Dziś pogrzeb Wojciecha Dąbrowskiego

O godz. 13.00 na Cmentarzu „Srebrzysko” w Gdańsku odbędzie się pogrzeb zmarłego w zeszłym tygodniu Wojciecha Dąbrowskiego. Mieszkaniec Gdańska podjął protest głodowy przed gdańskim urzędem miejskim przeciwko eksmisji swojej chorej żony.

Ewa Dąbrowska dwa lata temu miała wylew krwi do mózgu i żyła z niewielkiej emerytury. Jej mieszkanie było zadłużone na blisko 50 tys. zł. 1 sierpnia komornik nakazał eksmisję kobiety.  Pani Ewa trafiła do szpitala, natomiast jej mąż Wojciech Dąbrowski rozpoczął głodówkę.  Podczas protestu mężczyzna był kilkakrotnie hospitalizowany. Ostatni raz wyszedł ze szpitala 24 października, zmarł dzień później. Ponieważ zgon nastąpił po pobycie w szpitalu gdańska prokuratura sprawdza czy nie doszło do żadnych uchybień.

Przyczyną zgonu mogło być wycieńczenie organizmu, głodówka przyczyniła się do wzmożenia się innych chorób.

Tragicznej sytuacji można było zapobiec. Miasto powinno przenieść chorych ludzi do mieszkania socjalnego, a nie wyrzucać na bruk. Od początku protestu starsi ludzie byli ośmieszani i poddawani presji –akcentował Karol Guzikiewicz.

– Będziemy dzisiaj żegnać Wojtka. Miejmy nadzieje, że miasto dostrzeże, co zrobiło w swojej zaciętości i nienawiści do Wojtka i nie tylko. Któregoś dnia do strajkujących przyjechali policjanci i Służba Miejska. Prezydent miasta wysłał także grabarzy. – To było dla wszystkich szokujące. Ci grabarze wymierzali ile metrów kwadratowych zajmują i za ten zajęty trawnik wyznaczyli między innymi także panu Wojtkowi czynsz 1600 zł. Jednak samo pojawienie się grabarzy spowodowało taki psychologiczny mobbing. Cały czas upokarzano tych ludzi w różnoraki sposób – powiedział Karol Guzikiewicz, wiceprzewodniczący „Solidarności” stoczni Gdańskim.

Rządząca w Gdańsku PO stosuje politykę wyrzucania na bruk starszych i biednych ludzi, którzy nie pasują do wystroju starówki, gdzie nie ma miejsca dla zwykłych mieszkańców miasta.

– Ta śmierć była przedwczesna. Niestety obarcza winą władze miasta, ponieważ uderzyły one w starszych ludzi, podwyższając im ogromnie czynsze i niektóre opłaty. W przypadku żony pana Wojtka emerytura w wysokości 800 zł nie starczała na opłacenie bieżących wydatków. Ci ludzie byli zdesperowani. Mimo różnych mediacji władza była bezduszna. Dąży do tego by ludzie starsi opuścili Dolne Miasto. Tam nie mogą mieszkać ludzie starsi i biedni, tylko bogacze i oligarchowie, po prostu ludzie władzy – dodał Karol Guzikiewicz.

Wypowiedź Karola Guzikiewicza


Pobierz Pobierz

 

 

RIRM

drukuj