Rząd głuchy na argumenty w sprawie szkodliwości tabletek „dzień po”

Sejm rozpoczął pracę nad rządowym projektem ustawy, który zapewni dostęp już od 15. roku życia do tabletek „dzień po”. Do liberalno-lewicowej większości nie docierają argumenty moralne i medyczne, że takie rozwiązanie jest poważnym zagrożeniem dla młodych kobiet.

Dostęp bez większych ograniczeń do tzw. antykoncepcji awaryjnej był jedną z głównych obietnic nowej większości parlamentarnej.

– To było osiem lat walki z kobietami. Na szczęście te osiem lat minęło. O tym były te wybory 15 października. To były wybory o waszej walce z kobietami – mówił Bartosz Arłukowicz, poseł KO.

Rząd chce, aby silne leki hormonalne, które stosuje się po stosunku seksualnym, by nie dopuścić do ciąży, były dostępne bez konsultacji z lekarzem.

To niebezpieczne rozwiązanie – przekonywała Agnieszka Górska, poseł PiS.

– Używanie ich bez nadzoru, bez wiedzy i kontroli lekarza może prowadzić do zagrożenia życia, a nawet zdrowia tych kobiet – powiedziała Agnieszka Górska, poseł PiS.

Tabletki mają być dostępne już dla dzieci od 15. roku życia.

To ogromne zagrożenie – przestrzegała dr nauk medycznych Ewa Ślizień-Kuczapska.

– Zagrożenie wiążące się z bieżącymi konsekwencjami związanymi ze skutkami doraźnymi i ubocznymi, ale głównie może się wiązać z zagrożeniem przyszłej płodności – akcentowała dr n. med. Ewa Ślizień-Kuczapska.

Rządzący odrzucają nie tylko argumenty medyczne, bowiem nie przyjmują również tych moralnych. W wielu przypadkach tabletki „dzień po” mają działanie wczesnoporonne.

– Substancja czynna, o której mówimy, nie ma nic wspólnego z wczesną aborcją czy poronieniem. Substancja ta nie dopuszcza do zapłodnienia – przekonywała minister zdrowia, Izabela Leszczyna.

Kłamstwo prostowała była minister zdrowia, Katarzyna Sójka.

– W charakterystyce produktu, o którym mówi producent, jest również zapisane, że tabletka może wpływać na tkankę endometrium, uniemożliwiając zagnieżdżenie już zapłodnionej komórki. Pacjenci potrzebują precyzyjnych informacji – odpowiedziała Katarzyna Sójka, poseł PiS.

Projekt ustawy skrytykowały Konfederacja, Prawo i Sprawiedliwość, a także część polityków Trzeciej Drogi tworzącej rząd.

– Na rządzie nie było jakichkolwiek dyskusji, sprzeciwu. Minister Kosiniak-Kamysz, który jest lekarzem, doskonale rozumiał to, co robi pani minister Leszczyna, jak i to, co się dzieje – stwierdziła Barbara Nowacka, minister edukacji narodowej.

Jeśli projekt zostanie przyjęty przez parlament, trafi do prezydenta, gdzie zostanie dokładnie przeanalizowany – zapowiedziała Małgorzata Paprocka, prezydencka minister.

– Mamy przepisy dotyczące energetyków, dotyczące korzystania z solariów ze względu na choroby nowotworowe – wszędzie tam jest granica 18 lat. Pozostawiam z boku kwestię alkoholu i tytoniu jako używek. Tutaj jest pewna niespójność. Są prawa rodziców, są prawa pacjentów – podsumowała minister Małgorzata Paprocka.

Resorty zdrowia oraz edukacji zapowiedziały kampanię edukacyjną na temat tabletki „dzień po” w polskich szkołach.

TV Trwam News

drukuj