Gruzja: opozycja bojkotuje parlament
W Tbilisi odbyła się inauguracyjna sesja nowo wybranego parlamentu Gruzji. Towarzyszą temu protesty mieszkańców i opozycji, którzy nie uznali oficjalnych wyników podanych przez władzę.
26 października w Gruzji odbyły się wybory parlamentarne. Oficjalne dane, jakie zostały podane przez komisję wyborczą, wskazywały na wygraną partii Gruzińskie Marzenie z poparciem 54 proc. głosujących. Dało to partii 89 mandatów w 150-osobowym parlamencie. Opozycja już w trakcie głosowania alarmowała o licznych nieprawidłowościach; nie uznała oficjalnych wyników. Nie zmieniła zdania przed inauguracyjnym posiedzeniem parlamentu.
W posiedzeniu wzięło udział 88 deputowanych – wyłącznie z „Gruzińskiego Marzenia”. Politycy opozycji nie przyszli; odmówili przyjęcia mandatów. W reakcji na przebieg wyborów do Sądu Konstytucyjnego trafiły skargi, kwestionujące ważność głosowania. Partia rządząca nie czekała jednak na ich rozpatrzenie. Postanowiła zatwierdzić skład nowego parlamentu. Uznała mandaty tych, którzy odmówili ich przyjęcia.
Przewodniczącym parlamentu ponownie wybrano Szalwę Papuaszwilego, który pełni tę funkcję od 2021 roku. Posiedzenie odbyło się w atmosferze konfliktu. Mieszkańcy i politycy opozycyjni protestowali na ulicach Tbilisi.
– Nie uznajemy wyników wyborów, ponieważ była to specjalna operacja przeprowadzona przez Rosję przeciwko interesom Gruzji – wyjaśnił Giorgi Vashadze, polityk opozycji.
– Nasz kraj jest na skraju upadku. Chcemy go bronić, ponieważ kochamy nasz kraj, chcemy w nim żyć, chcemy go ulepszyć. Dlatego tu jesteśmy – mówiła Eka Demetradze, uczestniczka protestu.
Po raz pierwszy na inaugurację parlamentu nie zaproszono zagranicznych ambasadorów.
TV Trwam News




