M. Wójcik o zwolnieniu Anny W. z aresztu: Cieszę się, że prokuratura się cofnęła. Może właśnie zostało uratowane życie człowieka – kilkunastoletniego dziecka ze spektrum autyzmu. Polityka jest polityką, a człowiekiem trzeba być cały czas
To wielka radość, bo może właśnie zostało uratowane życie człowieka – tego kilkunastoletniego dziecka, które żyje ze spektrum autyzmu, które wymaga ciepła, otwartości, życzliwości ludzi, ale przede wszystkim dotyku matki. Cieszę się, że prokuratura w tym zakresie cofnęła się w jakimś sensie, bo polityka jest polityką, dyskurs jest dyskursem, a człowiekiem trzeba być cały czas i są takie sytuacje, gdzie po prostu empatia musi zwyciężyć nad emocjami politycznymi – mówił w czwartkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja Michał Wójcik, poseł Prawa i Sprawiedliwości, komentując zwolnienie z aresztu Anny W., byłej dyrektor Biura Prezesa Rady Ministrów. Dla autystycznego syna byłej urzędniczki rozłąka z matką była traumatycznym doświadczeniem zagrażającym jego życiu.
Anna W., była dyrektor Biura Prezesa Rady Ministrów za rządów Mateusza Morawieckiego, która jest podejrzana w śledztwie dot. nieprawidłowości w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, została [zwolniona z aresztu] za poręczeniem majątkowym. To wynik podnoszonych przez jej obrońcę okoliczności dot. stanu zdrowia jej małoletniego syna w spektrum autyzmu.
– To wielka radość, bo może właśnie zostało uratowane życie człowieka – tego kilkunastoletniego dziecka, które żyje ze spektrum autyzmu, które wymaga ciepła, otwartości, życzliwości ludzi, ale przede wszystkim dotyku matki i dlatego w pierwszych słowach chciałem bardzo serdecznie podziękować Radiu Maryja i „Naszemu Dziennikowi”, (…) a także Telewizji Trwam, bo Państwo walczyli o to dziecko. To było niezwykle ważne, żeby przekazywać różne informacje, bo wiem, że matka dziecka, pani dyrektor, miała dostęp do mediów – podkreślił Michał Wójcik.
Działania w sprawie Anny W. podjęły prawicowe media oraz politycy Prawa i Sprawiedliwości. Przewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS, Mariusz Błaszczak, postanowił zwołać konferencję w tej sprawie.
Sytuację byłej dyrektor Biura Prezesa Rady Ministrów i jej syna pogarszał fakt, że prokuratura wnioskowała o wydanie zarządzeń opiekuńczych.
– Prokuratura złożyła wniosek o zarządzenia opiekuńcze, więc przygotowywała się do tego, że pani Ania nie wyjdzie z aresztu, przygotowywała się do innego wariantu. Najdalej idący wariant to było odebranie dziecka. Braliśmy pod uwagę to, że jest możliwość również, że ze strony sądu będzie takie najdalej idące rozstrzygnięcie, że prokuratura o to będzie wnioskowała, a chcę powiedzieć, że nie znaliśmy treści wniosku. Rozmawiałem z mecenasem, powiedziałem: „Proszę mi podać treść wniosku” i powiedział, że nie zna tego wniosku. Wobec tego uznałem, że musimy działać natychmiast, bo to może iść w kierunku odebrania tego dziecka. Dlatego pan minister Błaszczak podjął taką decyzję i dlatego myślę, że to miało duże znaczenie także z punktu widzenia tego, jaką ostatecznie decyzję podjęto w tej sprawie. Natomiast cieszę się, że prokuratura w tym zakresie cofnęła się w jakimś sensie, bo polityka jest polityką, dyskurs jest dyskursem, a człowiekiem trzeba być cały czas i są takie sytuacje, gdzie po prostu empatia musi zwyciężyć nad jakimiś emocjami politycznymi – mówił gość „Aktualności dnia”.
Sprawa Anny W., którą chciano trzymać w areszcie jeszcze przez długi czas (na co wskazuje wniosek o wydanie zarządzeń opiekuńczych) kontrastuje z wypuszczeniem na wolność Ryszarda Cyby, który w 2010 r. zamordował Marka Rosiaka, działacza PiS pracującego w łódzkim biurze europosła Janusza Wojciechowskiego i posła Jarosława Jagiełly. Zbrodnia miała charakter polityczny. Morderca odsiadywał dożywocie z możliwością ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie po 30 latach. Zwolniono go jednak wcześniej, argumentując to złym stanem zdrowia skazanego (chorobą Alzheimera).
– Morderca, który wiele lat temu zamordował brutalnie działacza Prawa i Sprawiedliwości z powodu otępienia opuszcza mury więzienne i zostaje dostarczony do schroniska dla osób bezdomnych, potem do Domu Pomocy Społecznej, gdzie goni kogoś ze szpadlem i grozi. Dzisiaj my w ogóle nie wiemy, gdzie ten człowiek jest, a z drugiej strony [jest – radiomaryja.pl] osoba, która była urzędnikiem, która przebywała w areszcie już wiele tygodni i która nie mogła wziąć w objęcia swojego dziecka. Wiadomo, że z punktu widzenia społeczeństwa to nie wyglądało dobrze. Fatalnie to wyglądało – zwrócił uwagę poseł PiS.
Sprawa Anny W., podobnie jak wiele innych, z jakimi mieliśmy i mamy do czynienia przez ponad rok rządów Koalicji 15 października, wskazują na silne upolitycznienie prokuratury, jaka angażuje się w polityczną walkę pod hasłem „demokracji walczącej”, o której mówił Donald Tusk.
Całość rozmowy z Michałem Wójcikiem jest dostępna [tutaj].
radiomaryja.pl




