W rządowej strategii migracyjnej dla Polski zawarto zapisy dot. m.in. czasowego zawieszenia praw do azylu oraz budowy Centrów Integracyjnych dla Cudzoziemców
Rząd Donalda Tuska opublikuje strategię migracyjną dla Polski na najbliższe lata. Zawarte są w niej zapisy dotyczące m.in. czasowego zawieszenia praw do azylu czy budowy Centrów Integracyjnych dla Cudzoziemców. Opozycja przekonuje, że rządowa strategia to zasłona dymna przed wprowadzeniem unijnego paktu migracyjnego.
Prezydent Andrzej Duda w swoim orędziu negatywnie zrecenzował przedstawiony w sobotę pomysł Donalda Tuska o zawieszeniu prawa azylowego.
– Putin i Łukaszenka próbują zdestabilizować sytuację na naszej granicy, w Unii Europejskiej, a Państwa odpowiedzią na to jest pozbawienie bezpiecznego schronienia osób, które Putin i Łukaszenka wsadzają do więzień i prześladują – podkreśliła głowa państwa.
W ostatnich latach, obok ukraińskich uchodźców wojennych, to białoruscy opozycjoniści składali najwięcej wniosków o azyl w Polsce. Po krytyce prezydenta, premier Donald Tusk nieco inaczej przedstawił swój pomysł dotyczący polityki azylowej i zapowiedział wstrzymanie przyjmowania wniosków o azyl.
– Nie było ani jednego przypadku, aby opozycjonista białoruski próbował nielegalnie przekroczyć granicę polsko-białoruską w grupach organizowanych przez Łukaszenkę – oznajmił szef rządu.
Strategia opublikowana na rządowych stronach wskazuje, że o azyl nie będzie mogła wnioskować osoba, „co do której istnieją podstawy, aby uznać ją za zagrażającego społeczeństwu państwa”. Do takich zalicza się osoby ściągane na granicę z Polską. Strategii nie poparło czterech ministrów z Lewicy, którzy zawieszenie prawa azylowego nazywają „brakiem człowieczeństwa”.
– Ludzie nas wybrali po to, żebyśmy różnili się od nich, od Prawa i Sprawiedliwości, szanowali prawa człowieka, szanowali konstytucję – stwierdziła poseł Anna Maria Żukowska.
Tymczasem przewodnicząca Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, zaproponowała swój dziesięciopunktowy plan działania ws. migracji. Wezwała ona państwa członkowskie do przyspieszenia wdrażania paktu azylowo-migracyjnego zakładającego m.in. przymusowe przenoszenie migrantów (głównie z zachodnich krajów unijnych) do Europy Środkowo-Wschodniej, w tym do Polski. Posłowie opozycji na Komisji ds. Unii Europejskiej chcieli się dowiedzieć, jak przebiega wdrażanie unijnego pakietu migracyjnego, ale minister ds. UE, Adam Szłapka, nie odpowiedział, bo – jak uważa – żadnego wdrażania paktu nie będzie.
– Uważamy konsekwentnie, że ten pakt jest z naszego punktu widzenia absolutnie niewystarczający – podkreślił polityk.
To rządowa strategia migracyjna będzie wykładnią dla polityki migracyjnej – wskazała przewodnicząca sejmowej Komisji ds. Unii Europejskiej, Agnieszka Pomaska.
– Politycy PiS próbują wmówić nam, że Polska będzie zalana falą imigrantów z Afryki, co nie jest prawdą – zaznaczyła poseł Koalicji Obywatelskiej.
Jednak Bruksela żąda od państw członkowskich, by do 12 grudnia przedstawić dokładny harmonogram wdrażania paktu. To dotyczy także Polski. Brak odpowiedzi ze strony ministra Adama Szłapki świadczy o tym, że koalicja rządząca gra na dwa fronty – stwierdził poseł Paweł Jabłoński z Prawa i Sprawiedliwości.
– Oni mówią jedne rzeczy, chcą się – zwłaszcza do wyborów prezydenckich –dobrze prezentować jako partia, która broni bezpieczeństwa, ale w praktyce, po cichu (…) implementują ten pakt migracyjny. Przecież mogli go np. zaskarżyć do Trybunału Sprawiedliwości (Unii Europejskiej – radiomaryja.pl) – zwrócił uwagę parlamentarzysta.
Jednym z argumentów na to, że rząd Donalda Tuska będzie jednak wprowadzał unijne prawo migracyjne, jest uwzględnienie w krajowej strategii budowy 49 Centrów Integracji Cudzoziemców, co także zaleca Komisja Europejska. Koszt budowy centrów wynosi ponad 400 milionów euro – wskazała poseł do Parlamentu Europejskiego z Konfederacji, Ewa Zajączkowska-Hernik.
– Te pieniądze można byłoby przeznaczyć nie na integrację tych, którzy zintegrować się z nami nie będą chcieli, tylko na to, by odesłać ich tam, skąd przybyli – mówiła eurodeputowana.
Aby zobowiązać Donalda Tuska do realizacji złożonych obietnic ws. bezpieczeństwa Polski, Prawo i Sprawiedliwość rozpoczęło zbiórkę podpisów pod kolejnym referendum w sprawie nielegalnej migracji. Polacy – mimo że pierwsze referendum wiążące nie było – jednoznacznie sprzeciwili się nielegalnej migracji. Ten sprzeciw jest wciąż aktualny – zaznaczył politolog, dr Andrzej Skiba.
– Z całą pewnością, gdyby doszło do referendum, to przypuszczam, że Polacy wypowiedzieliby się w sposób krytyczny, co utrudniłoby (…) koalicji rządzącej implementowanie tego paktu – uważa ekspert.
Polacy w referendum będą mogli odpowiedzieć na jedno pytanie: „Czy jesteś za odrzuceniem przymusowego przyjmowania nielegalnych migrantów?”.
TV Trwam News



