fot. https://twitter.com/Straz_Graniczna/status/1577916518209392641/photo/1

Wzmocnienie ochrony granicy z Białorusią

Co najmniej 30 mln dolarów trafiło do islamskich organizacji terrorystycznych od przemytnika ludzi zatrzymanego przez polską Straż Graniczną. Syryjczyk pomagał migrantom przedostawać się z Białorusi do Europy. Tymczasem Polski rząd zapowiedział znaczne wzmocnienie ochrony granicy.

Szlak migracyjny przez granicę polsko-białoruską wciąż jest bardzo atrakcyjny dla migrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. Nielegalne przekraczanie granicy utrudnia mur naszpikowany systemami elektronicznymi oraz obecność funkcjonariuszy i żołnierzy. „Teraz będzie ich jeszcze więcej” – zapowiedział wicepremier, minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz.

– Powstanie jedna operacja „Bezpieczne Podlasie”, w której będzie brało udział do 17 tys. żołnierzy – wskazał.

Od ponad miesiąca przy granicy obowiązuje strefa buforowa o szerokości 200 metrów. Ma to ułatwić prace służbom. Jednym z efektów jest zatrzymanie przez Straż Graniczną Syryjczyka z międzynarodowej grupy, która przemycała migrantów przez Białoruś do Unii Europejskiej. Organizacja zarabiała na tym krocie i według polskich służb przekazała co najmniej 30 mln dolarów na rzecz organizacji terrorystycznych.

W ubiegłym roku zatrzymano sześciuset przemytników, a w tym roku już niemal czterystu. Według rządzących presja migracyjna na granicy z Białorusią maleje.

– Mamy do czynienia ze spadkiem – o połowę – prób nielegalnego przejścia od czasu obowiązywania strefy buforowej – zaznaczył minister spraw wewnętrznych i administracji, Tomasz Siemoniak.

Wstęp do strefy buforowej mają mieszkańcy oraz – za zgodą Straży Granicznej – dziennikarze i organizacje pozarządowe.

– Takie zgody są wydawane jednej międzynarodowej organizacji „Lekarze bez Granic” –– wskazał Tomasz Siemoniak.

Tymczasem aktywiści publicznie chwalą się, że są przy granicy, pomagają migrantom dostać się do Polski i krytykują odsyłanie migrantów na Białoruś. Aleksandra Chrzanowska z Grupy Granica w zeszłym tygodni publicznie kłamała o kryzysie wywołanym przez Moskwę i Mińsk.

– Naprawdę nie zdarzyło się w ciągu tych trzech lat kryzysu humanitarnego, żeby komukolwiek z mieszkańców, turystów, spośród osób, które znajdują się w strefie przygranicznej, stała się jakaś krzywda ze strony jakiegokolwiek uchodźcy czy migranta – mówiła Aleksandra Chrzanowska.

Jednak to migrant próbujący przedrzeć się do Polski, pod koniec maja zamordował sierżanta Mateusza Sitka. Mimo że przy granicy obowiązuje strefa buforowa, w weekend doszło do ataku na żołnierzy. Grupa młodych ludzi znieważała wojskowych oraz pluła na ich mundury i oblewała je piwem.

– Nie ma zgody na znieważanie, nie ma zgody na opluwanie. To jest wstyd i hańba dla tych, którzy tak robią – podkreślił minister Władysław Kosiniak-Kamysz.

Sprawę bada podlaska policja. Przesłuchanych zostało 16 żołnierzy oraz ich dowódca. Agresywną grupą zajmuje się też prokuratura.

– Są prowadzone czynności wobec wszystkich osób, które w jakikolwiek sposób znieważyły. Myślę, że efekty tej sprawy poznamy bardzo szybko – zaznaczył minister obrony.

Na rychłe kroki śledczych nie liczy były wiceszef MSWiA a teraz poseł do Parlamentu Europejskiego, Maciej Wąsik, który zwrócił uwagę na to, kto jest szefem prokuratury.

– Zdaję sobie sprawę z tego, kim jest pan prokurator Bodnar, z jakiego środowiska się wywodzi, że jest mu bliżej do środowiska, które robiło tę demonstrację, atak, happening, niż do środowiska, które zawsze wzywało do ochrony polskich granic – podkreślił europoseł.

Prokuratorzy za to stworzyli kilka miesięcy temu zespół, który bada rzekome złe postępowanie polskich służb wobec migrantów na polsko-białoruskiej granicy. Na początku czerwca dwóch żołnierzy zostało zatrzymanych przez Żandarmerię Wojskową za rzekome nieprawidłowe użycie broni na służbie. „Władza ma inne priorytety” – zaznaczył politolog, dr Piotr Gawryszczak.

– Polskie służby – żandarmeria i prokuratora – pokazały, że bardziej jest nastawiona na ściganie polskich żołnierzy i obrońców polskich granic, niż przestępców – zwrócił uwagę rozmówca.

Do dziś minister Adam Bodnar nie podjął decyzji o likwidacji zespołu śledczych.

TV Trwam News

drukuj