Ludzie są w szoku
Z ks. bp. Hyacinthem Egbebo MSP, wikariuszem apostolskim Bomadi w
Nigerii, rozmawia Agnieszka Gracz .
Ekscelencjo, ostatnie dni to kolejne nasilenie krwawych ataków
ekstremistów islamskich w Nigerii. Liczba ofiar z dnia na dzień dramatycznie
rośnie, a celem są przede wszystkim chrześcijanie.
– Kolejne brutalne ataki to obecnie najpoważniejszy problem. Do popełnienia
wielu z nich przyznaje się ekstremistyczna grupa Boko Haram. Napadają nie tylko
na kościoły, ale na różne instytucje. Wraz z nasilającymi się atakami wyczuwa
się nietolerancję w stosunku do wiernych wyznających chrześcijaństwo, ale w
zamachach giną też muzułmanie, nie tylko wyznawcy Chrystusa. Zdarza się, że
muzułmanie próbują pomagać chrześcijanom. Jeśli bomba wybucha w supermarkecie
czy w jakimś urzędzie, to nie wiadomo przecież dokładnie, kto zginie… Ataki,
do których już wcześniej przyznawała się Boko Haram, są dla wielu z nas ogromnym
zaskoczeniem. Przyjęły bardzo szeroki zasięg, do tak poważnych ataków bombowych
nigdy wcześniej nie dochodziło. Obecnie ma to już wymiar terrorystyczny. Trudno
je policzyć i trudno o tym mówić, ale z tym poważnym problemem musimy się teraz
zmierzyć.
Czym uzasadnia swe terrorystyczne działania sekta Boko Haram?
– Ich celem jest ustanowienie prawa szariatu na północy naszego kraju. Ale
kiedyś zawarliśmy pewien kompromis. Szariatu mieli przestrzegać tylko
muzułmanie, natomiast wyznawcy innych religii, np. chrześcijaństwa, którzy
mieszkają na północy kraju, nie powinni być objęci islamskim prawem. Było to
powszechnie obowiązujące prawo w Nigerii. I do tej pory żyliśmy spokojnie. Te
ataki uświadomiły nam, że rzeczywistość w Nigerii to jednak bardzo złożony
problem, który ma też podłoże polityczne. Wszystko wskazuje na to, że to
polityczne motywacje wywołały kryzys. Toczy się walka o władzę i wpływy. Przez
wiele lat władzę w naszym kraju mieli muzułmanie. W minionym roku w
demokratycznych wyborach władzę przejął chrześcijanin. To mogło wywołać
niezadowolenie ekstremistów. Poza tym wydaje mi się, że przyczyna leży również
na zewnątrz kraju. Jesteśmy też największym pod względem liczby ludności krajem
na kontynencie afrykańskim. I m.in. w tym kontekście jesteśmy państwem
strategicznym. Nie jest więc to głównie konflikt na płaszczyźnie religijnej.
Kim tak naprawdę są atakujący?
– To muzułmańscy ekstremiści, którzy chcą przede wszystkim doprowadzić do
wprowadzenia państwa wyznaniowego. Ci rebelianci odrzucają wszystko, co jest
zachodnie, co wiąże się i kojarzy z Zachodem i z jego religią, kulturą,
edukacją. Wywodzą się rzeczywiście z muzułmanów, ale to ekstremistyczne
ugrupowanie. Wspólnota muzułmańska nie ukrywa, że bardzo martwi się o skutki
działań sekty Boko Haram. Początkowo organizacja była wspierana przez polityków
i pewne grupy z państw arabskich. Mówiło się również o powiązaniach z Al-Kaidą.
Myślę, że tak mógłbym zdefiniować Boko Haram.
Działania tej sekty nie od samego początku przybrały formę
systematycznie dokonywanych aktów przemocy…
– Pierwsze tak systematyczne ataki pojawiały się w minionym roku, kiedy
świętowaliśmy pięćdziesiątą rocznicę uzyskania niepodległości, później tylko się
nasilały. Następowała też brutalizacja przemocy. Na początku mieszkańcy nie
sądzili, że ataki są wymierzone w chrześcijan. Pojawiały się raczej opinie, że
chodzi o jakieś sprawy rządowe czy naciski grup interesu. Ale nagle ekstremiści
rozpoczęli systematyczne ataki bombowe skierowane głównie na kościoły i wiernych
chrześcijańskich. Jednym z najpoważniejszych był zamach podczas świąt Bożego
Narodzenia w Madala. Niestety, szybko się przekonaliśmy, że chrześcijanie są
jednym z celów. Od tego czasu wszystko się zmieniło. Docierają do nas wiadomości
o coraz bardziej brutalnych atakach. Ekstremiści często po prostu wchodzą do
wioski i strzelają do ludzi. Wiele osób ginie w taki właśnie sposób.
Księże Biskupie, jak na taką sytuację reagują Nigeryjczycy?
– Niestety, prawie każdego dnia gdzieś w Nigerii eksploduje bomba i giną
niewinni ludzie. Panuje panika i ludzie są w szoku. Wielu nie rozumie, co się
dzieje, co jest przyczyną tak okrutnej przemocy. Ludzie tracą do siebie zaufanie
i bardzo się boją. Przemieszczają się z terenów północnych na południe kraju.
Niepokoi mnie wspominany problem uchodźców… Młodzi ludzie, widząc ataki grup
ekstremistów, którzy powołując się na wiarę, podejmują akty przemocy, nie chcą,
by identyfikowano ich z muzułmanami, islam traci więc w ich oczach wiarygodność.
Celem ekstremistów jest realizacja planu państwa islamskiego na północy Nigerii,
ale tam właśnie jest też wielu chrześcijan. A te grupy chrześcijańskich wiernych
po prostu nie akceptują. Jeśli ekstremiści sądzili, że walka im pomoże, to tak
nie jest.
Ekscelencjo, sytuacja w Nigerii wymaga szybkiej reakcji. W jaki sposób
można skutecznie rozwiązać ten problem?
– Nie sądzę, że poradzimy sobie z tym problemem sami. Potrzebujemy pomocy z
zewnątrz, ponieważ nie mamy odpowiednich narzędzi i technologii… Zachód bardzo
długo walczył z terroryzmem i terrorystami, ma doświadczenie, więc może nam
pomóc. Trzeba wziąć pod uwagę konsekwencje, jakie mogą się później pojawić.
Nigeria jest ogromnym krajem z dużą liczbą ludności, ponad 160 milionów. Jeśli
konflikt się zaostrzy, może być trudniej go rozwiązać. Potrzebujemy ludzi,
którzy przyjdą nam z pomocą. Nigeria potrzebuje wsparcia, by wyjść z kłopotów.
Czy przyjęte w Sudanie rozwiązanie podziału na dwa państwa mogłoby
również zostać zastosowane w Nigerii?
– Rozwiązanie naszego problemu nie tkwi w opuszczaniu północy. Problemów Nigerii
nie rozwiąże też podział państwa na północ i południe jak w Sudanie. Poza tym
obecnie w Sudanie sytuacja jest także bardzo trudna. Modlimy się, aby nie doszło
do podziału państwa. Pogłębi to tylko konflikt i wówczas może się pojawić duża
liczba uchodźców, wtedy skala problemu będzie większa.
A jakie są najpilniejsze potrzeby poza rozwiązaniem konfliktu?
– Ogólna sytuacja społeczna, zwłaszcza sanitarna i edukacyjna, jest bardzo
trudna. Przede wszystkim potrzebujemy szpitali i szkół katolickich. Szczególnie
zagrożone jest południe kraju. Wody zanieczyszczone m.in. ropą są powodem wielu
zatruć, a te bezpośrednią przyczyną śmierci naszych mieszkańców. Odnotowuje się
również wysoki wskaźnik śmiertelności pośród dzieci i młodych osób. Brakuje
lekarstw i przede wszystkim wykwalifikowanego personelu. Nie ma również
nauczycieli, którzy mogliby zapewnić właściwą formację dzieciom. Jeśli tego nie
zrobimy, zrujnujemy nasz kraj. Niestety, wiele problemów w Nigerii jest
spowodowanych niewłaściwym zarządzaniem i rozporządzaniem naszymi zasobami
naturalnymi. Nadal borykamy się z tymi trudnościami. Dlatego prosimy o pomoc w
rozwiązaniu tej sytuacji.
Dziękuję za rozmowę.
