PAP/Tomasz Gzell

Szef MSWiA: Niedzielne zatrzymanie obywatela Białorusi to wynik próby politycznego wykorzystania tzw. czerwonej noty Interpolu

Niedzielne zatrzymanie obywatela Białorusi w Piasecznie to wynik kolejnej próby politycznego wykorzystania tzw. czerwonej noty Interpolu. Tym razem przez białoruski reżim – oświadczył w poniedziałek szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Mariusz Kamiński.

„Niedzielne zatrzymanie obywatela Białorusi w Piasecznie to wynik kolejnej próby politycznego wykorzystania tzw. czerwonej noty Interpolu. Tym razem przez białoruski reżim” – napisał w poniedziałek na Twitterze minister Mariusz Kamiński.

Jak przypomniał, już w lipcu zwrócił się do władz Interpolu, wskazując na potrzebę zmian w tym zakresie.

W niedzielę policjanci z Piaseczna zatrzymali 27-letniego obywatela Białorusi – poinformował nadkom. Jarosław Sawicki, oficer prasowy KP w Piasecznie.

„Z przedstawionych danych wynika, że mężczyzna jest poszukiwany listem gończym przez stronę białoruską. (…) Jego dane również znajdują się w Interpolu. Stąd też decyzja o zatrzymaniu” – wyjaśnił nadkom. Jarosław Sawicki.

Policjant nie chciał zdradzić szczegółów związanych z zatrzymaniem ani podać informacji na temat stawianych zarzutów.

„Nie informujemy, w jaki sposób podejmowane są przez policjantów działania operacyjne. (…) Obecnie mężczyzna jest jeszcze w naszych rękach, ale jest to sprawa, którą na bieżąco nadzoruje prokurator okręgowy” – powiedział nadkom. Jarosław Sawicki.

Dodał przy tym, że dalsze czynności będą wykonywane przez prokuraturę okręgową.

O sprawie zatrzymania napisał w poniedziałek na Twitterze Aleś Zarembiuk z Fundacji „Białoruski Dom”.

„Pilne! Zatrzymany na wniosek Łukaszenki obywatel Białorusi. W niedzielę wieczorem przez funkcjonariuszy polskiej policji na wniosek Łukaszenkowski w Piasecznie był zatrzymany Malakhouski Makary” – poinformował Aleś Zarembiuk.

Członek Fundacji dodał, że od partnerki Malakhouskiego usłyszał, że do zatrzymania doszło w niedzielę późnym wieczorem. Relacjonował, że do domu, w którym oboje przebywali, weszła policja jako powód podając skargę sąsiadów na zbyt głośną muzykę dobiegającą z mieszkania.

Potem, zgodnie z relacją partnerki Malakhouskiego, został on poproszony o okazanie dokumentów, a następnie zatrzymany.

„Funkcjonariusze nie legitymowali się podczas zatrzymania, więc na początku było przerażenie, że to białoruskie służby go zabierają. Okazało się, że to jednak policja. Jak tylko dowiedzieliśmy się o sprawie, zwróciliśmy się do Komendy Stołecznej Policji, MSWiA i do oddziału policji w Piasecznie. Poinformowaliśmy, że według naszych informacji jest to osoba politycznie represjonowana, która w Polsce przebywa z wizą humanitarną i prosimy o natychmiastowe wypuszczenie tej osoby. Z naszych informacji wynika, że nie ma żadnego kryminalnego powodu, dla którego miałby być on zatrzymany” – podkreślił Zarembiuk.

Dodał, że bardzo obawia się paniki w środowisku białoruskim w Polsce i „efektu mrożącego”.

„Bardzo boimy się, by nie powstało wrażenie, że Białorusini, którzy uciekli do Polski, nie są już tutaj bezpieczni, a służby Łukaszenki potrafią dopaść wrogów nawet tutaj” – powiedział członek Fundacji „Białoruski Dom”.

PAP

drukuj