Nicolas Maduro wraz z żoną trafili do aresztu w Nowym Jorku
Ujęci przez USA przywódca Wenezueli Nicolas Maduro i jego żona trafili do aresztu w Nowym Jorku. Para została oskarżona o przestępstwa związane z narkotykami i terroryzmem.
W nocy z piątku na sobotę wojska USA zaatakowały cele w wenezuelskiej stolicy i schwytały przywódcę Nicolasa Maduro, który przebywa w areszcie na Brooklynie w Nowym Jorku i oczekuje na proces karny.
Na Nicolasie Maduro i jego żonie ciążą cztery zarzuty, w tym uczestnictwa w zmowie narkoterroryzmu. Były przywódca oskarżony jest o wieloletnie prowadzenie przemytu kokainy do USA. Jeśli Nicolas Maduro zostanie uznany za winnego, grozi mu kara od 30 lat więzienia do dożywocia.
Poseł PiS, Marcin Horała, uważa, że amerykańska akcja wobec Wenezueli jest sygnałem potwierdzającym siłę Stanów Zjednoczonych oraz aktualność doktryny Monroego, zgodnie z którą zachodnia półkula pozostaje strefą wpływów USA.
– Warto powstrzymać się z komentarzami, bo nie wiemy jak sytuacja się rozwinie w najbliższych dniach, nie wiemy więc, jaki będzie końcowy efekt tej akcji, a od tego efektu zależy jej ocena. Jest to sygnał, że Stany Zjednoczone są jak najbardziej silne. Doktryna Monroego – pierwsza połowa XIX wieku – jak widać nadal obowiązuje. Z polskiej perspektywy najważniejsze by było, żeby w Wenezueli powstał stabilny, demokratyczny rząd, który np. będzie dostarczał więcej ropy na rynki światowe, bo dzięki temu cena tego surowca spadnie, co jest dobre dla naszej gospodarki, a bardzo złe dla gospodarki Rosji. To głównie z wpływów surowców energetycznych Rosja finansuje swoją machinę wojenną – wskazał Marcin Horała.
Jutro ma odbyć się nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych w sprawie ataku Stanów Zjednoczonych na Wenezuelę. Sekretarz Generalny ONZ, Antonio Guterres, nazwał te wydarzenia groźnym precedensem i wezwał wszystkie strony konfliktu do konstruktywnego dialogu.
RIRM



