fot. flickr.com

[TYLKO U NAS] Prof. W. Mielczarski: Podjęta przez kraje UE decyzja dot. embarga na węgiel z Rosji wchodzi w życie 10 sierpnia. Polska wprowadziła te rozwiązania w kwietniu, nie zastanawiając się, jak napełnimy składy   

Kraje Unii Europejskiej podjęły decyzję dot. bojkotu czy embarga na rosyjski węgiel. Ta decyzja wchodzi w życie 10 sierpnia. Kraje UE miały na celu to, żeby do 10 sierpnia napełnić w jakiś sposób składy, sprzedać tym, którzy potrzebują itd. My te rozwiązania wprowadziliśmy z dnia na dzień, w kwietniu, nie zastanawiając się, jak napełnimy składy. Mało tego – dodatkowo zostały zatrzymane transporty, które szły już do Polski (…). Były dobre chęci, ale pewnych skutków nie przemyślano – mówił we wtorkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja prof. Władysław Mielczarski, wykładowca Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej.

W związku z agresją Rosji na Ukrainę kraje Unii Europejskiej – w ramach sankcji wymierzonych w reżim kremlowski – podjęły decyzję o nałożeniu embarga na rosyjski węgiel, aby w zamyśle osłabić rosyjską gospodarkę i zniechęcić Władimira Putina do prowadzenia dalszych działań zbrojnych za naszą wschodnią granicą. W konsekwencji takich rozwiązań pojawił się problem z dostępnością węgla na rynku, a także z gwałtownie rosnącymi cenami surowca dla obiorców indywidualnych.

– W pewnym momencie zrezygnowaliśmy z zakupu węgla z Rosji, który tradycyjnie kupowaliśmy, ale nie dla elektrowni, tylko właśnie dla odbiorców indywidualnych, dla małych ciepłowni. Jest to specjalny węgiel, tzw. gruby węgiel, który spala się właśnie w tego typu piecach. Nastąpił brak tego węgla. (…) Niektórzy mówią nawet, że to jest to ilość rzędu ok. 10 mln ton rocznie – to jest bardzo dużo. Teraz jest problem, jak to uzupełnić. Polska Grupa Górnicza ma ograniczone możliwości. Ona musi realizować program dekarbonizacji, czyli zamyka szyby. My sporo tych szybów pozamykaliśmy. Druga kwestia – PGG pracuje głównie dla energetyki. Tam spala się węgiel drobny, miałowaty. Ten węgiel, nawet gdyby PGG chciała sprowadzić do składów, to odbiorcy indywidualni niewiele mogliby zrobić z tym węglem – zwrócił uwagę prof. Władysław Mielczarski.

Wpływ na wysoką cenę węgla dla odbiorców indywidualnych ma również postawa pośredników, którzy próbują wykorzystać braki w towarze do uzyskania większych zysków dla siebie. Stąd różnica między cenami węgla w kopalniach i na składach.

– Kopalnia głównie wydobywa. Celem kopalni nie jest handlowanie tym węglem. Kopalnia sprzedaje węgiel po cenie wydobycia. W tym rynku zawsze są pośrednicy – to są hurtownie, różnego rodzaju sklepy. (…) Oni w tym momencie narzucają swoje opłaty. Jeśli tego produktu brakuje, narzucają takie opłaty, jakie chcą. Z tym mamy tutaj do czynienia. Gdybyśmy się na to przygotowali wcześniej, to miejsca dla tych spekulantów by nie było więcej – wskazał gość Radia Maryja.

Aby rozwiązać problem wysokich cen węgla, rząd przyjął projekt ustawy, który ma zagwarantować cenę tony węgla w wysokości 996 zł brutto, co odpowiada średniej cenie z 2021 roku według GUS.

Wykładowca Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej podkreślił, że obecne problemy dot. braków węgla w Polsce i wysokich cen tego surowca wynikają również m.in. z pośpiesznego wdrożenia przez nasz kraj embarga na rosyjski węgiel bez długofalowego spojrzenia na skutki, jakie ta decyzja przyniesie.

– Kraje Unii Europejskiej podjęły decyzję dot. bojkotu czy embarga na rosyjski węgiel. Ta decyzja wchodzi w życie 10 sierpnia. Kraje UE miały na celu to, żeby do 10 sierpnia napełnić w jakiś sposób składy, sprzedać tym, którzy potrzebują itd. My te rozwiązania wprowadziliśmy z dnia na dzień, w kwietniu, nie zastanawiając się, jak napełnimy składy. Mało tego – dodatkowo zostały zatrzymane transporty, które szły już do Polski i ci, którzy sprowadzali, importerzy, już je opłacili. (…) Były dobre chęci, ale pewnych skutków nie przemyślano – akcentował prof. Władysław Mielczarski.   

W związku z brakami węgla polski rząd szuka możliwości sprowadzania tego surowca z innych krajów, jednak jest to proces bardzo czasochłonny i wymagający odpowiedniej logistyki.

– Niedawno do Gdańska przypłynął duży masowiec z węglem z Kolumbii, z tym, że to jest węgiel dla ciepłowni, bardzo drobny. Ale to był transport zamówiony w 2019 roku przez PGE. My próbujemy szybko kupować ten węgiel na świecie, ale węgiel wydobywa się w kontraktach. Jego jest dużo, ale on jest zakontraktowany. Ale najsłabszym ogniwem jest logistyka – nie ma statków. Statki zamawia się na rok naprzód, natomiast my próbujemy to robić z dnia na dzień. Pewnie nam to się uda. Pewne prognozy mówią o 700-800 tysiącach ton węgla, ale do tych 10 mln ton jeszcze trochę zabraknie – zaznaczył gość „Aktualności dnia”.

Tymczasem Niemcy – którzy naciskają na inne państwa UE (w tym Polskę), aby te odeszły od energii z węgla – sami zwiększają wydobycie we własnym kraju.

– W warstwie werbalnej deklarują odejście od węgla, a w wersji realnej tego nie robią. Co więcej (…) – wydobycie węgla brunatnego w zeszłym roku wzrosło o 30 mln ton. Czyli jest polityka klimatyczna, ale ona jest tylko dla „maluczkich” – mówił wykładowca Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej.

Całą rozmowę z prof. Władysławem Mielczarskim można odsłuchać [TUTAJ].

 

 

radiomaryja.pl

 

 

drukuj