fot. PAP/EPA

Nicolas Maduro i jego żona Cilia Flores usłyszeli zarzuty. Termin kolejnej rozprawy sąd federalny w Nowym Jorku wyznaczył na 17 marca

Nicolas Maduro wraz z żoną stanęli w poniedziałek przed sądem federalnym w Nowym Jorku. Usłyszeli cztery zarzuty, do których się nie przyznali. W tym samym mieście odbyło się także spotkanie nadzwyczajne Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Nicolas Maduro stanął w poniedziałek przed sądem federalnym na Manhattanie w Nowym Jorku. Wraz z żoną usłyszeli cztery zarzuty: uczestnictwa w zmowie narkoterrorystycznej, sprowadzania kokainy do Stanów Zjednoczonych i dwa zarzuty związane z posiadaniem zabronionej broni. Nie przyznali się do zarzucanych im czynów. Także w poniedziałek odbyło się spotkanie nadzwyczajne Rady Bezpieczeństwa ONZ. Szef ONZ, Antonio Guterres, w liście odczytanym przez podsekretarza ONZ wyraził zaniepokojenie sytuacją w Wenezueli i wezwał do przestrzegania prawa międzynarodowego.

– Podkreślałem konieczność pełnego poszanowania przez wszystkich prawa międzynarodowego, w tym Karty Narodów Zjednoczonych, która stanowi podstawę utrzymania międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa – napisał szef ONZ.

 W niedzielnym wywiadzie dla amerykańskiej prasy Donald Trump powiedział, że jeżeli obecna wiceprezydent Wenezueli, Delcy Rodriguez, nie będzie chciała współpracować z USA, może spotkać ją coś znacznie gorszego niż Nicolasa Maduro.

„Jeśli ona nie zrobi tego, co słuszne, zapłaci bardzo wysoką cenę, pewnie wyższą niż Maduro” – wskazał Donald Trump.

 Na odpowiedź Delcy Rodriguez nie trzeba było czekać. Pełniąca obowiązki prezydenta Wenezueli zaprosiła rząd USA do współpracy, zwróciła się też bezpośrednio do amerykańskiego prezydenta.

„Prezydencie Donaldzie Trumpie, nasze narody i nasz region zasługują na pokój i dialog, a nie na wojnę. Takie było zawsze przesłanie prezydenta Nicolasa Maduro i takie jest obecnie przesłanie całej Wenezueli” – napisała Delcy Rodriguez.

 Marcin Krzyżanowski, politolog, wskazał, że konflikt w Wenezueli to początek szerszego konfliktu geopolitycznego między USA a Rosją i Chinami.

– Oczywiście zmienia to układ sił w Ameryce Południowej. Oczywiście osłabia to Chiny i Rosję na tym kontynencie, bo przecież reżim dyktatora wenezuelskiego blisko współpracował z Chinami i Rosją. Na pewno jest to uderzenie w oba te kraje – zauważył Marcin Krzyżanowski.

 Stany Zjednoczone chcą zupełnie przejąć strefę wpływów w regionie, dlatego widzimy zapowiedzi i groźby wymierzone przez Donalda Trumpa w stronę Kolumbii, Kuby czy Meksyku.

– Myślę, że 2026 rok to będzie rok, gdzie ta rywalizacja pomiędzy mocarstwami będzie stała i tego typu wydarzenia jak w Wenezueli, choć spektakularne, będzie ich więcej. Donald Trump sugerował, że kolejne kroki jego kraj może podjąć w sprawie Kolumbii i Meksyku. Czy możliwe są takie działania wobec tych państw? – podsumował Marcin Krzyżanowski.

 Te państwa od dawna ściśle współpracują z Chinami czy Rosją, a ich władze nie są pokojowo nastawione do USA.

TV Trwam News

drukuj