Polsce grozi wzrost inflacji
Nawet o pięć procent może wzrosnąć inflacja w drugim półroczu – szacują eksperci Narodowego Banku Polskiego. Powodem wzrostu tego wskaźnika mają być administracyjne podwyżki cen prądu, gazu i ciepła, które wchodzą w życie od 1 lipca.
Kredytobiorcy czekają na obniżenie stóp procentowych.
Szanse na to w tym roku są zerowe – przyznał prezes Narodowego banku Polskiego, profesor Adam Glapiński.
– Jeśli były jakieś nadzieje na obniżenie, to od 1 lipca, kiedy mamy na pewno wzrost inflacji, to raczej ich nie ma – mówił prof. Adam Glapiński.
Od 1 lipca przestaną obowiązywać tarcze antyinflacyjne, które chroniły nas przed wzrostem cen energii, jaki nastąpił po wybuchu wojny na Ukrainie. Wielu klientów już otrzymało rachunki na drugie półrocze a w nich ceny za prąd wyższe nawet o 30 procent. Perspektywa podwyżek niepokoi konsumentów.
– To jest chore. Jak będziemy po milionie zarabiać jak Tusk, to wtedy dobrze będzie. Jak energia pójdzie go góry, to wszystko pójdzie do góry, a niektóre zakłady będą likwidować, bo przecież jak energia będzie droga, to naprawdę dużo ciężej będzie żyć – wskazywali Polacy.
Podwyżki cen energii dotkną nie tylko klientów indywidualnych, ale także przedsiębiorców. Część firm jest już po negocjacjach z firmami energetycznymi w sprawie cen prądu.
Gdańscy piekarze wynegocjowali dość przyzwoite stawki za megawatogodzinę – podkreślił Grzegorz Pellowski, właściciel piekarni i cukierni.
– Dzisiaj płacimy na poziomie 559 złotych, a obiecane mamy 575 złotych. Jak faktycznie będzie, to też czas pokaże – oznajmił Grzegorz Pellowski.
Eksperci Narodowego Banku Polskiego przewidują, że zniesienie tarcz antyinflacyjnych przełoży się na kilkuprocentowy wzrost inflacji.
– Spodziewany się, że inflacja wzrośnie do około pięciu procent, jeśli dokona się podwyżka cen energii, ciepła i gazu – podsumował prof. Adam Glapiński.
Narodowy Bank Polski szacuje, że inflacja może zacząć spadać dopiero w drugiej połowie 2025 roku.
TV Trwam News



