Kościół doświadcza nienawiści

Kościół w świecie, Europie, w Polsce jest prześladowany na różne
sposoby, a fakt nieprzyznania miejsca na multipleksie cyfrowym katolickiej
Telewizji Trwam jest przejawem nienawiści do Kościoła w naszej Ojczyźnie.
Zwrócił na to uwagę na Jasnej Górze ks. abp Józef Michalik, przewodniczący
Konferencji Episkopatu Polski. Marsze w obronie Telewizji Trwam, przeciwko
laicyzacji przeszły w sobotę ulicami Kalisza, Przemyśla i Kutna.

W kazaniu wygłoszonym podczas Mszy św. sprawowanej na Jasnej Górze za okazji 49.
Pielgrzymki Rodzin Osób Powołanych i Wspierających Powołania ks. abp Michalik
zwrócił uwagę, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przyznała miejsce w
przestrzeni cyfrowej dziesięciu stacjom jednej linii, a nie przyznała go
katolickiej Telewizji Trwam, "bo to jest stacja biednych ludzi, bo to jest
stacja mówiąca co innego, promująca inne wartości". Zwrócił uwagę, że takie
działanie to jeden z przejawów nienawiści do Kościoła w Polsce. Brak miejsca na
multipleksie cyfrowym dla katolickiej Telewizji Trwam to odmowa traktowania jej
w demokratycznym kraju równorzędnie ze wszystkimi innymi telewizjami. Fakt, że
również we Francji zgody na nadawanie nie otrzymała tamtejsza katolicka
telewizja, dowodzi – jak ocenił ks. abp Józef Michalik – że "przycinaniem"
Kościoła w świecie kierują struktury zła.

Zawierzenie św. Józefowi

– Dobrze, że Radio Maryja i Telewizja Trwam pozostają wierne prawdzie i
moralności zawartym w Ewangelii i nauce Kościoła. Dobrze, że nie są ze świata
ani do świata się nie dostosowują – mówił w czasie Mszy św. w Kaliszu ks. bp
Stanisław Napierała. Eucharystia w miejscowej katedrze poprzedziła marsz, który
w sobotę przeszedł ulicami miasta. Ordynariusz kaliski podkreślał wierność
toruńskich mediów prawdzie, zasadom moralnym, Ojczyźnie, a także to, że nie ma w
nich przemocy, wulgaryzmów, satanizmu, pogardy, pornografii, przewrotności. –
Jeśli takie medium gdzieś jest dzisiaj we współczesnym świecie, to ono powinno
być ze wszech stron otoczone troską, zwłaszcza przez tych, którym naród,
społeczeństwo powierzyło władzę – zaznaczył ks. bp Napierała. Niestety, zamiast
tego mamy do czynienia z nienawiścią do Radia Maryja, a także do Telewizji
Trwam, robieniem wszystkiego, aby te media wyeliminować, czego dowodem jest
dyskryminacja w procesie cyfryzacji.

Marsz w Kaliszu zgromadził około pięciu tysięcy osób domagających się, aby w
Ojczyźnie Jana Pawła II była powszechnie dostępna Telewizja Trwam. Na wysokości
ratusza odczytana została petycja do prezydenta oraz radnych miasta Kalisza o
zajęcie stanowiska w sprawie powszechnego dostępu do jedynej w Polsce
katolickiej telewizji, w ramach naziemnego systemu cyfrowego. W przeddzień
marszu uchwałę w sprawie Telewizji Trwam podjęła jedna z podkaliskich gmin –
Rada Gminy Szczytniki. Kilkutysięczny marsz przeszedł na plac św. Józefa. –
Domagamy się swoich praw jako Polacy, jako suweren, my tutaj jesteśmy
gospodarzami i musimy to rządzącym przypomnieć. To niesłychane, że w Ojczyźnie
Jana Pawła II nie ma miejsca dla katolickiego głosu, dla głosu prawdy –
stwierdza w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Witold Tomczak, były europoseł,
główny organizator marszu. Bardzo licznie reprezentowane było środowisko
rolników, którzy w specjalnym apelu zwrócili uwagę, że Telewizja Trwam i Radio
Maryja od lat upominają się o ludzi pracy na roli, walczą o byt rolniczych
rodzin i w obronie polskiej ziemi. Kaliskiej manifestacji towarzyszyło hasło:
"Święty Józefie, Tobie powierzamy Telewizję Trwam".

Stop laicyzacji
 

– Decydenci pozostają niewzruszeni na głos milionów. To pokazuje, że Krajowa
Rada Radiofonii i Telewizji jest władzą ponad Narodem – ocenia z kolei Lucyna
Podhalicz, przewodnicząca społecznego komitetu organizacyjnego marszu "Stop
laicyzacji", który przeszedł przez Przemyśl. – Taka postawa jest sprzeczna z
ustawodawstwem polskim, ponieważ władza ma służyć Narodowi – podkreśliła w
rozmowie z "Naszym Dziennikiem". Ubolewa nad tym, że pomimo tak szerokiego
poparcia, tylu protestów i manifestacji, władza nie ustępuje. – To świadczy
tylko o tym, że tak naprawdę władza jeszcze nie nauczyła się w Polsce, że w
demokracji decyduje Naród, wola obywateli – powiedziała.
Marsz w Przemyślu zgromadził około trzech tysięcy osób i odbył się pod hasłem
"Stop laicyzacji". Wyruszył on po Mszy św. w kościele Księży Salezjanów
celebrowanej pod przewodnictwem ks. bp. Mariana Rojka. Niesione były
transparenty, flagi narodowe, symbole religijne, wizerunek Papieża Benedykta XVI
oraz ks. abp. Józefa Michalika, pasterza archidiecezji przemyskiej. Podczas
marszu wypuszczono dwanaście gołębi – symbol pokoju.

Żeby Polska była Polską

– Dlaczego musimy stawać w obronie Telewizji Trwam? Żeby Polska była Polską.
W kraju demokracji ludzie wierzący mają prawo mieć i radio, i telewizję
katolicką, nikt nie może im tego zabronić. Dlatego ludzie wychodzą na ulice i
będą protestować aż do skutku, aż w końcu ktoś zrozumie, że nie tędy droga –
mówił ks. prałat Stanisław Pisarek w Kutnie. W marszu, który przeszedł ulicami
miasta, wzięło udział ponad tysiąc osób, a wśród nich wielu młodych ludzi i całe
rodziny. W kościele św. Wawrzyńca sprawowana była Msza św. w intencji Ojczyzny
oraz o przyznanie częstotliwości na multipleksie dla Telewizji Trwam. Następnie
biało-czerwony marsz wyruszył na plac Piłsudskiego. Podczas przejścia ponad
tysiąc osób w modlitewnym skupieniu odmawiało Różaniec oraz śpiewało pieśni
religijne i patriotyczne.

Małgorzata Bochenek

drukuj