Do prokuratury trafi 41 zawiadomień ws. podkomisji smoleńskiej Antoniego Macierewicza
Ministerstwo Obrony Narodowej skieruje 41 zawiadomień do prokuratury ws. podkomisji smoleńskiej Antoniego Macierewicza. Podstawę do ich złożenia ma stanowić przedstawiony w czwartek w resorcie obrony raport zespołu, który ocenił działanie tego gremium.
O zamiarze złożenia zawiadomień poinformowali wicepremier, minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz, oraz wiceminister Cezary Tomczyk. Według powołanego przez nich zespołu podkomisja działała nierzetelnie, niegospodarnie i pod tezę. MON podnosi, że jej działanie kosztowało ponad 81 mln zł, z czego 47 mln to wartość samolotu, który – zdaniem resortu – zniszczyła podkomisja.
Wśród zarzutów kierowanych w stronę podkomisji znalazło się także omijanie prawa zamówień publicznych, zawieranie umów z ekspertami bez kompetencji czy niszczenie dowodów.
Antoni Macierewicz odpiera te zarzuty, podkreślając, że MON posługuje się kłamstwami. Polityk Prawa i Sprawiedliwości wskazuje przy tym m.in., że podkomisja pod jego kierownictwem udowodniła fałsze zawarte w raporcie komisji Jerzego Millera.
– Najważniejszym (zarzutem – red.) jest sfałszowanie ekspertyzy firmy SmallGIS, która przekazała ekspertyzę badającą sytuację wrakowiska i definiującą co tam się stało, jednoznacznie stwierdzając, że nad wrakowiskiem doszło do wybuchu. Pan Miller w swoim raporcie opublikował, że nie było wybuchu, tylko ogień. On okłamał opinię publiczną na temat raportu firmy SmallGIS. Mówię o tym, żebyście Państwo mieli świadomość, jak naprawdę Donald Tusk kształtował przekazywanie tego, co naprawdę się wydarzyło – zaznacza Antoni Macierewicz.
W grudniu ub.r. rząd rozwiązał podkomisję smoleńską. W styczniu MON ogłosił z kolei powrót do raportu Jerzego Millera jako oficjalnej wersji zdarzeń. Zgodnie z nim przyczyną katastrofy było zderzenie samolotu z drzewami. Raport podkomisji kwestionował te ustalenia i wskazywał, że przyczyną był wybuch w lewym skrzydle maszyny spowodowany ingerencją Rosji.
RIRM




