M. Nawrocka w TV Republika: Jesteśmy silni psychicznie i fizycznie. Ciężko będzie nas złamać, bo wiemy, kim jesteśmy i jakie wartości sobą reprezentujemy
Oczywiście, że spodziewaliśmy się hejtu. Kiedy mąż przyszedł do domu z propozycją, to była rozmowa o hejcie. Już nie raz przechodziliśmy ją w naszym domu, bo kiedy został dyrektorem Muzeum II Wojny Światowej, to spotkaliśmy się z hejtem wobec niego, np. szedł do pracy i ścieżkę do Muzeum miał usłaną w zniczach. Były też banery z nienawistnymi hasłami. Na bloku jego mamy także pojawiły się nieprzychylne wyzwiska z nazwiskiem. Uważam, że tamten moment umocnił nas w tym i wiedzieliśmy, z czym to się będzie wiązało. W tej kampanii, jak na naszą rodzinę, bardzo dobrze sobie z tym radzimy. Jesteśmy silni psychicznie i fizycznie. Ciężko będzie nas złamać, bo wiemy, kim jesteśmy i jakie wartości sobą reprezentujemy – mówiła Marta Nawrocka, żona Karola Nawrockiego, obywatelskiego kandydata na prezydenta RP, w rozmowie przeprowadzonej przez TV Republika.
Zostały ostatnie dni do zakończenia kampanii wyborczej przed drugą turą wyborów na prezydenta Polski. W starciu o zostanie głową państwa powalczą obywatelski kandydat na prezydenta, Karol Nawrocki, oraz wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej, Rafał Trzaskowski. Żona Karola Nawrockiego w wywiadzie na antenie TV Republika wspominała moment, kiedy ich rodzina dowiedziała się o tym, że mąż i ojciec został wybrany jako kandydat na kandydata w wyborach prezydenckich.
– Mąż wieczorem wrócił z pracy i powiedział do mnie, że musimy poważnie o czymś porozmawiać. Zawołał także na tę rozmowę chłopców, Antka i Daniela. Powiedział, iż pojawiła się taka propozycja, by został kandydatem na kandydata na prezydenta Polski. To poważna sprawa, więc odbyła się rodzinna rozmowa przy stole „za” i „przeciw”. Rozmawialiśmy z dziećmi, ale i sami, jakie są tego konsekwencje, jaka to jest duża odpowiedzialność i zaszczyt. Mąż w tamtym momencie nie był jeszcze politykiem. Był historykiem, prezesem Instytutu Pamięci Narodowej. Mimo wszystko ten potencjał został zauważony. Uważam, że dzięki ciężkiej pracy, determinacji, miłości do Polski, znalazł się w tym miejscu i w pełni na to zasługuje. Polska zasługuje na takiego prezydenta. Jeżeli ktoś dostaje propozycje kandydata na kandydata, to jest wiadomo, że jest brany na poważnie. My tę rozmowę przeprowadzaliśmy na poważnie. W swojej głowie wiedziałam, iż to nie są żarty. Powiedziałam mu wtedy, że ciężej będzie ci zostać kandydatem na kandydata niż prezydentem Polski – wskazała Marta Nawrocka.
Poprzez ostatnie miesiące w mediach pojawiło się wiele sondaży wyborczych. W jednych Karol Nawrocki był na pierwszym miejscu, a w innych spadał na niższe miejsca.
– Sondaże podczas tej kampanii wyborczej były różne, więc nie przejmowaliśmy się tym za bardzo. Widzieliśmy to, co się dzieje na wiecach, jak ludzie na nas reagują. Duże poparcie było czuć. Uważam, że wynik nie był zaskoczeniem – stwierdziła żona obywatelskiego kandydata na prezydenta RP.
Marta Nawrocka podkreśliła, że przed rozpoczęciem kampanii wyborczej wraz z mężem przeprowadzili rozmowę z dziećmi, jak wielką odpowiedzialność bierze ich rodzina poprzez start głowy rodziny w wyborach prezydenckich.
– Były rozmowy z dziećmi o tym, że jako rodzina bierzemy wielką odpowiedzialność na siebie. Daniel jest już dorosłym mężczyzną, ma 22 lata. On uczestniczy w polityce lokalnej, jest w radzie dzielnicy. Udziela się społecznie i medialnie. Antek to młodzieniec, będzie teraz szedł do liceum, ale działa w samorządzie szkolnym. Chłopcy mają swoje małe doświadczenia polityczne, społeczne – oznajmiła mama.
Kampania wyborcza to szczególnie ciężki czas dla rodzin kandydatów. Rodzina Nawrockich cała włączyła się w to przedsięwzięcie, a wszystko to, by wspierać męża i tatę. Najstarszy syn Karola Nawrockiego jest organizatorem akcji „Baner dla Taty”. Młodszy syn w każdej wolnej chwili wspiera ojca podczas spotkań z Polakami. Był także pomysłodawcą turnieju FIFA z Karolem Nawrockim.
– Wszyscy włączyliśmy się w kampanię wyborczą. Wzięłam urlop bezpłatny dla czystości swojej służby i czystości kampanii. Zrobiłam to świadomie, bo chciałam uczestniczyć w kampanii, chciałam, by Polacy poznali również mnie. Daniel ma swoją akcję „Baner dla Taty”. Sam wymyślił takie przedsięwzięcie. Dwa dni wcześniej ogłasza w mediach społecznościowych, w jakim województwie będzie, pakuje banery na samochód, ludzie piszą maile na podany adres. Ma bardzo dużo zgłoszeń, więc czasami nie jest w stanie dotrzeć do wszystkich mieszkańców, którzy wyrazili chęć powieszenia baneru na płocie, balkonie. Akcja toczy się z powodzeniem, jeszcze do najbliższego piątku będzie działać. Antek również miał swój udział w kampanii wyborczej. Poza tym, że spędza z tatą każdy wolny weekend, to nie mógł się doczekać ferii, kiedy będzie uczestniczył dwa pełne tygodnie w kampanii, zamiast jechać na obóz sportowy. Sam wymyślił turniej w FIFĘ dla młodzieży. Mówił: „Tato, może byśmy zrobili takie coś. Młodzi by cię poznali, masz fajne poczucie humoru i super grasz w FIFĘ”. Turniej w Malborku udał się. Młody dumny, tata szczęśliwy, bo przyszło dużo młodzieży. Każdy na swój sposób chce pomóc. Wiemy dobrze, jaką odpowiedzialność jako rodzina na siebie wzięliśmy i o co jest ta walka – powiedziała żona Karola Nawrockiego.
Marta Nawrocka dla dobra kampanii wyborczej postanowiła wziąć urlop bezpłatny. Na co dzień jest funkcjonariuszem Krajowej Administracji Skarbowej, gdzie zajmuje się zwalczeniem nielegalnego hazardu w Trójmieście.
– Jestem funkcjonariuszem Służby Celno-Skarbowej od 18 lat. To jest praca nie za biurkiem, a w terenie. Zajmuje się zwalczaniem nielegalnego hazardu w Trójmieście. Praca jest niestandardowa jak dla kobiety, bo to jest mundur, broń, środki przymusu bezpośredniego. Na służbie mamy obowiązek noszenia broni dla naszego bezpieczeństwa. Na akcjach bywa różnie, czasem jest niebezpiecznie, stąd mamy środki przymusu bezpośredniego, mamy ze sobą również wyszkolonych funkcjonariuszy, gdzie czujemy się bezpiecznie. To jest praca nieprzewidywalna, nigdy nie wiemy, kogo spotkamy w lokalu, bo tam często znajdują się osoby pod wpływem narkotyków, alkoholu, różnie się zachowują, są agresywni. Oczywiście w Polsce jest też legalny hazard, są to m.in. punkty z automatami w Totalizatorze Sportowym, co za tym idzie, kontrole są dużo bardziej przyjemne. Bardzo lubię swoją pracę, lubię adrenalinę i ludzi, z którymi pracuje – zaznaczyła funkcjonariusz Służby Celno-Skarbowej.
Obecna kampania wyborcza jest bardzo zacięta. W internecie pojawia się wiele wpisów, które oczerniają Karola Nawrockiego. Donald Tusk za wszelką cenę walczy o to, by to Rafał Trzaskowski został prezydentem Polski. Hejt, który wylewa się na rodzinę Nawrockich, jest ogromny, a mimo to oni nie pozwalają się złamać.
–Oczywiście, że spodziewaliśmy się hejtu. Kiedy mąż przyszedł do domu z propozycją, to była rozmowa o hejcie. Już nie raz przechodziliśmy ją w naszym domu, bo kiedy został dyrektorem Muzeum II Wojny Światowej, to spotkaliśmy się z hejtem wobec niego, np. szedł do pracy i ścieżkę do Muzeum miał usłaną w zniczach. Były też banery z nienawistnymi hasłami. Na bloku jego mamy także pojawiły się nieprzychylne wyzwiska z nazwiskiem. Uważam, że tamten moment umocnił nas w tym i wiedzieliśmy, z czym to się będzie wiązało. W tej kampanii, jak na naszą rodzinę, bardzo dobrze sobie z tym radzimy. Jesteśmy silni psychicznie i fizycznie. Ciężko będzie nas złamać, bo wiemy, kim jesteśmy i jakie wartości sobą reprezentujemy – akcentowała Marta Nawrocka.
Już w najbliższą niedzielę, 1 czerwca, Polacy wybiorą swojego prezydenta, a co za tym idzie, także Pierwszą Damę. Marta Nawrocka wskazała, ze jeśli zostanie powierzony jej taki zaszczyt, to będzie blisko ludzi.
– W sytuacji kiedy zostałby mi powierzony zaszczyt bycia Pierwszą Damą, to na pewno chciałabym być blisko ludzi (…). Politykiem nie jestem i nim nie będę. Mogłabym zabierać głos jako matka, obywatelka, kobieta, w sprawach społecznych. Jeden polityk w rodzinie wystarczy – powiedziała żona obywatelskiego kandydata na prezydenta RP.
radiomaryja.pl



