Prof. A. Jabłoński o tzw. „paradach równości”: Rozsądne jest bronić tego, co tradycyjne, ważne, do czego większość dorasta lub dorośnie, a to, co dzieje się obok nas, traktować jako dopuszczalne, ale jednak marginalne

Jedyne co jest rozsądne, to bronić tego, co tradycyjne, ważne, do czego większość z nas dorasta lub dorośnie i traktować to, co się dzieje obok jako dopuszczalne, ale jednak marginalne. Czemu dobrze jest przeciwstawić taki obraz jak chociażby Marsz dla Życia i Rodziny, aby w przestrzeni publicznej była zachowana jakaś równowaga – powiedział prof. Arkadiusz Jabłoński, socjolog z KUL, w „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

Czerwiec obfituje w różnego rodzaju wydarzenia. Z jednej strony przez Polskę przeszły Marsze dla Życia i Rodziny, a z drugiej strony w wielu polskich miastach odbyły się tzw. „parady równości”.

W nowoczesnym społeczeństwie mamy kwestię wyboru i one w dużej mierze zależą od każdego z nas, ale oczywiście podlegamy różnego rodzaju naciskom, przekazom i wzorcom. To, że z jednej strony mamy Marsz dla Życia i Rodziny, a z drugiej strony „paradę równości”, potraktowałbym jako wyraz dwóch kulturowych wzorców miłości albo różnych kultur miłości. Z jednej strony mamy Narodowy Marsz dla Życia i Rodziny przywiązany do miłości rozumianej jako branie odpowiedzialności za drugiego człowieka. To jest pewne wyzwanie, do którego trzeba dorosnąć, dojrzeć i do którego, gdy się człowiek poświęci, to odzyskuje prawdziwy sens życia. Natomiast z drugiej strony mamy takie podejście, które jest właściwe dla bardzo egoistycznych, bardzo hedonistycznych stylów myślenia, kiedy chcemy się wiecznie bawić, chcemy być wiecznie młodzi i zerwać z normami, które mogłyby nas w jakikolwiek sposób ograniczać – wyjaśnił prof. Arkadiusz Jabłoński.

Socjolog zwrócił uwagę, że w tym kontekście możemy mówić o dwóch stylach życia, które można by rozwinąć na dwie Polski.

Z jednej strony to ta Polska wielkomiejska, metropolitarna, w której w naturalny sposób ludzie tracą swoje zakorzenienie poprzez fakt, że znajdują się w aglomeracji pośród ludzi także wyrwanych ze swoich środowisk lokalnych, którzy przyjeżdżają do wielkich miast, szukając przede wszystkim możliwości poprawy własnego bytu, szans rozwoju. Ci ludzie tkwią w przekonaniu, że to oni od początku do końca dokonują wszelkich wyborów i nic ich nie powinno ograniczać. Mamy tęż tę drugą Polskę, którą można by nazwać skupioną wokół małych miasteczek czy wsi, w kontekście kulturowym, małej ojczyzny, która wydaje się być teraz silniejsza i pozostaje jako norma, której chętnie się podporządkowujemy, która nie jest obciążeniem, ale jest ciekawym drogowskazem i wskazaniem, jak żyć – wyjaśnił.

Dodał, że to rozróżnienie powoduje istotny problem do rozwiązania.

Gdy myślimy o młodych ludziach to trudno, żeby oni nie chcieli czerpać wzorce z tego, co im się wydaje nieatrakcyjne i nieważne, patrząc na duże miasta, w których tkwi pewien rodzaj rozrywki, w którą można wpaść. To jest tak jak z „paradami równości” – na zewnątrz są kolorowe, ale ukrywa się w nich to coś, co można byłoby nazwać złem, które będzie zawoalowane. Młody człowiek patrzy na to, co jest zewnętrzne, na to, co jest kolorowe, roztańczone, krzykliwe, a nawet wulgarne, bo jest to wyraz buntu, przekory. Nie ma kto ich przed tym chronić – zaznaczył.

Na ten problem starają się odpowiedzieć różnego rodzaju państwowe instytucje.

Jedyne co jest rozsądne, to bronić tego, co tradycyjne, ważne, do czego większość z nas dorasta lub dorośnie i traktować to, co się dzieje obok jako dopuszczalne, ale jednak marginalne. Czemu dobrze jest przeciwstawić taki obraz jak chociażby Marsz dla Życia i Rodziny, aby w przestrzeni publicznej była zachowana jakaś równowaga – wyjaśnił profesor.

Socjolog odniósł się także do wydarzeń, które miały miejsce w Krakowie, kiedy to Jarosław Kaczyński chciał złożyć kwiaty na grobie brata w dniu jego urodzin, a został wówczas zaatakowany przez starszych ludzi. Gość Radia Maryja wyjaśnił, że takie zachowanie „to już jest polityka”.

Polityka jest z jednej strony czymś zacnym, jest wytworem naszej cywilizacji, ale z drugiej strony można z niej uczynić narzędzie także niszczenia przeciwników politycznych przez odczłowieczenie, pozbawienie ich godności i z tym mieliśmy do czynienia. Wśród młodych ludzi widziałbym bardziej jeszcze pewną niedojrzałość i ciekawość świata, i bardzo często to jest wykorzystywane przez wielu – chciałoby się powiedzieć – manipulatorów do tego, aby ich wciągnąć w obręb swoich działań. Natomiast w przypadku ludzi starszych to jest już zacietrzewienie polityczne, które ma też w podtekstach, bo musielibyśmy też poznać zawody tych osób, historię życia i mogłoby się okazać, że to tylko zacność wieku starczego jest ich pozytywną stroną, natomiast gdy idzie o całe koleje ich życia, to byli funkcjonariuszami lub też działaczami, ludźmi powiązanymi z środowiskami, którym było daleko od wszelkich patriotycznych nurtów działania – ocenił.

Cała rozmowę z prof. Arkadiuszem Jabłońskim można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj