fot. sxc.hu

Dr T. Wasilewski w Radiu Maryja: Nie ma in vitro bez śmierci istnienia osoby ludzkiej na etapie rozwoju zarodkowego. Metoda ta powinna być wyeliminowana

Robiąc program in vitro, próbuję pokonać nie niepłodność małżonków, tylko bezdzietność. Nie ma programu in vitro bez śmierci istnienia osoby ludzkiej na etapie rozwoju zarodkowego. Nie jesteśmy w stanie przeprowadzić programu in vitro, aby na wstępie powiedzieć, że na pewno ochronimy życie każdego istnienia ludzkiego. W trakcie realizacji metody, która nie da takiej gwarancji, giną istnienia ludzkie. Jeżeli śmierć dotyczy zarodków, czyli początków ludzkiego życia, to metoda ta jest zdecydowanie nieetyczna, powinna być wyeliminowana i niestosowana – podkreślał dr Tadeusz Wasilewski, ginekolog-położnik, w czwartkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

W Sejmie rozpoczęły się prace nad ustawą zapewniającą finansowanie in vitro z budżetu państwa. Jest to projekt obywatelski, pod którym podpisało się wielu polityków nowej sejmowej większości. Budzi on jednak sprzeciw posłów po stronie prawicy, którzy podnoszą, że nie jest to metoda leczenia niepłodności, a także – co podkreśla również Kościół katolicki – rodzi wątpliwości moralne.

Gościem audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja był dr Tadeusz Wasilewski, który przez kilka lat pracował w pierwszej w Polsce klinice zajmującej się procedurą zapłodnienia in vitro. Jednak w 2007 roku zakończył z nią współpracę, sprzeciwiając się tej metodzie. Zajął się wówczas zgłębianiem wiedzy nad naprotechnologią – dziedziną opartą głównie na naturalnych sposobach planowania rodziny i zwalczaniu niepłodności.

– Niepłodność jest bardzo dużym problemem – rodzinnym, klinicznym, społecznym. Dzisiaj na świecie, niezależnie, gdzie mieszkamy, (…) to niepłodność po prostu nas dotyka. Szacuje się, że ok. 20 procent małżeństw ma kłopot z poczęciem dziecka i walczy o to, pukając do różnych gabinetów lekarskich i prosząc o pomoc. Jak spojrzy się na definicję biologiczną, to jest to fuzja – połączenie plemnika z komórką jajową. To jest start, początek dla nowej istoty ludzkiej. Na początku jesteśmy zarodkiem, potem płodem, który rozwija się w łonie mamy – już żyjemy, istniejemy. (…) Program in vitro nie jest rozwiązaniem problemu niepłodności – zwracał uwagę dr Tadeusz Wasilewski.

Zdaniem ginekologa-położnika rozwiązaniem tego problemu jest spojrzenie na człowieka jako na całość, gdyż – jak podkreślił – niepłodność nie jest chorobą, ale objawem istniejących chorób.

– Niepłodność jako objaw bada się poprzez poszukiwanie różnych chorób, które nas dotykają – organizmu kobiety czy mężczyzny. Wykonując dobrą, szczegółową diagnostykę, korzystając z fantastycznego rozwoju nauk medycznych, (…) jesteśmy w stanie stwierdzić, że dotyka nas jakaś choroba. Eliminując ją, zmniejszając natężenie choroby, podnosimy wskaźnik naszej płodności jednego cyklu. (…) Jeżeli nie szukam chorób, traktuję niepłodność jako chorobę, (…) to wykonując zabiegi techniczne, robiąc program in vitro, próbuję pokonać nie niepłodność małżonków, (…) tylko bezdzietność – wyjaśnił gość audycji.

Dr Tadeusz Wasilewski zwracał uwagę, że dziecko rodzone w ramach tej procedury przychodzi na świat kosztem innych dzieci.

– Nie ma programu in vitro bez śmierci istnienia osoby ludzkiej na etapie rozwoju zarodkowego. Nie jesteśmy w stanie przeprowadzić programu in vitro, aby na wstępie powiedzieć, że na pewno ochronimy życie każdego istnienia ludzkiego. W trakcie realizacji metody, która nie da takiej gwarancji, giną istnienia ludzkie. Jeżeli śmierć dotyczy zarodków, czyli początków ludzkiego życia, to metoda ta jest zdecydowanie nieetyczna, powinna być wyeliminowana i niestosowana – podkreślił ginekolog-położnik.

Etyczna metoda in vitro jest możliwa, ale – jak wyjaśnił doktor medycyny –  nieskuteczna.

– Jeżeli chcielibyśmy wykonać program in vitro – technicznie jest to możliwe – korzystając tylko z jednej komórki jajowej i z jednego plemnika, to skuteczność takiego programu byłaby mniejsza niż pięć procent, (…) a w życiu naturalnym mamy 20 procent. (…) Aby zrobić (większą skuteczność – red.) w jednym podejściu programu in vitro w poczęciu dziecka i jego urodzeniu, korzystamy przynajmniej z sześciu-ośmiu komórek. To jest optymalna wartość. Musimy od razu liczyć się z tym, że część zarodków po prostu zostanie odrzucona i one zginą. Zwolennicy programu mówią, że one pójdą do zamrożenia, do kriokonserwacji i będzie z nich później można skorzystać. Zwolennicy mówią, że zarodki giną również w czasie natury. (…) Tak, ale my swoim postępowaniem nie ingerujemy i nie sprawiamy, że one giną – tłumaczył lekarz.

Wielu specjalistów zajmujących się niepłodnością wyraziło swoją opinię, iż procedura in vitro budzi nie tylko wątpliwości etyczne, ale również medyczne, gdyż sztuczne zapłodnienie może powodować powikłania zarówno w organizmie dziecka poczętego, jak i matki.

– Jeżeli w programie in vitro poddajemy je obserwacji i tzw. hodowli – bo tak się to nazywa – poza organizmem kobiety, to one są narażone na wszystkie różne czynniki, które nas dotykają, a nie są do tego zaadaptowane. Tak nie powinno być. Do poczęcia dochodzi w łonie mamy, w organizmie kobiety i dzieciątko jest od razu mocno chronione. Zabieg kriokonserwacji, czyli zamrożenia i rozmrożenia następczego, to tak jakbyśmy dzisiaj bez treningu zafundowali sobie przebiegnięcie dwóch maratonów bez przerwy. (…) Zastanawiam się, ile jeszcze musimy walczyć, by wpoić wszystkim, że zarodek jest (…) najmniejszym pacjentem – akcentował rozmówca Radia Maryja.

Całą rozmowę z dr. Tadeuszem Wasilewskim w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj