PAP/Radek Pietruszka

Rolnicy czują się oszukani przez rząd

Rolnicy okupujący Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie doczekali się spotkania z premierem Donaldem Tuskiem. Czują się oni oszukani i przekonują, że po raz kolejny rządzący nie traktują poważnie palących problemów rolnictwa. Dlatego od czwartku w całej Polsce gospodarze zamanifestują pod biurami posłów i senatorów.

We wtorek późnym wieczorem do resortu rolnictwa weszła delegacja protestujących rolników. Gospodarze chcieli dowiedzieć się, jak realizowane są podpisane przed dwoma tygodniami ustalenia w Jasionce, dotyczące wstrzymania importu ukraińskich produktów rolnych oraz zastopowania Zielonego Ładu. Wielogodzinne rozmowy nic nie dały.

– Nie jesteśmy samozwańcami. Imiennie zostaliśmy zaproszeni wczoraj na rozmowy z panem ministrem, ale okazało się, że z tych rozmów nic nie wynikło – relacjonował jeden z uczestników, b. minister rolnictwa, Gabriel Janowski.

Brak konkretów zirytował przedstawicieli rolników. Rozpoczęli oni okupację budynku.

– Od wewnątrz zablokowaliśmy wszystkie wejście do ministerstwa i nikt w tej chwili nie może wejść ani wyjść – oznajmił prezes Krajowego Związku Rolników, Władysław Serafin.

Przez cały dzień rolnicy reprezentujący różne organizacje domagali się też spotkania z premierem Donaldem Tuskiem. Gospodarze mają już dość kolejnych obietnic i chcą usłyszeć konkrety. Jednak – jak poinformował przewodniczący rolniczej „Solidarności”, Tomasz Obszański – premier nie pojawił się.

– To jest po prostu potwarz dla naszego środowiska – dla sygnatariuszy, którzy tutaj są i dla rolników. Nie wiem, dlaczego pan premier boi się spotkać z rolnikami – powiedział Tomasz Obszański.

Redakcja „Informacji Dnia”, chciała poznać stanowisko resortu rolnictwa w sprawie okupacji budynku. Żaden polityk nie pojawił się, by porozmawiać z dziennikarzami TV Trwam. Udało się jedynie dodzwonić do wiceszefa resortu, Michała Kołodziejczaka.

– Robimy wszystko, żeby problem rozwiązać. Sytuacja jest taka, jaka jest. Ogólnie jest na świecie trudna sytuacja – stwierdził wiceminister.

To wszystko, co miał do powiedzenia polityk. Zdaniem byłego premiera, Mateusza Morawieckiego, liberalno-lewicowa koalicja rządząca chce przeczekać niewygodną dla siebie sytuację.

– Rządzący chcą kopnąć tę puszkę do przodu, żeby odsunąć ten problem od siebie – „kick the can down the road” (ang. „kopnąć puszkę na drogę”, idiom oznaczający odłożenie rozwiązania problemu na później – radiomaryja.pl) – po to, żeby przeszły wybory samorządowe, a potem „może się wszystko jakoś rozmyje” – ocenił wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości.

Gospodarze kierują żale nie tylko pod adresem obecnego rządu, ale także poprzedniego. Rolnicza „Solidarność” zapowiedziała kontynuowanie okupacji resortu. Za to od czwartku ruszają manifestacje rolników pod biurami posłów i senatorów w całej Polsce. Działają oni na różne sposoby, żeby w końcu dotrzeć do naszej klasy politycznej.

– Nikt nas nie chce słuchać, niewiele osób chce z nami rozmawiać. Być może po tych właśnie rozmowach z przedstawicielami parlamentu polskiego czy Parlamentu Europejskiego, ich oczy się otworzą – podkreślił Waldemar Mazurek, rolnik z Dolnego Śląska.

Manifestacje odbędą się pod biurami polityków ze wszystkich partii. Jak przekonywał rolnik z Pomorza, Krzysztof Mielewczyk, za obecną sytuację odpowiada cała klasa polityczna.

– Powiemy im, jakie są nasze problemy, żeby porozmawiali, przenieśli to dalej do Warszawy. My ich wybraliśmy, więc myślę, że oni staną na wysokości zadania, że nie będą się chować po szafach, a wyjdą do nas – mówił rolnik.

Z kolei NSZZ „Solidarność” zapowiada na 10 maja kolejną wielką manifestację w Warszawie.

TV Trwam News

drukuj