Ewangelia
Po wyjściu Judasza z wieczernika Jezus powiedział:
„Syn Człowieczy został teraz uwielbiony, a w Nim został Bóg uwielbiony. Jeżeli Bóg został w Nim uwielbiony, to Bóg uwielbi Go także w sobie samym, i zaraz Go uwielbi.
Dzieci, jeszcze krótko – jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale – jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię – dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie. Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”.
Oto słowo Pańskie.
J 13,31-33a.34.35
* * *
W poszukiwaniu oryginału
Ktoś powiedział: „Miłość to najbardziej zakłamane słowo na świecie”. Tylko pozornie stwierdzenie to wydaje się absurdalne. Kiedy wnikliwie przyjrzeć się temu, co określamy mianem miłości, a co znajduje swoje odzwierciedlenie w wielu współczesnych tekstach kultury, serialach, poradnikach, a często także „zwyczajnych Polaków rozmowach” itd., okaże się szybko, iż jest prawdziwe. Niestety, każdy rozumie ją po swojemu, budując ją wedle własnej miary. Tak „skrojona”, zamiast uwznioślać i ożywiać, staje się źródłem cierpienia.
Liturgia Słowa piątej niedzieli wielkanocnej zawiera fragment Ewangelii wg św. Jana (13, 31-35). Jest to początek mowy Jezusa skierowanej do apostołów zaraz po wyjściu Judasza z Wieczernika. Padają słowa-testament: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie” (J 13, 34).
O jakiej miłości mówi Chrystus? O grze interesów na wzór wymiany handlowej? O kaskadzie emocji? Pisze o niej św. Paweł w „Hymnie o miłości” (zob. 2 Kor 5, 14-21). Jej piękno i trwałość nie zależą od stopnia wzajemnego usatysfakcjonowania czy korzyści, bo przebaczając, nie szukając swego, będąc cierpliwym, pokornym – myśląc po ludzku – traci się. Prawdziwą miłość człowiek może zbudować tylko wtedy, gdy doświadczy miłości Boga. Gdy zainspirowany miłością Jezusa – Tego, który wydał się za nas, umiłowawszy nas do końca – będzie przynajmniej próbował wedle tej miary budować więź z innymi. To jest punkt odniesienia dla ucznia Chrystusa – nie wynurzenia celebrytów, rady autorytetów od wszystkiego czy absurdalne poplątanie zasad, wedle których dobre jest to, co jest przyjemne. A zarazem stanowi gwarancję, iż miłość, której tak naprawdę każdy z nas całe życie szuka, nie będzie marną podróbką oryginału.
ks. Paweł Siedlanowski
