Rząd odrzuca propozycje rozmów z prezydentem w sprawie zmiany Ustawy o ochronie zwierząt
Przedstawiciele koalicji rządzącej zapowiadają, że nie chcą dyskutować nad skierowaną do Sejmu inicjatywą prezydenta dotyczącą zmiany Ustawy o ochronie zwierząt. Działania przedstawicieli rządu Donalda Tuska w kwestii zmiany Ustawy o ochronie zwierząt mają być odpowiedzią na zawetowaną przez Karola Nawrockiego tzw. ustawę łańcuchową. Celem inicjatywy prezydenckiej jest wprowadzenie zakazu trzymania zwierząt domowych na uwięzi, a w szczególności rozwiązanie problemu psów „na łańcuchach”.
Założenia ustawy rządowej były absurdalne i pozbawione merytorycznego uzasadnienia – ocenia lekarz weterynarii Maciej Perzyna z Katedry Chorób Dużych Zwierząt Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Jednocześnie ekspert podczas programu „Porady ekologa” w Radiu Maryja dodaje, że nie szedłby w stronę zakazywania trzymania psów na uwięzi, co zakłada również prezydencki projekt.
– Na pewno nie w Polsce, gdzie mamy tyle pogryzień i mamy ogromny problem z psami biegającymi samopas. Jeśli się skupić na różnicach, prezydent w swoim projekcie usunął normy dotyczące powierzchni kojców czy wyśrubowanych warunków, według których połowa kojca musi być zabetonowana i połowa musi być zadaszona. Psom dużo lepiej żyje się na piasku. To wiąże się z utrudnieniem w sprzątaniu, (…) a teren musi być w jakiś sposób podwyższony, bo inaczej o tej porze roku może się tam stworzyć błoto. Ja rozwiązuję to w ten sposób, że w kojcach moich psów ścielę im słomą, jakby był to wybieg gospodarczy. Ale to są technikalia. Natomiast obóz rządowy powiedział, że nie będzie w ogóle dyskutował na temat projektu prezydenta – mówi Maciej Perzyna.
Lekarz weterynarii uważa, że ewentualne zmiany w przepisach powinny być wypracowane w merytorycznej dyskusji przy udziale uczelni rolniczych, które mogą wykonać niezbędne badania. Dbając o dobrostan, można jednocześnie normować długość uwięzi, jakość wód, do których pies ma dostęp, czy jakość samej obroży – zaznacza ekspert.
Jednocześnie przestrzega, że w całej dyskusji należy brać pod uwagę fakt, że pogryzienia przez biegające psy są realnym zagrożeniem. Dziennie takich sytuacji w naszym kraju jest rejestrowanych około stu.
– O wiele więcej pogryzień nie trafia do rejestru – wskazuje Maciej Perzyna.
RIRM



