PAP/Tomasz Gzell

Nowe fakty ws. tragedii smoleńskiej

Materiały wybuchowe w kokpicie samolotu TU-154, fałszowanie i ukrywanie dokumentów. Światło dzienne ujrzały kolejne szokujące fakty w sprawie katastrofy smoleńskiej.

Zlikwidowana przez rząd w grudniu Podkomisja do Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego przedstawiła nowe ustalenia potwierdzające, że przyczyną wypadku z dnia 10 kwietnia 2010 roku była eksplozja.

– Nie ma wątpliwości, że identyfikacja ponad trzydziestu fragmentów zniszczonych wybuchami od kokpitu aż po statecznik oraz oba skrzydła świadczy o tym, że właśnie wybuch zniszczył samolot wtedy, gdy był jeszcze nad ziemią – oznajmił były przewodniczący komisji, Antonii Macierewicz.

Zidentyfikowano ogromną ilość materiałów wybuchowych rozlokowanych w każdej większej części samolotu. Potwierdzono, że po każdym wybuchu w miejscu eksplozji pojawił się tzw. lok i kolce wybuchowe. Ponadto niektóre elementy samolotu zachowały się w taki sposób, że ich struktura wskazuje jednoznaczne rozerwanie na wskutek wybuchu.

W miejscu katastrofy posługiwano się aparaturą do wykrywania materiałów wybuchowych. Pomimo tego, że alarmowała ona o ich obecności, w dokumentacji badań strony rosyjskiej można znaleźć nieuzasadnione braki ciągłości numeracji tych alarmów. Niekompletne dokumenty były podpisywane przez ówczesny rząd Donalda Tuska i do dziś zatajane.

– Raport i jego załączniki są przez pana Donalda Tuska i pana Kosiniaka-Kamysza ukrywane – mówił poseł Antoni Macierewicz.

W tym roku minęło już 14 lat od katastrofy smoleńskiej. Na pokładzie samolotu wraz z prezydentem prof. Lechem Kaczyńskim i jego małżonką zginęli: ministrowie, szefowie urzędów państwowych, dowódcy wszystkich rodzajów sił zbrojnych, politycy, działacze społeczni, oficerowie Biura Ochrony Rządu i członkowie załogi.

 

TV Trwam News

drukuj