojny, oczywiste było, że panowanie nad Grenlandią (…) ma kluczowe znaczenie z punktu widzenia bezpieczeństwa Zachodu – nie tylko Stanów Zjednoczonych, ale także państw Europy Zachodniej, że to jest system naczyń połączonych. W zasadzie tylko Stany Zjednoczone posiadają flotę, systemy rakietowe, lotnictwo i armię, która jest w stanie obronić Grenlandię w sytuacji zagrożenia, gdyby np. była próba desantowania, czy też opanowania tejże wyspy – wówczas przez Związek Sowiecki, a dzisiaj przez Chiny – zwracał uwagę gość „Aktualności dnia”.

Ekspert stwierdził, że „czas na bycie lekkoduchem się skończył, bo wchodzimy w niebezpieczną fazę, która albo może być fazą zimnej wojny, albo może się z dnia na dzień przekształcić w gorący globalny konflikt amerykańsko-chiński”.

Całość rozmowy z prof. Piotrem Grochmalskim jest dostępna [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj