R. Supiński: Chcieliśmy sprzeciwić się paktowi migracyjnemu, ale nasze stanowisko zostało wyrzucone do kosza
„Chcieliśmy przyjąć stanowisko sprzeciwu wobec paktu migracyjnego, aby zadbać o bezpieczeństwo mieszkańców naszego regionu” – mówił radny sejmiku województwa podlaskiego, Rafał Supiński, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja, opisując sytuację podczas ostatniej sesji. Mimo że projekt stanowiska był przygotowany przez radnych Prawa i Sprawiedliwości, przed jego przyjęciem szef Klubu Platformy Obywatelskiej złożył wniosek o wykreślenie punktu z porządku obrad. „Mówiąc wprost, nasze stanowisko zostało wyrzucone do kosza” – dodał, podkreślając, że celem wniosku było skierowanie apelu do rządu, premiera i marszałka Sejmu o powstrzymanie kontrowersyjnego paktu migracyjnego.
Unijny pakt migracyjny budzi w Polsce wiele kontrowersji, szczególnie wśród samorządowców i obywateli, którzy obawiają się, że narzuci on krajowi obowiązek przyjmowania cudzoziemców, w tym tych, którzy są niebezpieczni. Wiele osób wskazuje na zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, argumentując, że wprowadzenie tego paktu może prowadzić do zwiększenia niekontrolowanej migracji, co wzbudza obawy społeczne, zwłaszcza w regionach przygranicznych. Rafał Supiński, radny sejmiku województwa podlaskiego, odnosi się do kontrowersyjnej kwestii paktu migracyjnego i zaznacza, że stanowi on zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców. Dodał, że coraz więcej jest podejmowanych inicjatyw przez samorządy.
– Chcieliśmy przyjąć stanowisko sprzeciwu wobec paktu migracyjnego, aby zadbać o bezpieczeństwo mieszkańców naszego regionu. Tego typu sytuację mieliśmy we wtorek podczas sesji Sejmiku Województwa Podlaskiego. Punkt ten został wprowadzony do porządku obrad przez radnych Prawa i Sprawiedliwości, którzy wspólnie przygotowali projekt stanowiska. Jednak zanim przystąpiliśmy do przyjęcia porządku obrad, szef Klubu Platformy Obywatelskiej złożył wniosek o wykreślenie tego punktu. Większość, która obecnie rządzi Sejmikiem Podlaskim, czyli radni Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego, Polski 2050 oraz dwóch radnych niezależnych, przychyliła się do tego wniosku, w efekcie czego punkt został zdjęty z porządku obrad. Mówiąc wprost, nasze stanowisko zostało wyrzucone do kosza. Warto zaznaczyć, że było ono przygotowane z myślą o bezpieczeństwie mieszkańców naszego regionu, a także w celu skierowania apelów do rządu, premiera oraz marszałka Sejmu, aby powstrzymać ten kontrowersyjny pakt migracyjny – podkreślił radny Rafał Supiński.
Gość audycji przypomniał, że to Donald Tusk o migrantach mówił, że „to biedni ludzie” a następnie „uroczyście unieważnił” referendum, które miało powstrzymać napływ nielegalnych migrantów do Polski. Zaznaczył, że jeśli dziś mieszkańcy są zaniepokojeni i chcą się czuć bezpiecznie, to dlaczego samorządowcy, mimo różnych poglądów, sprzeciwiają się przyjęciu tych stanowisk.
– Kilka lat temu, gdy moja starsza córka dorastała, nie bałem się tego, żeby sama chodziła do szkoły, żeby sama wracała ze szkoły. Jak będzie z moją młodszą córką? Nie wiem, ale mam pewne obawy. Mieszkańcy też mają pewne swoje obawy i wszyscy chcemy, żebyśmy się czuli bezpiecznie, żeby nasze rodziny, nasze dzieci, w przyszłości wnuki, bezpiecznie mogły chodzić do szkoły, chodzić na zakupy, wykonywać podstawowe czynności, które są po prostu na co dzień nam przypisane – podkreślił gość Radia Maryja.
Rafał Supiński odniósł się do coraz głośniejszych kontrowersji związanych z polityką migracyjną Unii Europejskiej i jej wpływem na decyzje samorządów. Jako przykład podaje działania marszałka Województwa Podlaskiego, który rzekomo wysłał pismo do prezydenta Suwałk, sugerując, że samorządy, które podejmą decyzję o sprzeciwie wobec tworzenia Centrów Integracji Cudzoziemców, mogą zostać pozbawione funduszy.
– Nawet w tej kwestii samorządowej, samorządowcy z określonych opcji, czyli z opcji, która obecnie rządzą, wypełniają politykę rządu, który z jednej strony wcześniej mówił, że to są biedni ludzie, którym trzeba pomagać, którym noszono pizzę, których nie wiadomo w jakiej ilości chciano przyjmować do naszego kraju, a dzisiaj, jeśli w czasie, w którym odbywa się kampania wyborcza, maski zostały założone i wszyscy jednogłośnie mówią, że trzeba zrobić wszystko, żeby Polskę uchronić – wskazał.
Dodał, że jeśli ludzie wychodzą na ulicę i manifestują, to znaczy, że naprawdę coś się po prostu wewnątrz dzieje. Podkreślił, że Polacy są pełen obaw, jaka przyszłość czeka nas, jaka przyszłość czeka nasz naród, nasze dzieci.
Całość rozmowy w audycji „Aktualności dnia” można wysłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



