fot. pixabay.com

Ukraina: w Kijowie w punkcie mobilizacyjnym doszło do zamieszek stłumionych przez służby porządkowe

W Kijowie w jednym z punktów zbiórki poborowych przed wysłaniem do centrów szkoleniowych doszło do zamieszek, które zostały stłumione przez służby porządkowe – poinformował portal Ukrainska Prawda, powołując się na Kijowskie Miejskie Centrum Rekrutacji i Wsparcia Społecznego.

W sieci pojawiło się nagranie, na którym – jak twierdzono – doszło do zamieszek zmobilizowanych w punkcie zbiorczym. Początkowo wywiązała się słowna sprzeczka z pracownikami Centrum Rekrutacji, po czym mężczyźni zablokowali drzwi od środka i zaczęli wzywać innych do „uzbrajania się w kije”. Następnie do budynku weszli funkcjonariusze służb porządkowych.

Kijowskie Miejskie Centrum Rekrutacji i Wsparcia Społecznego (wojskowe komendy uzupełnień) przyznało, że podczas przygotowań grup do wysłania poborowych do centrów szkoleniowych doszło do zamieszek.

„Aby zapobiec rozprzestrzenianiu się zniekształconych informacji, chcielibyśmy poinformować, że podczas przygotowywania zespołów do wysłania obywateli powołanych do mobilizacji do ośrodków szkoleniowych wybuchły zamieszki” – zaznaczono w komunikacie na Facebooku.

Aby ustabilizować sytuację, na miejsce przybyli funkcjonariusze słub porządkowych, aby zapewnić porządek i zapobiec eskalacji konfliktów, które mogłyby przerodzić się w samowolę. Następnie obywatele powołani do mobilizacji zostali wysłani do ośrodków szkoleniowych zgodnie z przydziałem do zespołów.

Szef Departamentu Łączności Dowództwa Wojsk Lądowych Sił Zbrojnych Ukrainy, pułkownik Witalij Sarancew, potwierdził konflikt w komentarzu dla Ukraińskiej Prawdy.

Według niego nie zawsze jest możliwe szybkie dostarczenie zmobilizowanych do ośrodków szkoleniowych, w związku z tym poborowi są zamknięci w obiekcie wojskowym przez pewien czas i ograniczeni w swoich działaniach.

Witalij Sarancew dodał, że wśród zmobilizowanych są ludzie o niskiej motywacji, którzy podżegają innych do takich niepokojów. Zapewnił jednak, że sytuacja jest dokładnie badana, a wojsko podejmuje środki, aby zapobiec podobnym wydarzeniom w przyszłości.

PAP

drukuj