By Andrzej Barabasz (Chepry) - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=25619232

Narodowy Bank Polski przedstawił najnowsze prognozy gospodarcze

Tegoroczna inflacja wyniesie niespełna 12 procent – prognozuje Narodowy Bank Polski. W ciągu następnych dwóch latach jej wartość ma spadać do 3,5 procent. Według NBP w tym roku polska gospodarka odnotuje znaczące osłabienie. W następnych latach polskie PKB pójdzie w górę.

Wzrosty cen będą hamowały – prognozuje Narodowy Bank Polski. W tym roku inflacja wynieść ma 11,9 proc. rok do roku.

W 2024 roku ma to być już niespełna 6 proc., a w 2025 roku ponad 3 procent – podkreślił dyrektor Departamentu Analiz i Badań Ekonomicznych NBP, dr Piotr Szpunar.

– Spadek inflacji jest bardzo zdecydowany, ale rozłożony w czasie. W zasadzie wszystkie banki centralne oczekują silnego spadku inflacji w tym roku – mówił dr Piotr Szpunar.

Spadek inflacji w Polsce ma być efektem zmian gospodarczych oraz spadku cen surowców energetycznych – podkreślił dr Jacek Kotłowski, zastępca dyrektora Departamentu Analiz i Badan Ekonomicznych NBP.

– Będzie wynikało ze spowolnienia krajowego popytu czy krajowego wzrostu gospodarczego. Na pewno w kierunku niższej inflacji działają też działania osłonowe, czyli zamrożenie cen gazu, maksymalne ceny na energię elektryczną – akcentował dr Jacek Kotłowski.

Po ubiegłorocznym wzroście PKB na poziomie 4,9 proc., tegoroczne PKB wynieść ma 0,9 procent.

– Cały czas jesteśmy pod wpływem silnych i negatywnych szoków podażowych obniżających nam wzrost gospodarczy. Mamy cały czas spowolnienie za granicą, mimo lepszych danych, no i oczywiście działają podwyżki stóp procentowych NBP – podkreślił zastępca dyrektora Departamentu Analiz i Badan Ekonomicznych NBP.

Spowolnienie to również efekt szantażu energetycznego Władimira Putina. Znacznie lepiej ma być w następnych latach. W 2024 roku wzrost gospodarczy ma wynieść 2,1 proc., a w 2025 roku przekroczyć 3 procent.

Narodowy Bank Polski wskazał na szereg zmiennych.

– Przede wszystkim przebieg agresji Rosji na Ukrainę. Potrafimy sobie wyobrazić sytuację, kiedy surowce mogą dalej rosnąć albo na skutek zaostrzenia się konfliktu, albo na skutek decyzji OPEC – stwierdził dr Jacek Kotłowski.

W okresie szybkiego wzrostu inflacji Polaków wspomagały rządowe tarcze antyinflacyjne.

Jak zaznaczył dr Bartosz Michalski, ekonomista, ze względu na koszty dla budżetu państwa wsparcie jest stopniowo wygaszane.

– Był to na pewno czynnik, który w krótkim okresie inflację stabilizował. Natomiast nie mamy nieograniczonych możliwości używania tej formy ochrony – mówił dr Bartosz Michalski.

Jak przypomniał prezes NBP, prof. Adam Glapiński, Polska czeka na unijne środki w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Rząd finansuje już inwestycje zapisane w Planie za pomocą środków z naszego budżetu. Odzyska je po uruchomieniu unijnej wypłaty.

Prezes NBP przekonywał, że środki z KPO nie mają dużego znaczenia dla polskiego PKB.

– W pierwszym roku to byłoby jakieś 0,4 proc., w następnych latach 0.3 proc., ale te środki nam się należą i te środki dostaniemy – powiedział prof. Adam Glapiński.

Na razie niewiele wskazuje na to, aby Komisja Europejska chciała zakończyć spór polityczny i rozpocząć wypłatę pieniędzy.

Jak podkreślił ekonomista, prof. Wojciech Piontek, paradoksalnie unijne środki mogą hamować spadek inflacji.

– Podnieśliśmy stopy procentowe, żeby w gospodarce było mniej pieniądza. Z jednej strony NBP ogranicza ilość pieniądza, a z drugiej strony rząd, korzystając ze środków z KPO, chce ilość pieniądza w gospodarce zwiększać – podsumował prof. Wojciech Piontek.

Z KPO, Polska ma otrzymać prawie 24 mld euro w formie dotacji oraz 11,5 mld euro w formie pożyczek.

TV Trwam News

drukuj