Polacy obawiają się białoruskich prowokacji
Ukraina cały czas bohatersko broni się przed atakami rosyjskich zbrodniarzy. Świat obiegły informacje o białorusko-rosyjskich pracach nad utworzeniem wspólnego zgrupowania wojskowego. Wiceszef MSZ, Marcin Przydacz, zwrócił uwagę, że nie możemy wykluczyć powtórki scenariusza, który obserwowaliśmy na granicy polsko-białoruskiej.
Sytuacja wewnętrzna i międzynarodowa jest bardzo napięta. Podsyca ją białoruski reżim. Alaksander Łukaszenka wytoczył oskarżenia w stronę Zachodu.
– Wojskowe i polityczne kierownictwo Sojuszu Północnoatlantyckiego i kilka krajów europejskich już teraz otwarcie rozważa opcje możliwej agresji na nasz kraj, w tym rozpoczęcie ataku nuklearnego – powiedział Alaksander Łukaszenka.
Prezydent Białorusi zapowiedział wspólne zgrupowanie białoruskich i rosyjskich wojsk na terytorium swojego kraju. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych opublikowało komunikat, w którym wezwało polskich obywateli do unikania podróży na Białoruś, a tych, którzy już tam są, do powrotu do kraju.
– Alaksander Łukaszenka również próbuje eskalować sytuację – czy to pod naciskiem W. Putina, czy z własnej woli – i dzieją się tam różnego rodzaju ruchy wojsk. Prezydent Białorusi wielokrotnie publicznie odnosił się do sytuacji w Polsce, a my jako MSZ jesteśmy od tego, żeby chuchać na zimne, aby zabezpieczyć naszych rodaków, więc stąd taki komunikat – mówił Marcin Przydacz, wiceszef MSZ.
Na razie nie wiemy, do czego posunie się Alaksander Łukaszenka. Jak wskazał wiceminister spraw zagranicznych, scenariuszy jest wiele.
– Uważam, że to ma na celu odciągnięcie uwagi wojsk ukraińskich albo od wschodniej linii frontu, czyli od tego, co się dzieje na Donbasie, albo od południowej linii frontu na chersońszczyźnie. Wszelkie ruchy wojsk wśród północnej granicy Ukrainy – gdzieś pomiędzy Homlem a Brześciem – będą powodowały, że Ukraińcy będą musieli zabezpieczać swoją północną granicę – wskazał wiceszef MSZ.
Alaksander Łukaszenka i Władimir Putin – według wiceministra spraw zagranicznych – chcą wywołać dyskusję wśród państw NATO na temat ewentualnej współpracy i planów Rosji i Białorusi.
– Wszystkich uspokajam. Uważam, że nie ma w tym momencie żadnego zagrożenia co do pełnoskalowych operacji na granicach NATO – podsumował wiceminister Marcin Przydacz.
Niemniej jednak – jak zaznaczył polityk – musimy spodziewać się hybrydowych scenariuszy, do których zdolne są i Białoruś, i Rosja.
TV Trwam News



