fot. PAP/Leszek Szymański

Nadal nie wiadomo, kto będzie kandydatem dwóch największych polskich partii politycznych na urząd prezydenta RP

Wciąż nie znamy nazwisk kandydatów największych partii na urząd prezydenta, ale pojawiają się sondaże, które próbują przewidzieć przyszłość. Wynika z nich, że największe szanse na zwycięstwo ma kandydat większości rządzącej – Rafał Trzaskowski. Ale czy prezydent Warszawy wystartuje – tego nie wiadomo.

Niezależnie kogo wystawi Prawo i Sprawiedliwość, to największe szanse na zwycięstwo w wyborach prezydenckich ma potencjalny kandydat Platformy – Rafał Trzaskowski. Tak wynika z sondażu IBRiS. Prezydent Warszawy wyprzedza wszystkich potencjalnych kandydatów największej partii opozycyjnej; Mateusza Morawieckiego, Mariusza Błaszczaka i Karola Nawrockiego. Sondaże nie odzwierciedlają faktycznych sympatii politycznych – przekonuje poseł PiS-u, Zbigniew Bogucki, który również jest wymieniany jako potencjalny kandydat.

– Kandydat PiS, Zjednoczonej Prawicy, szerzej – środowisk patriotycznych, konserwatywnych, na pewno będzie walczył o tę prezydenturę. My tutaj broni nie składamy – zapewnia Zbigniew Bogucki.

Nazwisko swojego kandydata partia Jarosława Kaczyńskiego ma ujawnić za kilka tygodni. Koalicja Obywatelska zrobi to przed Bożym Narodzeniem. Naturalnym kandydatem pozostaje Rafał Trzaskowski. Premier Donald Tusk oficjalnie wyklucza swój start.

– Nie, nie będę kandydować, nie zamierzam kandydować – deklaruje Donald Tusk.  

Taka deklaracja o niczym nie świadczy – słyszymy od polityków Prawa i Sprawiedliwości.

– Donald Tusk wciąż chce prezydentury, on cały czas nie przepracował traumy z tych przegranych wyborów ze śp. prezydentem Lechem Kaczyńskim – ocenia Zbigniew Bogucki.

W roli prezydenta Donalda Tuska widzą nie tylko jego przyboczni z partii, ale też niektórzy koalicjanci – co potwierdzają słowa ministra Krzysztofa Paszyka z PSL-u.

– Jestem sobie w stanie wyobrazić, że również w ramach obozu, który tworzy rząd uzgadniamy jednego kandydata już przed pierwszą turą wyborów. Moim zdaniem takim kandydatem mógłby być premier Donald Tusk – zaznacza Krzysztof Paszyk. 

To zaprzeczenie wcześniejszym deklaracjom Ludowców, że wspólnym kandydatem Trzeciej Drogi będzie marszałek Sejmu, Szymon Hołownia.

– Ja poważnie myślę o tym, żeby kandydować – podkreśla Szymon Hołownia. 

Szymon Hołownia startował w wyborach prezydenckich, w 2020 roku. Wtedy był nową twarzą w polityce, na czym zyskał. Dziś jego szansę są mniejsze, gdyż stał się koalicjantem Donalda Tuska – mówi politolog dr Andrzej Skiba. Z drugiej strony wspólny kandydat może być źle odebrany przez wyborców, którzy zaufali Trzeciej Drodze, głosując przeciwko Donaldowi Tuskowi.

– Warunek to jest pozyskanie tego elektoratu, któremu będzie bliżej do kandydata prawicy niż do kandydata obozu liberalno-lewicowego – wskazuje dr Andrzej Skiba.

Lewica tak łatwo nie zrezygnuje ze swojego kandydata – zapewnia wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, Wiesław Szczepański.

– Lewica będzie rozmawiała o kandydacie, który powinien stratować jako przedstawiciel Lewicy, natomiast w drugiej turze wyborów nie wyobrażamy sobie niczego innego, jak poparcie wspólnego kandydata – zaznacza Wiesław Szczepański.

Słowa koalicjantów cieszą posła Koalicji Obywatelskiej, Jacka Karnowskiego.

– Najlepszym rozwiązaniem byłby wspólny kandydat, wtedy trzeba zobaczyć, kto ma największe szanse. Na pewno albo Donald Tusk, albo Rafał Trzaskowski – uważa Jacek Karnowski.

Szans na wspólnego kandydata po prawej stronie sceny politycznej nie ma. Fiaskiem zakończyły się rozmowy o prawyborach. Konfederacja postawiła na kandydaturę Sławomira Mentzena. Michał Urbaniak z Konfederacji utrzymuje, że potencjalni kandydaci PiS-u są skompromitowani w oczach Polaków.

– Choćby np. z czasami covidowymi, gdzie to Mateusz Morawiecki był odpowiedzialny za zamykanie lasów, za absurdy, które miały przy tym miejsce – przypomina Michał Urbaniak.

Niewykluczone, że Prawo i Sprawiedliwość przedstawi nieoczekiwanego kandydata.

– Nie zdziwi mnie, jeśli wokół tych nazwisk, które padają w dyskusjach, wypowiedziach publicystów czy polityków, pojawi się tam jeszcze jakiś inny „czarny koń” – mówi dr Andrzej Skiba.

Wybory prezydenckie odbędą się prawdopodobnie w maju przyszłego roku.

TV Trwam News

drukuj