fot. pixabay.com

Ratownik M. Zając: Woda jest dobrem i trzeba z niego korzystać, ale trzeba robić to z głową

Woda oczywiście jest dobrem i trzeba z niego korzystać, ale trzeba robić to z głową, bo niestety jeden błąd może być błędem na całe życie. Szukajmy strzeżonego kąpieliska. Nie wchodźmy do wody pod wpływem alkoholu. Nie wskakujmy do wody – tłumaczył Mariusz Zając, ratownik wodny, były dyrektor krytej pływalni, w poniedziałkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

Wakacje to czas, w którym zwiększa się ryzyko utonięcia. Z tego powodu warto przypomnieć najważniejsze zasady bezpiecznego wypoczynku nad wodą.

– Przede wszystkim szukajmy strzeżonego kąpieliska, a strzeżone kąpielisko to takie, na którym jest ratownik, na którym oznaczona jest możliwość użytkowania wody do pływania (…). Jeśli mamy kąpielisko, na którym już jest ratownik, to patrzymy, czy jest flaga czerwona, czy biała. Jeśli jest flaga czerwona, nie korzystamy z kąpieliska, choćby nam się wydawało, że kąpielisko jest bezpieczne, a słońce pięknie świeci – zwrócił uwagę Mariusz Zając.

Czerwona flaga oznaczać może m.in. skażenie wody (np. przez sinice), wysokie fale, niesprzyjające warunki atmosferyczne czy trwającą akcję ratowniczą.

Kiedy flaga jest biała, oznacza to, że kąpiel w akwenie jest bezpieczna.

Powinniśmy też zwrócić uwagę na boje. Obszar kąpieliska oznaczają te w żółtym kolorze.

– Dno jest sprawdzone, spadek dna jest usytuowany w sposób właściwy. Jeśli osoby korzystające z tego kąpieliska nie umieją pływać, to wchodzimy tylko i wyłącznie do boi czerwonych. Do tych boi jest miejsce dla osób nieumiejących pływać – tłumaczył ratownik.

Maksymalna głębokość na obszarze wyznaczonym przez czerwone boje wynosi 1,2 metra.

– To są podstawy, które trzeba znać – podkreślił gość „Aktualności dnia”.

Warto pamiętać, że kiedy zbliża się burza, należy bezwzględnie wyjść z wody. Wyładowania atmosferyczne często trafiają w taflę akwenu, a to – z racji na wysokie zdolności wody do przewodzenia prądu – zwiększa ryzyko porażenia przez piorun.

Innym poważnym przeciwwskazaniem do kąpieli jest uprzednie spożycie alkoholu.

– Nie wchodzimy do wody pod wpływem alkoholu. Oczywiście znamy takie przypadki, gdy ktoś mówi: „Jedno piwo, pół piwa nie zaszkodzi” (…). Nie ma to znaczenia. Alkohol zaburza naszą percepcję, nasze możliwości – zaznaczył Mariusz Zając.

Alkoholu nie wolno też pić rodzicom czy opiekunom dzieci korzystających z kąpieliska.

– Wielu tragedii ludzkich dałoby się uniknąć, gdyby nie alkohol – wskazał ratownik.

Należy pamiętać także o stopniowym wchodzeniu do wody, by uniknąć szoku termicznego, ponieważ jest on częstą przyczyną podtopień, a nawet utonięć.

Najniebezpieczniejsze jest jednak skakanie do wody bez uprzedniego rozpoznania kąpieliska. Nieprzemyślany skok „na główkę” może doprowadzić do trwałego kalectwa lub śmierci. Do tego rodzaju wypadków dochodzi najczęściej na akwenach niestrzeżonych.

– Woda oczywiście jest dobrem i trzeba z niego korzystać (…), ale trzeba robić to z głową, bo niestety jeden błąd może być błędem na całe życie (…). Nie wskakujmy do wody. Sprawdźmy dno (…), a jeśli nie jest ono przeznaczone do takich wyczynowych skoków, to lepiej odpuścić – zwrócił uwagę rozmówca Radia Maryja.

Korzystając podczas wypoczynku nad wodą ze sprzętu takiego jak kajaki czy rowery wodne, niezbędne jest korzystanie z kapoka.

– Posiadanie kapoka na sobie to nie jest żaden wstyd – to jest wręcz obowiązek i troska o drugiego człowieka. W momencie kiedy łódka, rowerek wodny, jakaś deska wywróci się, a jest na niej dziecko bez kapoka, to osoby, które wpadają do wody z tym dzieckiem, są w podwójnym szoku, bo raz – są wystraszone, dwa – boją się o życie tego dziecka oraz same nie wiedzą, co się stało. Nie jeden raz zanim taka osoba zorientuje się, gdzie jest dziecko, jest za późno. Kapok powoduje, że po wpadnięciu do wody nikomu nic się nie stanie – mówił Mariusz Zając.

Całość rozmowy z Mariuszem Zającem jest dostępna [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj