Zgoda premiera na objęcie przez K. Wesołowskiego funkcji przewodniczącego zgromadzenia sędziów Izby Cywilnej SN efektem pomyłki?
Czy zgoda premiera Donalda Tuska na objęcie przez sędziego Krzysztofa Wesołowskiego ważnej funkcji w Sądzie Najwyższym była – jak twierdził Donald Tusk – wynikiem pomyłki? Prorządowy portal Onet podważa taką tezę. Kancelaria Premiera miała skrupulatnie pilnować, kto ma otrzymać nominację w Izbie Cywilnej Sądu Najwyższego.
Podpis premiera Donalda Tuska pod postanowieniem prezydenta o powołaniu sędziego Krzysztofa Wesołowskiego na przewodniczącego zgromadzenia sędziów Izby Cywilnej Sądu Najwyższego wywołał burzę wśród sędziów Iustitii. Krzysztof Wesołowski uważany jest przez tę grupę za neosędziego.
„Pan prezydent powołał neosedziego Sądu Najwyższego do kierowania zgromadzeniem Izby Cywilnej. Pan premier się zgodził na to. Halo Houston, czy leci z nami minister sprawiedliwości? To kompromitacja klasy politycznej z obu opcji” – czytamy w mediach społecznościowych.
Decyzją premiera zaskoczony był twardy elektorat Koalicji Obywatelskiej, w tym grupa hejterska spod znaku „silni razem”.
Nie wiem o co szło Tuskowi z tym neosędzią. Czy był jakiś deal? Nawet jeśli, to pachnie to źle, a wygląda jeszcze gorzej.
— Tomasz Lis (@lis_tomasz) August 27, 2024
„Nie wiem, o co szło Tuskowi z tym neosędzią. Czy był jakiś deal? Nawet jeśli, to pachnie to źle, a wygląda jeszcze gorzej” – napisał na portalu X Tomasz Lis.
Premier Tusk tłumaczył się z swojej decyzji.
– Nie będę owijał w bawełnę. Chcę bardzo jasno powiedzieć: nastąpił błąd – stwierdził Donald Tusk.
Błąd miał popełnić minister w Kancelarii Premiera, Maciej Berek.
– Urzędnik odpowiedzialny za przygotowanie do podpisywania nie dostrzegł polityczności dokumentu, który stanowił o nominacji dla neosędziego przez prezydenta – wyjaśnił premier.
Zdaniem szefa rządu urzędnik nie zwrócił uwagi, że sędzia proponowany na przewodniczącego zgromadzenia Sędziów Izby Cywilnej jest tym sędzią, którego nie akcentuje obecna władza. Pracownik kancelarii podsunął pismo premierowi, a ten nieświadomie podpisał dokument. Problem w tym, że Kancelaria Premiera, w tym minister Maciej Berek, uważnie pilnowali, kto będzie powołany na przewodniczącego zgromadzenia. Wcześniej urzędnicy odmówili zgody na powołanie na to stanowisko I Prezes Sądu Najwyższego, Małgorzaty Manowskiej, którą obecna włada także uważa za neosędzię. Czy zatem nominacja Krzysztofą Wesołowskiego była błędem?
– Nie wierzę w takie błędy, w takie pomyłki – podkreślił mec. Jacek Figurski.
W opinii mecenasa Jacka Figurskiego zgoda premiera Donalda Tuska na nominację dla sędziego Krzysztofa Wesołowskiego była świadoma i wcześniej uzgodniona z prezydentem Andrzejem Dudą. Do porozumienia mogło dojść na okręcie zacumowanym w Trójmieście.
– To na pewno było coś za coś, czyli Tusk wyraził zgodę na osobę Wesołowskiego, a na co zgodzi się później Duda, tego nie wiemy – ocenił mec. Jacek Figurski.
Prawdopodobnie chodziło o zgodę na zgłoszenie Piotra Serafina jako polskiego komisarza w Komisji Europejskiej. Prawo wymaga takiej akceptacji przy desygnowaniu polskiego przedstawiciela do Brukseli. Zgoda premiera na powołanie sędziego Krzysztofa Wesołowskiego podważa narrację koalicji rządzącej o neosędziach jako nielegalnych przedstawicielach wymiaru sprawiedliwości.
TV Trwam News



