Stanowisko USA ws. członkostwa Wielkiej Brytanii w UE
Stany Zjednoczone zabrały głos w debacie na temat członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Przedstawiciel Departamentu Stanu Philip Gordon – wprost ostrzegł Londyn by nie robił nic, co mogłoby to członkostwo podać w wątpliwość – poinformował „New York Times”.
Wypowiedź dyrektora wydziału europejskiego w Departamencie Stanu, jest utrzymana w podobnym tonie jak ostrzeżenia formułowane przez wielu europejskich polityków, ale zapewne będą miały większy wpływ na Wielką Brytanię ze względu na jej bliskie związki z USA – pisze nowojorski dziennik.
Do sprawy odniósł się także brytyjski dziennik „Financial Times”. Gazeta pisze, że członkostwo Wielkiej Brytanii w UE jest w centrum narodowych interesów z powodów, które wychodzą poza prostą ekonomiczną kalkulację kosztów i korzyści.
„Financial Times” tłumaczy, że stawką jest pozycja Wielkiej Brytanii w świecie. „Członkostwo daje W. Brytanii wpływ na największy światowy rynek. Umożliwia utrzymanie stosunków z USA na wyjątkowym poziomie.
Stany Zjednoczone ciągle liczą na bliską współpracę z Wielką Brytanią – przekonuje ekonomista dr Paweł Szołucha. Jak mówi, amerykańscy analitycy i politycy doszli do wniosku, że UE i strefa euro nie rozpadną się w najbliższym czasie dlatego warto swojego najbliższego sojusznika w strukturach UE zatrzymać.
– Stany Zjednoczone traktują Wielką Brytanię jak swojego przedstawiciela w strukturach wspólnot Europejskiej; jest ta bliskość relacji anglosaskich, transatlantyckich, pomiędzy obydwoma krajami cały czas zachowana. W rezultacie do głosu doszły te poglądy, które nakazują amerykanom zalecić by premier Cameron pozostał w Unii Europejskiej, bo nad wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej właśnie, pod koniec ubiegłego roku poważnie się zastanawiano i dyskutowano w kręgach decyzyjnych – mówił Paweł Szołucha.W tym kontekście dr Paweł Szołucha przypomina o tym, że w ostatnim czasie zapadła decyzja o tym, że Unia Europejska i strefa euro na razie się nie rozpadną.
– Kilka miesięcy żyliśmy w niepewności dalszych losów obu struktur. Decyzja została podjęta przede wszystkim przez Niemców, z kanclerz Angelą Merkel na czele i przez Europejski Bank Centralny z prezesem Mario Draghim na czele. Olbrzymie pieniądze zostały wpompowane w uspokojenie rynków finansowych więc strefa euro przetrwa; przetrwa o tyle, że będzie trwać w takim dryfie na granicy stagnacji i recesji na razie, być może później na granicy stagnacji i bardzo powolnego wzrostu. To dobrze na dłuższą metę ani strefie euro ani całej Unii Europejskiej nie wróży – dodał Paweł Szołucha.
RIRM
