fot. PAP/EPA

Minister edukacji lekceważy katechetów

Katecheci pytają minister edukacji, co z jej deklaracjami o pomocy w przebranżowieniu i utrzymaniu etatów. Jej decyzja, by zredukować religię do jednej tygodniowo, to dzielenie nauczycieli na lepszych i gorszych.

Rozporządzenie resortu edukacji jest kolejnym elementem wojny, jaką resort edukacji wytoczył religii w szkołach. Minister Barbara Nowacka najpierw podjęła decyzję o łączeniu klas, ignorowała program nauczania, a na wspólne zajęcia postanowiła wysyłać dzieci w różnych wieku, z różnych klas. Gdy jej pomysły zakwestionował Trybunał Konstytucyjny, zaczęła ignorować prawo. Rozmawiała z Kościołem co dalej, ale ostatecznie i tak postawiła na swoim; zredukowała religię do jednej godziny tygodniowo. Jej decyzja wpływa na sytuację katechetów. Nauczyciele mogą zostać bez pracy.

– Nie jesteśmy w stanie w jakikolwiek sposób teraz ogarnąć swojej przyszłości. Wielokrotnie pani minister mówiła, że o nas zadba – mówił Piotr Janowicz ze Stowarzyszenia Katechetów Świeckich.

Ta deklaracja padła. Choćby na Campusie Polska Przyszłości Rafała Trzaskowskiego kilka miesięcy temu.

– Pomogę w przekwalifikowaniu się, pomogę w tym, żeby znaleźć możliwości pracy w szkole – powiedziała wówczas szefowa resortu.

Piotr Janowicz ze Stowarzyszenia Katechetów Świeckich podkreślił, że minister Nowackiej nie interesuje przyszłość katechetów. Nie prowadzi z nimi żadnych rozmów, choć była o nie wielokrotnie proszona.

– Pani minister podzieliła nauczycieli na tych uprzywilejowanych i na tych, których najchętniej nie widziałaby w systemie edukacji. Oprócz tego, że będzie jedna godzina religii, to ta godzina będzie na pierwszej lub ostatniej lekcji (…). Nie mamy żadnych manewrów. Moglibyśmy jeszcze gdzieś dopełniać etat w innej szkole, ale tego się już fizycznie, praktycznie nie da zrobić – dodał rozmówca.

Stowarzyszenie Katechetów Świeckich organizowało protesty, próbowało nagłośnić skutki ograniczenia lekcji religii w szkołach. Dziś podnosi, że zajęcia wciąż mogą obronić rodzice. W sprawie nowego przedmiotu, który prowadził do seksualizacji dzieci, ich sprzeciw zmusił rząd do kroku wstecz.

 

TV Trwam News

drukuj