Rewolucja gospodarcza w USA
Donald Trump zapowiada rewolucję gospodarczą i rozwiązanie kwestii nielegalnej migracji. To jego sztandarowe pomysły kampanijne.
Kampania prezydencka w Stanach Zjednoczonych nabiera tempa. Kandydaci mobilizują swój elektorat, jednocześnie prowadząc ze sobą zaciekłą medialną walkę. Donald Trump przestrzegł, że rządy Kamali Harris będą stagnacją gospodarczą i brakiem rozwoju.
– Sprowadzimy firmy z powrotem do naszego kraju. Spójrz, nawet dzisiaj, gdy jechałem, widzę te puste, stare, piękne huty i fabryki, które są puste i popadają w ruinę. Niektóre zostały przekształcone w domy spokojnej starości, ale to nie pomoże. Sprowadzimy firmy z powrotem. Obniżymy jeszcze bardziej podatki dla firm, które będą produkować swoje produkty w USA – mówił Donald Trump, kandydat Republikanów na prezydenta USA.
Kandydat Republikanów zapowiada odważną politykę gospodarczą. Chce wysokich ceł na towary pochodzące zarówno z Chin, jak i z Unii Europejskiej. Jego zdaniem ma to wzmocnić amerykańską produkcję i wygenerować wystarczające dochody, aby złagodzić obawy o wzrost deficytu.
– Jeśli będę rządził tym krajem, jeśli będę prezydentem tego kraju, nałożę cło na poziomie 100, 200, 2000 procent. Nie sprzedadzą ani jednego samochodu do Stanów Zjednoczonych. (…) Mamy deficyt handlowy w wysokości 300 miliardów dolarów z Unią Europejską – stwierdził Donald Trump.
USA ciągle borykają się z nielegalną migracją. Donald Trump odpowiedzialnością za ten kryzys obarcza administrację Joe Bidena, na czele której stoi Kamala Harris. Kandydatka odcina się od tej sprawy, wytykając błędy administracji Joe Bidena, którą zarządza.
– Moja prezydentura nie będzie kontynuacją prezydentury Joe Bidena – zapewniła Kamala Harris.
To właśnie Kamala Harris czuwała nad sprawą nielegalnej migracji przez całą kadencję Joe Bidena i nie zdołała doprowadzić jej do końca. Dr Tomasz Synowiec podkreślił, że do ostatniej chwili kwestia wyborów prezydenckich w USA pozostanie nierozstrzygnięta.
– Oczywiście dużo może się wydarzyć, Amerykanie wskazują na październikowe niespodzianki, czyli niespodziewane wydarzenia, które zmieniają wyniki wyborów, choć poziom polaryzacji sprzyja temu, że te przesunięcia mogą być niewielkie – ocenił dr Tomasz Synowiec.
Jak wskazał, nawet te niewielkie przesunięcia mogą wpłynąć na ostateczny wynik wyborów, a te już 5 listopada.
TV Trwam News



