„Gazeta Wyborcza” rozkręca nagonkę na Polaków głosujących na PiS
Małpoludy – tak „Gazeta Wyborcza” nazywa wyborców Prawa i Sprawiedliwości. Liberalno-lewicowy dziennik nakręca nagonkę na miliony Polaków, wzywając do jak najszybszej zmiany władzy. Gazeta prowadzi akcję donoszenia na osoby zatrudnione w instytucjach i spółkach w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości.
W sobotę na portalu „Gazety Wyborczej” ukazał się felieton Jarosława Bratkiewicza – byłego dyplomaty i absolwenta Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych. Autor bezpardonowo zaatakował wyborców Prawa i Sprawiedliwości.
„Już w latach 2006-2007 w polskiej polityce, ponad powagą spraw i celów państwowych, rozhuśtała się iście małpoludzia czereda. Czyli rządzący PiS i nabożnie otaczający tę partię >>lud pisowski<<” – napisał Jarosław Bartkiewicz.
Określeń pogardy wobec Polaków o prawicowych poglądach jest tu więcej. W tekście czytamy o ludziach prymitywnych, umysłowości prymitywnej czy ciemnogrodzie. Felieton spodobał się byłemu dziennikarzowi „Gazety Wyborczej” i stacji TVN, Tomaszowi Lisowi.
„Nic nie unicestwia kwestii odpowiedzialności tzw. >>ludu pisowskiego<< za wieloletni koszmar rządów PiS” – napisał na platformie X Tomasz Lis.
Dziś politycy opozycji odcinają się od obraźliwych słów zawartych w „Gazecie Wyborczej”.
– Jestem przeciwnikiem obrażania kogokolwiek – zapewnił poseł-elekt Grzegorz Napieralski z Koalicji Obywatelskiej.
– Nikt nie może używać słów, które obrażają – zaznaczył poseł-elekt Krzysztof Śmiszek z Lewicy.
Jednak wielu polityków dzisiejszej opozycji używało równie haniebnych określeń wobec Polaków mających poglądy patriotyczne i konserwatywne.
– Jeszcze jedna bitwa, jeszcze dorżniemy watahy – mówił w 2007 r. minister spraw zagranicznych w rządzie PO-PSL, Radosław Sikorski.
– Strząsnąć ze zdrowego drzewa naszego państwa PiS-owską szarańczę – powiedział z kolei w 2018 r. były przewodniczący PO, Grzegorz Schetyna.
Poczucie wyższości to cecha środowisk liberalno-lewicowych – zaznaczył poseł-elekt Krzysztof Bosak z Konfederacji.
– Oni uważają się za jakąś lepiej wyedukowaną, bardziej wartościową część społeczeństwa – wskazał Krzysztof Bosak.
Oburzenia artykułem nie kryje poseł-elekt Zbigniew Kuźmiuk z Prawa i Sprawiedliwości, który przypomniał, że autor artykułu w „Gazecie Wyborczej” widział plusy katastrofy w Smoleńsku.
– To są wypowiedzi nie do przyjęcia. (…) To jest autor resetu z Rosją. Ten człowiek po katastrofie smoleńskiej mówił, że te ofiary będą fundamentem lepszych relacji z Rosją – przypomniał Zbigniew Kuźmiuk.
Dr Aleksander Kozicki, politolog, wskazał z kolei, że gazeta próbuje zniechęcić przyszłych wyborców PiS.
– Będą w sposób naturalny uciekać od stygmatyzacji i dystansować się od ludzi, którzy takimi inwektywami są obarczeni – zwrócił uwagę dr Aleksander Kozicki.
„Gazeta Wyborcza” nie poprzestaje na szkalowaniu wyborców PiS. W medialnej nagonce zatytułowanej „Państwu już dziękujemy” publikuje nazwiska osób, które w czasie rządów PiS zatrudniono w instytucjach publicznych i spółkach Skarbu Państwa.
„Pracę stracą osoby, które – choć pełniły funkcje publiczne – były przede wszystkim oddanymi propagandystami Prawa i Sprawiedliwości” – napisano na łamach „Gazety Wyborczej”.
Zbierane są dane o pracownikach mediów publicznych, ale także Banku Gospodarstwa Krajowego i Poczty Polskiej. Gazeta namawia czytelników do podawania kolejnych nazwisk. Redakcja z Czerskiej wpisuje się w politykę zemsty, jaką zapowiadały Platforma Obywatelska, Lewica i Trzecia Droga.
Przypomnijmy, w latach 90-tych redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”, Adam Michnik, stanął w obronie działaczy PZPR, których chciano rozliczać.
„Skąd te wciąż poszerzające się obszary nietolerancji, dążenie do zamykania ludzi? (…) To marzenie o odwecie” – pisał Adam Michnik w czerwcu 1990 roku na łamach „Tygodnika Powszechnego”.
– Adam Michnik i jego obóz polityczny w latach 90-tych uważali za swój obowiązek pilnowanie konsensusu, który przy okrągłym stole został wypracowany. (…) Mówimy o obozie polskiej lewicy. Nie ma w tym konsensusie miejsca na inne sposoby myślenia – powiedział historyk, Piotr Sutowicz.
Pogarda dla osób inaczej myślących jest także charakterystyczna dla oświeconych liberalno-lewicowych środowisk. Epatują pojęciami „prawa człowieka”, „demokratyczna opozycja”, „wolne media”, „praworządność”, ale za tymi zwrotami kryje się zupełnie inna rzeczywistość.
TV Trwam News



