fot. PAP/EPA

Obrzucenie błotem i okrzyki: „mordercy”. Hiszpańscy powodzianie nie kryli rozgoryczenia wobec opieszałości rządu i króla

W Hiszpanii błotem i wyzwiskami mieszańcy zalanych terenów przywitali parę królewską – Filipa VI i Letycję – oraz premiera Pedro Sancheza. Pomimo tego monarcha postanowił wysłuchać powodzian.

Wschód i południe Hiszpanii mierzą się ze skutkami gwałtownej powodzi, która w zeszłą środę nawiedziła region. W ciągu zaledwie kilku godzin w niektórych miejscach spadło tyle deszczu, ile wynosi tam roczna suma opadów. Według najnowszego bilansu zginęło przeszło dwieście osób, a ponad tysiąc uznaje się za zganione. Jedną z prowincji, które ucierpiały najbardziej, jest Walencja.

– Cóż, wszystko jest zniszczone. Sklepy, supermarkety, szkoły, samochody – wszystko jest zniszczone – mówiła jedna z mieszkanek regionu.

Część poszkodowanych straciła dorobek całego życia.

– Moja żona i ja nie chcemy już tu mieszkać, to jest koszmar. Jak tylko spadnie trochę deszczu, to już sprawdzamy nasze telefony. Na końcu tracisz wszystko. Przepraszam (za płacz – radiomaryja.pl), to po prostu bezradność, to bezsilność. A potem rządy… one nic nie robią! – nie krył rozgoryczenia inny z powodzian.

Mieszkańcy zalanych regionów mają żal do władz, że te nie poinformowały z wyprzedzeniem o tym, jaka jest skala zagrożenia. Obywatele dali temu wyraz na wiele sposobów.

W niedzielę Walencję odwiedził król Hiszpanii, Filip VI i jego małżonka, królowa Letycja, oraz premier Pedro Sanchez. Na miejscu dowiedzieli się jak bardzo Hiszpanie są rozgoryczeni. W ruch poszły nie tylko niewybredne słowa, ale i kawałki błota. W tłumie rozemocjonowanych powodzian pojawiły się też okrzyki: „mordercy”. Poszkodowani mówili wprost, że chodziło o to, by ktoś ich ostrzegł i uratował.

– Felipe, nie bądź dumny z tego, że jesteś Burbonem, bądź dumny z ludzi, których masz, z solidarności i ze sposobu, w jaki wszyscy zareagowali – oprócz ciebie. Mamy dość. (…) Chcieliśmy tylko, żeby nas ostrzeżono, a bylibyśmy uratowani – mówiła jedna z mieszkanek zalanego regionu.

Pomimo złości powodzian, para królewska nie unikała konfrontacji z poszkodowanymi przez żywioł obywatelami.

Powódź w Hiszpanii była najtragiczniejszą w Europie od 1967 roku. Wówczas w Portugalii zginęło co najmniej 500 osób.

TV Trwam News

drukuj