Rośnie bezrobocie. W sierpniu wyniosło 5,5 procent
Stopa bezrobocia w sierpniu wyniosła 5,5 procent. To kolejny wzrost na przestrzeni ostatnich miesięcy.
Od czerwca obserwujemy wzrost bezrobocia. Według danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w czerwcu stopa bezrobocia wynosiła 5,2 procent, w lipcu 5,4 i w sierpniu 5,5. Przekładając to na konkretne liczby – w sierpniu było ponad 857 tysięcy osób bez pracy. To o ponad 26 tysięcy więcej niż w lipcu. Sięgając do danych z sierpnia zeszłego roku – przybyło aż 85 tysięcy osób bezrobotnych.
Posłowie rządzącej koalicji przekonują, że wszystko jest pod kontrolą.
– Mamy w Polsce jedną z najniższych stóp bezrobocia – zaznaczył poseł Paweł Bliźniuk z KO.
– Być może zaczęła się już rewolucja związana z dostosowaniem sztucznej inteligencji, gdzie wiele firm wdraża te programy u siebie i tak naprawdę zmniejsza się zapotrzebowanie na pracę – wskazał poseł Sławomir Ćwik z Polski 2050.
Poseł Prawa i Sprawiedliwości, Henryk Kowalczyk, zwrócił uwagę, że to efekt wielu błędów rządu Donalda Tuska.
– Zaniechanie wielu inwestycji, tych strategicznych, ale również wsparcia dla samorządów. Już w tej chwili jest bardzo trudny rynek zamówień publicznych wśród samorządów, więc to wszystko ma swoje skutki. Taka polityka, która nie dba, nie troszczy się o rozwój kraju, będzie doprowadzała do tego, że będziemy mieli rosnące bezrobocie – wyjaśnił poseł Henryk Kowalczyk.
Niepokojące są szczególnie dane dotyczące wzrostu bezrobocia wśród ludzi młodych – wskazał były minister finansów, Andrzej Kosztowniak.
– To jest jeszcze bardziej niebezpieczne. To pokazuje, że rynek pracy staje się płytki i nie wpuszcza młodych absolwentów szkół, uczelni wyższych na rynek pracy. Ci starsi zamykają się niejako w tym, czym się zajmowali. Pokazuje to coraz słabsze realne możliwości przyjęcia kolejnych pracowników na rynek pracy przez polską gospodarkę – mówił poseł Andrzej Kosztowniak.
Niepokoi także to, że ten wzrost odnotowano w czasie, w którym zawsze spada bezrobocie. W wakacje wiele osób podejmowało bowiem prace sezonowe. Ten wzrost to jeden z wielu sygnałów alarmowych dla rządu – zwrócił uwagę ekonomista Przemysław Majewski.
– Kwestie związane z bezrobociem, kwestie związane z nowymi zamówieniami w przemyśle, ale także kwestie związane z deficytem, z rekordowym deficytem – to powinien być czerwony alarm dla rządu, że źle się dzieje z gospodarką, że docelowo w takim kształcie nie może to funkcjonować. Niestety to może przyczynić się do tego, że będzie poszukiwanie pieniędzy i to pieniędzy z kieszeni podatników – podkreślił Przemysław Majewski.
Eksperci podkreślają, że kluczowy jest teraz rozwój inwestycji, produkcji i usług. Nie da się bowiem budować polskiego PKB w oparciu o samą konsumpcję.
TV Trwam News




