Red. R. Tekieli: Reżim wenezuelski od dekad niósł wysoko sztandar narkoterroryzmu i chavizm skrajnie lewicowego, marksistowskiego nurtu politycznego
Wenezuela spod znaku skrajnie lewicowych marksistowskich dyktatorów jest częścią antyzachodniej osi zła, elementem autorytarnego sojuszu marksistowskiej Chińskiej Republiki Ludowej, autorytarnej Rosji, totalitarnej marksistowskiej Korei Północnej i autorytarnego Iranu – zauważył w niedzielnym felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” red. Robert Tekieli, pisarz i publicysta.
W swoim felietonie red. Robert Tekieli odniósł się do ostatnich wydarzeń jakie miały miejsce w Wenezueli.
– Działania militarne USA w Wenezueli są kolejnym dowodem na rozpad porządku światowego stworzonego po II wojnie światowej. Trwają globalne zmagania, a Wenezuela spod znaku skrajnie lewicowych marksistowskich dyktatorów Hugo Chaveza, a po jego śmierci Nicolasa Maduro była, albo jest, częścią antyzachodniej osi zła, elementem autorytarnego sojuszu marksistowskiej Chińskiej Republiki Ludowej, autorytarnej Rosji, totalitarnej marksistowskiej Korei Północnej i autorytarnego Iranu. Reżim wenezuelski od dekad niósł wysoko sztandar narkoterroryzmu i chavizm skrajnie lewicowego, marksistowskiego nurtu politycznego. W jednym z niegdyś najbogatszych krajów Ameryki Południowej po kilku latach dyktatorskich rządów zaczęło brakować mąki, cukru i papieru toaletowego. W państwie panoszyły się i panoszą gangi. Ich przywódcy, często zza krat, zarządzają handlem narkotykami, porwaniami i morderstwami w całym kraju – mówił publicysta.
Jak zauważył, przestępczość do dziś paraliżuje Wenezuelę, a krajem rządzi korupcja.
– Bezpośrednim zapleczem reżimu Maduro i realnym wsparciem było wojsko. Generałowie otrzymywali stanowiska w spółkach państwowych, gdzie była ropa, import żywności, logistyka. Armia kontroluje dystrybucję żywności, co daje jej wpływ na społeczeństwo, a korupcja jest właśnie narzędziem lojalności. Wszystkim płaczącym za Maduro przypomnę, że w 2018 r. w związku z fałszerstwami, kupowaniem głosów i zastraszaniem przeciwników politycznych, uznania wyników tamtych dawnych wyborów i reelekcji prezydenta Maduro odmówiły Stany Zjednoczone, Unia Europejska, Brazylia, Meksyk, Chile, Kolumbia i Argentyna. W sumie cała organizacja państw amerykańskich, czyli 13 krajów Ameryki Łacińskiej. Jego konkurent został uznany za prezydenta Wenezueli m.in.: przez USA, Brazylię, Kolumbię, Peru, Paragwaj, Chile, Argentynę, Izrael, Australię, Albanię i Gruzję oraz przez Parlament Europejski – przypomniał red. Robert Tekieli.
Dziś w reakcji na działania militarne USA politycy różnych opcji na świecie stwierdzają oczywistą prawdę, że widzimy właśnie, jak prawo międzynarodowe nie ma zastosowania, że siła militarna jest stosowana bez mandatu Rady Bezpieczeństwa ONZ, a każdy, kto jest duży i silny, robi co chce, promując własne interesy – powiedział felietonista.
– Ci sami politycy nie protestują jednak – co zadziwiające – przeciwko agresji Rosji na Ukrainę. Każdy, kto obserwuje politykę międzynarodową nie w jej warstwie retorycznej, a w warstwie realnej, widzi i wie, że również po zakończeniu zimnej wojny od lat 90. twarde interesy większych były zawsze bezlitośnie egzekwowane w osłonie równościowej narracji. Choć przecież samo istnienie Rady Bezpieczeństwa ONZ pokazuje, że są równi i równiejsi. Kosztem wojen i ofiar Słowenia i Chorwacja wróciły w objęcia niemieckiej strefy wpływów. Algieria straciła demokratycznie wybrany islamistyczny rząd, Niemcy obalili włoskiego premiera, handlowano Ukrainą, „obiecując jej gruszki na wierzbie”, byle wyjąć z rąk Kijowa broń atomową w interesie Moskwy – zwrócił uwagę pisarz.
Obserwujemy, jak prezydent Trump prowadzi swoją politykę wzmacniania USA na półkuli zachodniej, patrzymy na to, jak buduje festung Ameryka, a teraz chce przy pomocy nadprodukcji taniej wenezuelskiej ropy zmusić Rosję do kompromisów w rokowaniach pokojowych dotyczących Ukrainy – dodał red. Robert Tekieli.
Całość felietonu można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl




