Dr hab. R. Lizut: W transhumanizmie nie ma Boga, a ludzie, którzy wszystko wiedzą, żyją wiecznie. Tylko po co żyć w świecie, w którym nie można już nic osiągnąć?
Człowiek działa ze względu na miłość, ze względu na coś, co go pociąga. Natomiast w transhumanizmie nie ma Boga, a ludzie, którzy wszystko wiedzą, żyją wiecznie. Tylko po co żyć w świecie, w którym nie można już nic osiągnąć? – mówił dr hab. Rafał Lizut, wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego oraz Akademii Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.
W Akademii Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu odbył się dwudniowy XVIII Międzynarodowy Kongres „Katolicy a transhumanizm”. Wśród prelegentów znaleźli się naukowcy z Europy, Azji, Ameryki i Afryki, którzy debatowali nad miejscem człowieka w epoce biotechnologii i rozwoju sztucznej inteligencji. Temat transhumanizmu był poruszany także podczas „Rozmów niedokończonych” na antenie Radia Maryja i Telewizji Trwam.
Jednym z gości programu był dr hab. Rafał Lizut, który wskazał, że transhumanizm jest to pewien ruch przekraczający, gdyż „trans” to jest przekroczyć pewien stopień, pozostawić to coś za sobą – prawdopodobnie to, kim jesteśmy teraz, by stać się zupełnie nowym bytem. Jakim bytem? Tego właśnie transhumaniści nie mówią.
– Mówiąc o transhumanizmie przede wszystkim należy zrobić pewny porządek terminologiczny, bo bez jasnego wyjaśnienia, co mamy na myśli, mówiąc o nim, skutkuje to niezrozumieniem. Trzeba więc rozróżnić transhumanizm jako pewien ruch ideowy, transhumanizm jako religię ze swoją własną eschatologią, transhumanizm jako poszczególne jego elementy, czyli rozumiany dystrybutywnie i kolektywnie. Warto zaznaczyć, że różnica między transhumanizmem a zwykłym postępem technicznym – dotyczącym medycyny, IT itd. – jest taka, że transhumanizm chce człowieka przenieść na inny poziom. Nie chodzi jedynie o zapewnienie ciągłości istnienia, poprawienie zdrowia, tylko o stworzenie czegoś nowego. Mamy więc do czynienia z kreacją i przejmujemy rolę Boga, twierdząc, że Bóg zrobił coś, co my musimy poprawić. W tym sensie transhumanizm jest pewnego rodzaju wiarą stawiającą człowieka w roli boga – tłumaczył dr hab. Rafał Lizut.
Wykładowca Akademii Kultury Społecznej i Medialnej zwrócił uwagę, że jeżeli mamy człowieka transhumanistycznego bez ciała, to nie ma też kwestii, kto jest mężczyzną, kto jest kobietą. To jest szersze zjawisko redefiniowania pojęć, ponieważ w tym momencie próbujemy zrozumieć transhumanizm przez rozumienie świata, jakie jest teraz.
– Aby obronić człowieka, musimy poznać prawdę, czym jest transhumanizm i kim jest człowiek. Dopiero wtedy możemy wyznaczać kierunki działania. Krytykowanie niczego nie zmieni. Zmiany tak czy inaczej nastąpią. Możemy się tylko zastanowić, w jaki sposób je skierować, żeby służyły dobru człowieka. Ale żeby skierować je w tę stronę, to trzeba o tym dobru dużo wiedzieć i tak dobierać środki, żeby rzeczywiście się ono realizowało. Mówimy o dobru człowieka, o etyce, ale jest wiele etyk i wiele systemów działania. Musimy dobrze wiedzieć, o którą etykę nam chodzi i w jaki sposób nasze działania skierować w jej stronę, żeby realizować swój największy, najważniejszy cel w życiu. Nie ma czegoś takiego jak etyka ogólna. Etyki są różne i zależą od wizji, celu i sensu człowieka. Etyka odpowiada na pytanie: co powinienem robić? Natomiast odpowiedź na to pytanie jest relatywna do celu ostatecznego naszego życia. Jeżeli więc już zdecydujemy się na pewną konkretną etykę, zrozumiemy, co jest celem i sensem życia człowieka, to dopiero wtedy możemy oceniać wytwory człowieka – mówił dr hab. Rafał Lizut.
Jeżeli popatrzymy na nóż, można wykorzystać go zarówno do dobrych, jak i złych celów, ale noże są różne. Podobnie, jeżeli już w samych nożach mamy taką możliwość wyboru, to tym bardziej w sztucznej inteligencji czy w transhumanizmie tych narzędzi jest tak dużo, że każdy z nich trzeba oceniać osobno, rozpatrując wbudowany w niego cel i inne możliwości wykorzystywania do innych nieplanowanych celów, bo wkładanie ich do jednego worka powoduje, że albo odrzucamy wszystko, albo wszystko przyjmujemy.
– Wizje, które są proponowane przez transhumanistów są bardzo atrakcyjne. Żyjemy coraz bardziej odseparowani od drugiego człowieka, unikamy nieprzyjemnych sytuacji związanych z obcowaniem z innymi. Na przykład podczas dyskusji czy bójki trudno uciec bez rozwiązania tego problemu, natomiast z czata można się wylogować, można kogoś wyrzucić. Tracimy więc zdolność rozwiązywania konfliktów, co będzie prowadziło do coraz większej chęci alienacji, tworzenia własnego świata, w którym nie będę musiał sobie radzić z żadnymi nieprzyjemnymi doznaniami związanymi chociażby z niezgadzaniem się z drugim człowiekiem – akcentował gość programu.
Obecnie istnieje takie założenie, że jak jest szybciej, to jest lepiej. Jednak jeżeli proces nabywania informacji zostanie przyspieszony, to nie wiemy, w jaki sposób wpłynie to na nasz obecny system wiedzy. Wszystkie nowe informacje trzeba przetrawić, czyli odnieść do tego, co już wiemy i po to jest nam potrzebna refleksja, żeby zastanowić się, w jaki sposób odnosi się do tego, co już wiemy. A to jest bardzo ważne, ponieważ działamy zgodnie z tym, co wiemy, więc żeby zmienić ludzkie działanie, to trzeba zmienić to, co ten ktoś wie na temat tego, w stosunku do czego ma działać.
– Mówiąc o transhumaniźmie należy także rozróżnić korygowanie od przekraczania. Transhumanizm to nie jest korekta! Oczywiście pewne narzędzia i osiągnięcia w ramach transhumanizmu można również zastosować do korekcji pewnych wad naszego ciała, ale to nie jest cel transhumanizmu. Transhumanizm nie zmierza do korekcji, tylko do przekraczania! Trzeba na to zwracać uwagę, bo z jednej strony transhumaniści mówią o przekraczaniu, a z drugiej strony powołują się na przykłady reperowania ludzkiego ciała, które nie są kontrowersyjne. Natomiast jak powiemy, że zostawimy obecną ludzkość jak jest, wybierzemy kilka jednostek z najlepszymi cechami i będziemy stosować eugenikę, a do tego dołożymy modyfikacje genetyczne, to nie wygląda to dobrze. Przeniesienie człowieka do maszyny i pozostawienie wszystkich biologicznych elementów i bodźców zewnętrznych poza ma katastroficzny wpływ na umysł człowieka, co potwierdziły próby utrzymania przy życiu samej głowy człowieka, bez reszty ciała – podkreślił dr hab. Rafał Lizut.
My działamy ze względu na miłość, działamy ze względu na coś, co nas pociąga, bo bez tego nie ma powodu do działania ani energii i siły do działania. Natomiast w transhumanizmie nie ma Boga, a ludzie, którzy wszystko wiedzą, żyją wiecznie. Tylko po co żyć w świecie, w którym nie można już nic osiągnąć?
Całość pierwszej części „Rozmów Niedokończonych” dostępna [tutaj].
Całość drugiej części „Rozmów Niedokończonych” dostępna [tutaj].
Angelika Regulska/radiomaryja.pl



