Obama przeprosin nie planuje

Oczekiwanie na rychłe wycofanie się Baracka Obamy ze słów o "polskich
obozach śmierci" może jeszcze długo potrwać


Rzecznikowi Białego Domu "nic nie wiadomo" o tym, by Obama planował
wykonać jakiś specjalny gest w tej sprawie. Czy Polska doczeka się oficjalnego
dementi, które zostanie zakomunikowane światu? Jeśli tak, to nie przybierze ono
formy, jakiej oczekują ci, którzy łudzą się, że w specjalnym wystąpieniu Obama
potępi używanie formuły "polskie obozy śmierci". Może skieruje odpowiedź na list
prezydenta Komorowskiego, ale co będzie zawierała, nie wiadomo. Tymczasem
Kongres Polonii Amerykańskiej wzywa prezydenta USA do użycia autorytetu jego
urzędu, aby zapobiec "używaniu takich błędnych określeń w przyszłości". Jak
napisano w oświadczeniu podpisanym przez prezesa KPA Franka Spulę, "użycie przez
Prezydenta USA w Białym Domu tego określenia jest zniesławieniem dla kraju,
który miał największy ruch oporu w okupowanej przez nazistów Europie, oraz dla
tysięcy bohaterskich polskich bojowników o wolność, którzy jak Jan Karski
narażali życie, starając się zapobiec zbrodniom wojennym nazistów". "Doradzamy
Panu Prezydentowi, aby wystąpił z jasnym publicznym oświadczeniem w tej sprawie
tak szybko, jak to tylko możliwe" – czytamy w liście KPA.

Rzecznik się kaja
Oficjalnie urzędnicy administracji Stanów Zjednoczonych przyznają się do błędu i
wyrażają w tej sprawie żal. Główny rzecznik Białego Domu Jay Carney powtórzył w
środę, że użycie przez prezydenta USA Baracka Obamę określenia "polski obóz
śmierci" było błędem. Powtórzył to samo, co oświadczali w tej sprawie wcześniej
inni rzecznicy Białego Domu: Caitlin M. Hayden i Tommy Vietor, wyjaśniając, że
przejęzyczenie Obamy "nie powinno pomniejszać znaczenia oczywistej intencji, by
uhonorować pana Karskiego i innych Polaków, którzy walczyli ze straszliwą
tyranią nazistów". Obama użył słów o "polskim obozie śmierci" podczas wtorkowych
uroczystości pośmiertnego uhonorowania Prezydenckim Medalem Wolności Jana
Karskiego. Mówiąc o bohaterskim kurierze polskiego podziemia, który w czasie II
wojny światowej bezskutecznie alarmował Zachód o zagładzie Żydów, Obama
powiedział, że kurier podziemia AK "został przeszmuglowany do getta
warszawskiego i polskiego obozu śmierci". Chodziło o niemiecki obóz przejściowy
w Izbicy, gdzie Karski się przedostał, żeby na własne oczy zobaczyć, jak
traktowani są przetrzymywani tam Żydzi.

– Raz jeszcze wyrażamy żal z powodu tego błędnego wyrażenia, ale tym właśnie
ono było – powiedział Carney w środę na codziennej konferencji prasowej w Białym
Domu. Pytany, czy Obama zamierza zatelefonować do premiera Donalda Tuska w
sprawie swej gafy, rzecznik odpowiedział, że "nic mu nie wiadomo", by prezydent
lub ktokolwiek z administracji "miał takie plany".

Obama odpowie na list
Tusk powiedział w środę, że Polska oczekuje od administracji USA mocniejszego
oświadczenia w sprawie gafy, niż to, które dotychczas się pojawiło, dając do
zrozumienia, że liczy na przeprosiny. Premier Donald Tusk zapowiedział, że
Polska będzie intensywnie działać, by wykorzystać do wyjaśniania historii słowa
prezydenta USA Baracka Obamy o "polskim obozie śmierci". Ocenił, że
paradoksalnie ta sytuacja może się obrócić na naszą korzyść. – Będziemy z tego
korzystać. Sama ta sytuacja paradoksalnie może się obrócić na naszą korzyść –
powiedział. – Mówię o tym szczerze, to nie jest wybieg, to jest problem
prezydenta Stanów Zjednoczonych, ta fatalna i tak źle przez nas widziana
pomyłka. To Amerykanie muszą z tego jakoś wybrnąć. My z tym nie mamy problemu –
oświadczył wczoraj szef rządu w niemieckim Stralsund, gdzie bierze udział w
szczycie państw Morza Bałtyckiego.

Także ambasador USA Lee A. Feinstein oświadczył, że Obama otrzymał list od
Bronisława Komorowskiego i wkrótce się do niego odniesie. – Mam nadzieję, że
możemy coś zrobić w związku z tym incydentem. Możemy wykorzystać tę sytuację,
aby wykorzenić takie wyrażenia ze słownika – podkreślił Feinstein.

Maciej Walaszczyk

drukuj