fot. PAP/Darek Delmanowicz

Ogólnopolski protest rolników

W piątek rozpoczyna się ogólnopolski protest rolników. Blokowane będą drogi wojewódzkie i przejścia graniczne. Rolnicy sprzeciwiają się unijnej polityce Zielonego Ładu i decyzjom, jakie podejmuje Bruksela w sprawie napływu produktów z Ukrainy. Mają też pretensje do polskich polityków.

Rolnicze protesty obejmują m.in. drogi krajowe i wojewódzkie. W niektórych miejscach utrudnienia będą odczuwalne przez cały dzień.

– Rolnik stanął pod ścianą, nie ma odwrotu. Musi obronić swoje gospodarstwa rodzinne, swoje gospodarstwa – często wielopokoleniowe – mówił na antenie Radia Maryja przewodniczący NSZZ RI „Solidarność”, Tomasz Obszański.

Postulaty rolników obejmują niekontrolowany napływ produktów rolnych z Ukrainy. Rolnicy podnoszą, że nie docierają dziś do nich rzetelne informacje o tym, co i w jakiej ilości wjeżdża do Polski przez wschodnią granicę. Minister rolnictwa, Czesław Siekierski z PSL-u, przyznał, że rolnicy mają prawo do silnych obaw.

– Rolnicy protestują w słusznej sprawie, bo jest trudna sytuacja dochodowa, brak opłacalności, zbliża się wiosna, w dużej części zboże niesprzedane, niskie ceny – wskazał Czesław Siekierski.

Rolnicy dalej nie mają środków na zakup nawozów, a obciąża ich polityka unijna. Poseł Jarosław Sachajko z Kukiz’15 w Sejmie kierował zarzuty w stronę nowej większości; przywołał dopłaty, jakie zaproponował poprzedni obóz rządzący.

– Wówczas pszenica kosztowała 1100 zł. Teraz kosztuje 700 zł, a Państwo siedzą i milczą – zwrócił uwagę Jarosław Sachajko.

Poseł Jan Krzysztof Ardanowski z PiS-u podnosił, że rolnicy obawiają się bezcłowego importu z Ukrainy. Nie chcą dopuścić do ponownego otwarcia rynku i żądają utrzymania embarga.

– Żądają pewnych działań osłonowych dla polskiego rolnictwa od obecnego rządu- podkreślił Jan Krzysztof Ardanowski.

Rząd mówi, że podejmuje działania i prowadzi rozmowy.

– W zakresie Ukrainy prowadzimy różne rozmowy z Unią Europejską, w zakresie Zielonego Ładu. Są pewne ustępstwa, jeśli chodzi o Zielony Ład w UE – przekonywał minister Czesław Siekierski.

Ale nie są to takie ustępstwa, które pozwoliłyby rolnikom spać spokojnie. Minister Czesław Siekierski utrzymuje, że rozmawia z rolnikami, ale co innego można usłyszeć od Tomasza Obszańskiego z rolniczej „Solidarności”. Przewodniczący wskazał na niebezpieczeństwa Zielonego Ładu i presji, jakiej ulega Bruksela, a jaką wywierają lewicowe organizacje.

– Mówi się o rolnikach, ale bez rolników, coś się wprowadza dla rolników, ale bez konsultacji z rolnikami. Dlatego trzeba powiedzieć „stop” – wyjaśnił Tomasz Obszański.

Polska ma unijnego komisarza w Brukseli, który zajmuje się rolnictwem. Przed protestem zwrócił się on do rolników.

„Zrealizowałem 100 proc. tego, co było możliwe do zrealizowania i co najmniej 50 proc. tego, co było niemożliwe do zrealizowania, np. zakaz importu z Ukrainy” – napisał na portalu X Janusz Wojciechowski, unijny komisarz ds. rolnictwa.

https://twitter.com/jwojc/status/1755643106144264410

Pretensje do komisarza Janusza Wojciechowskiego wychodzą z obozu PiS-u. Jan Krzysztof Ardanowski mówił, że unijny komisarz sam podpisuje się pod Zielonym Ładem, który został z jego strony porównany do programu rolnego PiS-u.

– Chcę to zdementować całkowicie. Program, którego koordynatorem był Krzysztof Jurgiel, w którym ja miałem swój udział, zakładał wzmocnienie gospodarstw, stabilność tych gospodarstw – zaznaczył Jan Krzysztof Ardanowski.

Szerokie protesty rolnicze wobec unijnej polityki rolnej objęły całą Europę. Wcześniej protestowano m.in. w Niemczech i we Francji.

TV Trwam News

drukuj