fot. pixabay.com

Czeka nas zmiana w finansowaniu samorządów

Ministerstwo Finansów przygotowało projekt ustawy o zmianie finansowania samorządów. Budżety miast czy powiatów mają być niezależne od wysokości podatków i kwoty wolnej od podatku. Przepisy budzą jednak wątpliwości.

W 2022 roku weszły w życie zmiany podatkowe znane jako Polski Ład. Rząd Prawa i Sprawiedliwości podwyższył kwotę wolną od podatku do 30 tysięcy złotych i obniżył podatek PIT z 17 do 12 procent. Zmiana miała dwojaki efekt  – wskazał ekonomista, dr Krystian Mieszkała.

– Obniżka podatku doprowadziła do tego, że w kasie miejskiej pozostało mniej środków, ale zostało ich więcej w kieszeni podatnika – zwrócił uwagę dr Krystian Mieszkała.

Prezydenci miast skupieni wokół ówczesnej opozycji krytykowali zmiany podatkowe.

– Niestety PiS z samorządowcami walczy, przede wszystkim poprzez próbę ograniczania prerogatyw samorządom, poprzez zabieranie nam pieniędzy – przekonywał wówczas prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. 

Z pomocą szły rządowe subwencje. Wsparcie trafiało m.in. do Poniatowej – mówił jej burmistrz, Paweł Kaczmarczyk.

– Dwa lata z rzędu dostaliśmy subwencję ogólną na koniec roku. W roku 2022 było to 3 mln złotych, w roku 2023 było to 4 mln złotych – podkreślił Paweł Kaczmarczyk.

Rząd przekonuje, że sposób finansowania lokalnych budżetów musi ulec zmianie. Ministerstwo Finansów kierowane przez Andrzeja Domańskiego z Koalicji Obywatelskiej przygotowało projekt ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego.

 „Obecnie samorządy mają udział we wpływach podatkowych, (…) ale nie mają udziału w podatku ryczałtowym. My, żeby naprawić strukturalnie system, mówimy, że od tej pory dochody samorządów będą liczone nie od wpływów, a od bazy podatkowej, czyli od tego, jak duży dochód na danym terenie zgłaszają podatnicy PIT, CIT” – tłumaczył Andrzej Domański.

Minister finansów podkreślił, że samorządy nie będą uzależnione od zmian podatków PIT czy CIT lub kwoty wolnej od podatku, a dzięki nowym rozwiązaniom w przyszłym roku do samorządów wpłynie 16 miliardów złotych więcej. Procentowe wskaźniki dochodów będą przypisane do poszczególnych rodzajów samorządów.

Tu pojawiają się pierwsze obawy, że nowy system będzie zbyt skomplikowany – mówił radny miasta Gdańska z Prawa i Sprawiedliwości, Kazimierz Koralewski.

– Będą multiplikowały subwencje dla gminy o jakiś wskaźnik dotyczący zamożności mieszkańców, innych parametrów. To spowoduje, że ten system się bardzo skomplikuje – zaznaczył Kazimierz Koralewski.

Pojawiły się także pierwsze głosy sprzeciwu. Projekt skrytykował prezydent Chełma, Jakub Banaszek, który wskazał, iż samorządy gorzej zarządzane będą mogły liczyć na większe środki od państwa.

 „Okazuje się, że samorządy, które oszczędzają, spłacają zadłużenie, mają mniej etatów w administracji, wydają mniej na utrzymanie miasta, mają niższe podatki, dostaną zdecydowanie mniej środków według nowych wyliczeń. Czyli im większa obsługa długu, większe podatki, większa rozrzutność w administracji, w zasadzie w każdym obszarze miasta, tym więcej środków otrzymujemy od Państwa” – napisał na portalu X Jakub Banaszek.  

Projekt podtrzymuje subwencje z budżetu państwa, ale niższe niż dotychczas. Rządowy projekt zmienia tzw. janosikowe na tzw. korektę zamożności. Samorządy o ponadprzeciętnych dochodach będą dzieliły się zyskami z biedniejszymi regionami. Wartość korekty będzie niższa od janosikowego.

Według posła Prawa i Sprawiedliwości, Radosława Fogla, rządzący chcą faworyzować duże i bogate miasta.

– Dzisiaj rządzący wracają do tych bardzo niedobrych koncepcji, które znamy z poprzednich ich rządów, tzn. będziemy dosypywać tym, którzy i tak mają dużo, a cała reszta – no cóż – powiedział Radosław Fogiel.

Rząd chce przyjąć projekt ustawy najpóźniej we wrześniu.

TV Trwam News

drukuj