fot. PAP/EPA

S. Cenckiewicz: Polska musi zrobić wszystko, żeby Wołodymyr Ż. nie został wydany Niemcom

Polska nie powinna wydawać Wołodymyra Ż. Niemcom, musi zrobić wszystko, żeby nie został wydany – powiedział szef BBN Sławomir Cenckiewicz. Dodał, że nie wie, kto dokonał ataku na Nord Stream 2, ale tego typu operacje wykonuje się w porozumieniu z tajnymi służbami.

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz zapytany w opublikowanym w niedzielę na kanale Otwarta Konserwa na platformie YouTube wywiadzie, czy polski sąd powinien oddać Wołodymyra Ż. Niemcom odpowiedział krótko: „oczywiście nie”.

– Dlatego, że w interesie Polski było uszkodzenie czy zniszczenie elementu machiny wojennej Federacji Rosyjskiej i to się stało. (…) Chyba nie spotkałem w Polsce osoby, która by się nie cieszyła z tego, że Nord Stream 2 został uszkodzony czy wysadzony w powietrze – dodał Sławomir Cenckiewicz.

Szef BBN wyjaśnił, że Niemcy ścigają „niejako w imieniu nie tylko własnym, ale też Federacji Rosyjskiej człowieka, który zniszczył dobrze prosperujący interes niemiecko-rosyjski”, dlatego Polska nie powinna do tego przykładać ręki. Dodał, że Polska musi zrobić wszystko, żeby Ż. nie został wydany Niemcom. Jego zdaniem, nawet jeśli zostałby on wydany, skazany w procesie i osadzony w więzieniu niemieckim, może przyjść moment, w którym „Rosjanie się o tego człowieka po prostu będą upominać”.

Cenckiewicz pytany, które służby stoją za wysadzeniem Nord Stream 2, odparł, że nie wie, „kto, czy jaka służba albo jakie służby w wyniku porozumienia dokonały tego aktu”.

– Natomiast musiałbym być totalnym naiwniakiem, (…) żebym powiedział (…), że Wołodymyr Ż., gdyby nawet przyjąć, że on rzeczywiście brał w tym udział jako płetwonurek, i jego dwóch kompanów, których oskarżają Niemcy, że to byli jedyni ludzie zaangażowani (…) w tę operację. (…) Ale tego typu operacje niewątpliwie, w sensie takim modelowym, muszą być realizowane w porozumieniu z tajnymi służbami. Obawiam się, że nie jednego państwa – dodał.

Wołodymyr Ż. jest poszukiwany europejskim nakazem aresztowania wydanym przez Federalny Trybunał Sprawiedliwości w Karlsruhe w związku z podejrzeniem sabotażu konstytucyjnego, zniszczeniem mienia oraz zniszczeniem rurociągu Nord Stream 2. Zatrzymano go na podstawie ENA 30 września w podwarszawskim Pruszkowie, gdzie mieszka.

Decyzją warszawskiego sądu został aresztowany na czterdzieści dni do 9 listopada. O ewentualnym wydaniu Ż. Niemcom będzie również decydował sąd. Na zapoznanie się z dokumentacją ma 100 dni. Materiały dotyczące ściganego ENA mężczyzny zostały już przesłane mailem przez stronę niemiecką, a sędzia referent niebawem ma wyznaczyć termin rozprawy. Gdyby Ż. usłyszał zarzuty w polskim śledztwie, byłaby to przesłanka do niewydawania go w ramach ENA.

PAP

drukuj