fot. https://twitter.com/MEIN_GOV_PL

Min. P. Czarnek: Potrzeba oddzielnego funduszu wsparcia rozbudowy szkół specjalnych

Potrzeba oddzielnego funduszu wsparcia rozbudowy szkół specjalnych, bo my w Polsce na największą skalę i w najwyższym stopniu dbamy o wszystkie dzieci – powiedział w poniedziałek szef Ministerstwa Edukacji i Nauki, prof. Przemysław Czarnek, podczas spotkania z mieszkańcami Lublina.

Minister edukacji i nauki, prof. Przemysław Czarnek, uczestniczył w poniedziałek w spotkaniu z mieszkańcami zorganizowanym w Lubelskim Parku Naukowo Technologicznym w Lublinie, podczas którego ogłosił plan utworzenia funduszu wsparcia rozbudowy szkół specjalnych.

„Chcę –  i to jest mój projekt na najbliższą przyszłość również wyborczą, ale przede wszystkim powyborczą – uruchomienia specjalnego funduszu wsparcia rozbudowy szkół specjalnych” – stwierdził szef MEiN.

Jak dodał, już dzisiaj część samorządowców finansuje modernizację i rozbudowę szkół specjalnych z Polskiego Ładu.

„Potrzeba oddzielnego funduszu, z którego będzie można brać na szkolnictwo specjalne, bo jest nam ono potrzebne. Bo my w Polsce na największą skalę i w najwyższym stopniu dbamy o wszystkie dzieci” –   powiedział.

„»Nie radzimy sobie«, jak kraje Europy Zachodniej, które eliminują te dzieci na etapie jeszcze… wiemy jakim. My pozwalamy im żyć, dlatego nam jest potrzebna opieka w szkołach specjalnych nad nimi, bo potrzebują jakości kształcenia, która tam jest zagwarantowana” – uzasadnił.

Mówiąc o wydatkach na edukację wskazał, że „tylko w ciągu ostatnich dwóch lat ponad 8 mld zł trafiło z rządu do poszczególnych samorządów w Polsce na inwestycje edukacyjne, w tym infrastrukturalne”.

„Tylko na budowę, rozbudowę, remont i modernizację oświaty samorządowej – będącej zadaniem własnym samorządów trafiło 5,2 mld w ciągu ostatnich 13-14 miesięcy” – wyliczył szef MEiN.

Podkreślił, że rząd prowadzi politykę prospołeczną, proinwestycyjną i zrównoważonego rozwoju.

Podczas spotkania zachęcał zebranych, żeby wzięli aktywny udział w wyborach parlamentarnych i korpusie ochrony wyborów. Zdaniem Czarnka, jeśli po tamtej stronie wyborów ma pilnować Nitras to Polska jest w wielkim niebezpieczeństwie i mogą zrobić wszystko z wyborami.

Mówiąc o wojnie na Ukrainie, która „nie wyhamowuje i cały czas oddziałuje na nasz kraj” ocenił, że w żywotnym interesie Polski jest „wspomaganie Ukrainy, Ukraińców w dążeniu do zwycięstwa w tej wojnie”.

Stwierdził, że „konsekwencje wojny na polu energetycznym, finansowym, gospodarczym i walutowym są potężne”, ale Polska „zachowała stabilności gospodarczą, stabilność rynku pracy”.

Działania opozycji w kontekście ustawy o Sądzie Najwyższym nazwał „bezczelnym, kłamliwym szantażem” przy współpracy z „lewactwem w UE” i „znaczącą częścią eurokratów i komisarzy europejskich”. Zwracając się do zebranych stwierdził, że „wasze pieniądze należne z KPO zostały zablokowane” w sytuacji, kiedy polskie społeczeństwo wydaje dziesiątki miliardów złotych na pomoc dla Ukrainy.

„Opozycja potknęła się o własne nogi w tym szantażu i rozlatuje się na naszych oczach wspólna lista wyborcza” – powiedział.

Zapytany przez mieszkańca o stanowisko w sprawie zgody Komisji Europejskiej na dodawanie mąki z owadów do produkcji żywności zastrzegł, że jeśli to nastąpi, to wtedy on żadnych mącznych dań do ust nie weźmie.

„Jedyna zaleta tego rozwiązania, jeśli ono będzie na sztywno i na stałe i wszyscy będziemy musieli, że wtedy na pewno schudnę” – przyznał.

„Żadnych mącznych rzeczy do ust nie wezmę, jeśli jakieś insekty, muchy czy inne głupoty będą nam wkładali do naszego żyta czy pszenicy” – powiedział.

Dodał, że „głupoty” jakie się dzieją w UE, są na „lewackiej podbudowie ideologicznej” i w razie potrzeby stworzymy „drugi obieg pszenicy bez insektów”.

Odpowiadając na pytanie jednej z uczestniczek spotkania o przyczyny spadku liczby urodzeń wymienił „modę na nierodzenie, na niezawieranie związków małżeńskich, walkę z rodziną, z chrześcijaństwem, z wartościami”. Jak stwierdził, trzeba zwrócić uwagę na młode pokolenie i tłumaczyć, że „ma odpowiedzialność za siebie i przyszłe pokolenia”.

PAP

drukuj