fot. PAP/Darek Delmanowicz

Szykany wobec przetrzymywanej Anny W.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości apelują do ministra i Prokuratora Generalnego, Adama Bodnara, o zwolnienie z aresztu Anny W. – byłej dyrektor biura premiera Mateusza Morawieckiego. Kobieta ma 13-letniego syna chorego na autyzm. Prokuratura uniemożliwia kontakt matki z dzieckiem, co negatywnie wpływa na jego stan zdrowia.

W Światowy Dzień Świadomości Autyzmu politycy Prawa i Sprawiedliwości zaapelowali do ministra sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego Adama Bodnara w sprawie Anny W. – byłej dyrektor biura premiera Mateusza Morawieckiego – która przebywa obecnie w areszcie w związku z nieprawidłowościami w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Kobieta ma syna chorego na autyzm.

– Żebyście Państwo rozważyli pilną zmianę dotyczącą środka zapobiegawczego. Nie musi być aresztu, pani Ania wiele tygodni już siedzi w areszcie – zwrócił uwagę Michał Wójcik.

To negatywnie odbiło się na stanie zdrowia jej 13-letniego syna. Rozłąka z mamą i przerwanie terapii doprowadziły go do próby samobójczej. W związku z tym, prokuratura Adama Bodnara złożyła do sądu wniosek o wydanie zarządzenia opiekuńczego w sprawie dziecka.

– Chodzi o to, że to zupełnie naturalna procedura w takiej sytuacji, jeżeli pojawiają się zarzuty dotyczące tego, że dziecku dzieje się krzywda – przekonywał minister Adam Bodnar.

Katalog rozwiązań jest bardzo szeroki. Sąd może ustanowić kontrolę kuratora, opiekę psychologa, a w skrajnych przypadkach może nawet zadecydować o umieszczeniu dziecka w rodzinie zastępczej. W całej historii istotne jest to, że również ojciec dziecka był w areszcie w związku z tą samą sprawą, ale został z niego zwolniony. Jego żona, matka dziecka – nie – co stoi w sprzeczności z dotychczasową praktyką w takich sytuacjach – wskazał adwokat Jacek Figurski.

– Najczęściej zwalniana jest matka, bo matka ma najlepszy kontakt z dziećmi. A tutaj obawiam się, że być może mamy do czynienia z bardzo cynicznym podejściem do tego zagadnienia – zaznaczył Jacek Figurski.

Poseł Koalicji Obywatelskiej, Roman Giertych, wprost wskazał, że areszt Anny W. i pozbawienie jej kontaktu z dzieckiem to element nacisku.

– „Gdyby ona była tak mądra jak dyrektor Tomasz Mraz, to dzisiaj mielibyśmy wniosek o uchylenie immunitetu prawdziwego beneficjenta, a ona zajmowałaby się synem” – napisał na portalu X Roman Giertych.

Prokuratura postanowiła także zdradzić dane osobowe 13-letniego, chorego chłopca. Dotychczas w oświadczeniach matki czy jej pełnomocnika występował pod zmienionym imieniem. Śledczy w wydanym komunikacie o wniosku do sądu opiekuńczego podali jego prawdziwe imię.

– On może być w stanie po prostu przeczytać o tym, co się pisze na jego temat i temat jego rodziny, może się dowiedzieć w środowisku, w którym przebywa i to będzie dla niego bardzo niedobre – wyjaśniła dr Magdalena Żurko, psycholog.

Obrona Anny W. odczytuje działania prokuratury jako element tortur – zarówno wobec podejrzanej, jak i jej dziecka. Od zmiany rządów mamy do czynienia z niszczeniem standardów – podkreślił pełnomocnik Anny W., mecenas Krzysztof Wąsowski.

– Tacy „rozgrzani” funkcjonariusze zaczęli się pojawiać w prokuraturze, którzy trochę chyba zapomnieli, po co oni są. Prokurator jest strażnikiem praworządności przede wszystkim – zwrócił uwagę mec. Krzysztof Wąsowski.

Dziecko z autyzmem potrzebuje spokoju i stabilizacji – wskazała psycholog dr Magdalena Żurko.

– Jeżeli więc dzieją się jakieś niedobre rzeczy w rodzinie, to to są zdecydowanie czynniki niesprzyjające – zaznaczyła dr Magdalena Żurko.

Anna W. dotychczas nie wnioskowała o widzenia z synem, bo nie chciała, by do spotkań dochodziło w areszcie. To mogłoby pogłębić traumę dziecka.

TV Trwam News

drukuj