Argentyna: prezydent chce zwolnić kolejnych 70 tys. pracowników administracji
Libertariański prezydent Argentyny, Javier Milei, potwierdził zamiar zwolnienia w najbliższym czasie kolejnych 70 tys. pracowników administracji publicznej. Ponownie zaatakował też polityków sprzeciwiających się jego reformom, nazywając ich przestępcami.
Javier Milei dąży do radykalnej przebudowy pogrążonego w kryzysie państwa, realizuje program zaciskania pasa i drastycznych cięć wydatków publicznych. Celem jest likwidacja deficytu budżetowego za wszelką cenę oraz opanowanie szalejącej inflacji, która w ubiegłym roku przekroczyła 200 procent.
W przemówieniu na Międzynarodowym Forum Gospodarczym dla Ameryk (IEFA) we wtorek Milei oświadczył, że w pierwszych trzech miesiącach swoich rządów zamroził już finansowanie robót publicznych, odciął część transferów funduszy dla prowincji oraz odebrał świadczenia społeczne w 200 tys. przypadków, w których ocenił, że pobierane były nielegalnie.
„Zwolniliśmy 50 tys. pracowników publicznych, umowy były wypowiadane, a teraz odejdzie kolejnych 70 tys. umów” – powiedział prezydent, cytowany przez telewizję TN.
Argentyńskie media informowały wcześniej, że zwolnienia będą dotyczyły osób zatrudnionych na umowy krótkoterminowe, które nie będą przedłużone.
Javier Milei ponownie zaatakował opozycyjnych posłów i senatorów, którzy nie poparli jego dekretu o deregulacji gospodarki i projektu szeroko zakrojonej przebudowy kraju. Ocenił, że przeciwnicy zmian są „oszukańczymi przestępcami” i „chcą utrzymać swoje przywileje kasty” politycznej.
W grudniu, gdy Milei obniżył kurs peso względem dolara o ponad 50 proc. i uwolnił ceny niektórych towarów, inflacja przyspieszyła, a realne wynagrodzenia w sektorze prywatnym spadły o 11 proc. – najwięcej od co najmniej 29 lat. Według niektórych szacunków w styczniu 57 proc. mieszkańców kraju znajdowało się poniżej progu ubóstwa.
Prezydent przyznał, że wprowadzane przez niego reformy przyczyniły się do pogorszenia sytuacji finansowej Argentyńczyków. Przekonywał jednak, że bez szybkich reform „już kilka razy wylecielibyśmy w powietrze”, a w lutym i marcu tempo wzrostu cen spadło.
„Ludzie mają nadzieję, widzą, że wyjdziemy z tego, mimo że teraz przechodzimy przez trudny okres” – powiedział.
PAP



