Kandydat na wiceszefa ABW członkiem sekty?
Kazimierz Mordaszewski – kandydat na wiceszefa ABW znajduje się na liście „uzdrowicieli” antykatolickiej sekty Himawanti – napisała jedna z gazet.
Rzecznik ABW Maciej Karczyński zapewnia że kandydat na zastępcę szefa ABW nie był członkiem sekty. Jednak, jak ustalił dziennik, Kazimierz Mordaszewski zna osobiście lidera sekty Ryszarda Matuszewskiego, znanego m.in. z gróźb pod adresem przeora Jasnej Góry i gróźb wysadzenia w powietrze klasztoru. Ponadto nazwisko Mordaszewskiego widnieje na oficjalnej stronie sekty.
Można wpisać nazwisko pana Kazimierza w przeglądarce internetowej i pojawi się strona tego ruchu z nazwiskiem, a nawet z najprawdopodobniej byłym adresem pana Kazimierza. Jeżeli to jest prawda, to w sposób oczywisty – w moim przekonaniu – całkowicie dyskredytuje tę osobę, jeżeli chodzi o pełnienie jakichkolwiek stanowisk publicznych, a już stanowisko wiceszefa ABW, byłoby czymś niewyobrażalnym. Takie mamy czasy, że wszystko się może zdarzyć i w kierownictwie służb specjalnych, które mają dbać o bezpieczeństwo państwa, taka osoba pewnie może zasiadać. W normalnym demokratycznym państwie taka sytuacja nigdy nie mogłaby mieć miejsca – powiedział Bogdan Święczkowski, były szef ABW.
Kandydaturę Kazimierza Mordaszewskiego zaakceptowała Sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych.
Sposób przedstawienia kandydata przez szefa ABW musi budzić wątpliwości. Nie jestem w stanie uwierzyć, żeby obecny szef Bondaryk nie wiedział o tych faktach. Po drugie: kontrola i nadzór nad służbami specjalnymi w Polsce jest iluzoryczny. Wiem nie od dziś, że komisja dotycząca służb specjalnych w zasadzie nie działa. Przewodniczy jej przedstawiciel koalicji rządzącej. Nie przygotował prawidłowego procesu weryfikacyjnego, co prowadzi do kuriozalnych sytuacji, jak dzisiaj wiemy – wydania pozytywnej opinii na temat pana Kazimierza – podsumował Bogdan Święczkowski.
Poseł Marek Opioła wiceprzewodniczący sejmowej Komisji ds. Służb specjalnych powiedział, że powinna ona zająć się całą sprawą.
RIRM
