Pamięć ważna dla przyszłości
Spośród ponad 10 tysięcy księży, którzy pełnili przed wojną posługę w
Polsce, w czasie II wojny światowej zamordowanych zostało 20 procent. Różnego
rodzaju represje uderzyły w kolejnych 30 proc. duchownych. Ofiarami zbrodniczych
systemów totalitarnych XX w. byli też klerycy, zakonnicy, siostry zakonne. W
dobie budzącego się antyklerykalizmu bardzo ważne jest przypominanie postaci
tych męczenników, którzy ukazują, że Kościół zawsze dzielił tragiczne losy
Narodu Polskiego.
Jak podkreślał bł. Jan Paweł II, męczeństwo jest najwymowniejszym dowodem
prawdziwości wiary. Nasza historia ukazuje, że tego świadectwa krwi, szczególnie
duchownych w Polsce, nigdy nie brakowało.
"My, kiedy będziemy tam, u Boga, będziemy o was pamiętali, ale i wy pamiętajcie
o nas, byśmy wytrwali do końca" – to słowa, które na chwilę przed śmiercią w
komorze gazowej wypowiedział bł. ks. Henryk Kaczorowski, rektor włocławskiego
seminarium. Był on jednym z rzeszy duchownych – ofiar okupacji hitlerowskiej i
sowieckiej, skazanych na śmierć za gorliwe wypełnianie duszpasterskiej misji w
służbie Bogu i ludziom. Ich nazwiska przypomniane zostały w sposób szczególny w
Katowicach i Kaliszu z okazji obchodów Dnia Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego.
Znicze pamięci
Abrantowicz Fabian, marianin, 1946; Abt Stefan, diec. poznańska, 1942; Adamczyk
Stanisław, diec. włocławska, 1940… – tak oto rozpoczyna się lista 2974
polskich kapłanów, alumnów, misjonarzy i braci zakonnych, którzy padli ofiarą
dwóch okupacji – hitlerowskiej i sowieckiej. Ich nazwiska – starannie zapisane w
Księdze Martyrologium powstałej w Roku Kapłańskim – wybrzmiały w poniedziałek w
katowickiej archikatedrze Chrystusa Króla, gdzie z racji przypadającego 29
kwietnia Dnia Męczeństwa Kapłanów Polskich odbyło się wielogodzinne nabożeństwo
przy udziale licznie zgromadzonych alumnów Wyższego Śląskiego Seminarium
Duchownego, diakonów, kapłanów, biskupów oraz wiernych. To właśnie klerycy przez
wiele godzin wyczytywali kolejno nazwiska polskich duchownych, którzy bez reszty
przyjęli swoje powołanie i przeznaczenie i dopełnili je, "przechodząc przez
ciemną dolinę męczeńskiej śmierci". – Polscy duchowni, zamordowani w
hitlerowskich obozach koncentracyjnych, w sowieckich łagrach i komunistycznych
więzieniach, w krajach misyjnych, z rąk znanych i nieznanych oprawców, wzięli na
siebie Chrystusowe jarzmo, a będąc cichymi i pokornymi, naśladowali swego
Mistrza, dzieląc Jego los: los skazanego, więzionego, torturowanego, wreszcie
zabitego – mówił w homilii ks. abp Wiktor Skworc, metropolita katowicki.
Przypomniał również osobę śp. ks. kard. Ignacego Jeża, kapłana cudownie
ocalałego z obozu w Dachau, z którego inicjatywy ustanowiony został doroczny
Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego. – Myślę, że męczennicy z Dachau (…),
przywołując słowa: "Jesteście wolni", zadaliby zaraz pytanie: co zrobiliście z
odzyskaną wolnością? My, duchowni i całe polskie społeczeństwo: co zrobiliśmy z
odzyskaną wolnością? Oby każdy włączył to pytanie do swojego codziennego
rachunku sumienia – mówił kaznodzieja. I z naciskiem wyjaśniał, że dzisiaj
poszerzył się "niezmiernie zakres nadużyć wolności, co prowadzi do nowych form
zniewolenia – tym niebezpieczniejszych, że ukrytych pod pozorami wolności". –
Oto paradoks, oto głęboki dramat naszych czasów: w imię wolności – zniewolenie!
– ubolewał.
Kaliscy pielgrzymi
Temat męczeństwa polskiego Kościoła podjęty został jak co roku także w
sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Ordynariusz kaliski ks. bp Stanisław Napierała
przypomniał dzieje pielgrzymowania księży z Dachau do sanktuarium św. Józefa. –
Chcemy dzisiaj dziękować tym męczennikom, bo przecież oni wnieśli ofiarę swojego
życia i cierpienie w obronę i potwierdzenie fundamentalnych wartości, które
dzisiaj są lekceważone – mówił ksiądz biskup. Mszy św. przewodniczył ks. bp Adam
Lepa z Łodzi. Z wiernymi modliło się 8 biskupów i ok. 150 księży z całej Polski.
W homilii ks. Tomasz Kaczmarek, postulator procesu beatyfikacyjnego 108 polskich
męczenników II wojny światowej, podkreślał, że pielgrzymowanie do Kalisza staje
się szczególnym apelem o pamięć o tych, którzy dla Imienia Pana znosili katusze,
godził w nich szatan przez swoich zniewolonych, opętanych służalców, by ich
zdruzgotać. Dodał jednak, że "żadna ofiara miłości nie idzie na darmo, lecz
owocuje". – To zmaganie o triumf miłości będzie trwało cały czas, aż do
skończenia świata. Nie było, nie ma i nie będzie epoki bez męczenników, ale
skutki zamierzeń prześladowców wobec chrześcijan są zawsze odwrotne – dodał.
Kościół męczenników
Polski Kościół był w ostatnim stuleciu doświadczany prześladowaniem w szczególny
sposób. Duchowieństwo – widziane jako elita i ostoja polskości – stanowiło
ogromną przeszkodę dla nieludzkich systemów, stąd też właśnie ono poddane
zostało masowym egzekucjom i dotkliwym represjom. Niezbitym dowodem
potwierdzającym niezłomność polskiego Kościoła w walce o chrześcijańskie
korzenie i przyszłość uciemiężonego Narodu są zakończone już, trwające i
przygotowywane procesy beatyfikacyjne duchownych – męczenników za wiarę i za
Ojczyznę. Dość wspomnieć 108 męczenników z czasów II wojny światowej
wyniesionych do chwały ołtarzy w 1999 r. przez Jana Pawła II, kanonizację o.
Maksymiliana Kolbego, beatyfikację 11 sióstr nazaretanek z Nowogródka,
wyniesienie na ołtarze księdza Jerzego Popiełuszki, a także trwające procesy
beatyfikacyjne 122 osób z II grupy męczenników z czasów II wojny światowej oraz
46 warmińskich męczenników. Należy również wspomnieć o powstałym w diecezji
drohiczyńskiej przed trzema laty Ośrodku Dokumentacji Kanonizacyjnej Męczenników
Wschodu (1917-1989). Jak informuje "Nasz Dziennik" ks. dr Zdzisław Jancewicz
powołany do zorganizowania i poprowadzenia procesu kanonizacyjnego męczenników
Wschodu, na chwilę obecną wśród zgłoszonych kandydatów przeważają także osoby
duchowne.
Nie doczekali się jeszcze wyniesienia do chwały ołtarzy męczennicy, którzy w
latach 1939-1945 ginęli na terenach diecezji łuckiej, lwowskiej i przemyskiej.
Co najmniej 255 osób duchownych, z których najwięcej – 56 – zginęło z rąk
Ukraińców. Księży mordowano zarówno skrytobójczo, jak i na oczach wiernych, gdy
np. odprawiali Msze Święte. Czasem ginęli w straszliwych męczarniach.
– Jest wiele powodów, by pamiętać o pomordowanych polskich kapłanach. Jednym z
nich jest wdzięczność za te pokolenia kapłańskie, które żyły na polskiej ziemi i
służyły Kościołowi, społeczeństwu, Ojczyźnie i w tej służbie oddały swoje życie.
To byli dobrzy pasterze, a dobry Pasterz oddaje swoje życie za owce, kiedy
sytuacja tego wymaga. Trzeba o nich pamiętać i trzeba ich pokazywać młodemu
pokoleniu, kiedy dzisiaj próbuje się oddzielić losy Ojczyzny od Kościoła, kiedy
próbuje się pokazać, że duchowieństwo jest jakimś obcym ciałem, kiedy próbuje
się powiedzieć, że księża są jakimiś "darmozjadami" – podkreślił w rozmowie z
"Naszym Dziennikiem" ks. abp Wiktor Skworc. – W tej sytuacji trzeba wspominać,
trzeba uczyć historii, a ta historia jednoznacznie pokazuje tę symbiozę między
społeczeństwem a duchowieństwem, między Kościołem, przecież jesteśmy z tej
ziemi, z tego ludu i temu ludowi służymy – dodał. – Każda ofiara za wolność
Kościoła, państwa, Narodu w obronie praw człowieka jest cenna. Tym bardziej
ofiara poniesiona ze względu na przynależność do Kościoła, ze względu na wiarę w
Pana Boga. I my nie możemy zapomnieć o tych ofiarach! – zaznaczył z kolei w
rozmowie z "Naszym Dziennikiem" ks. dr Andrzej Motyka, postulator na etapie
diecezjalnym procesu przeprowadzonego w sprawie ks. Władysława Findysza,
pierwszego beatyfikowanego męczennika komunizmu w Polsce. Jak zauważył ks.
Motyka, w Polsce od wielu lat zwłaszcza młode pokolenie patrzy w przyszłość,
zapominając o przeszłości. – Zapomina się o tym, co było, odcina się od korzeni.
Tym bardziej trzeba przypominać te heroiczne postawy, w które dzisiaj tak wielu
nawet nie wierzy. Mamy swoje korzenie, mamy swoje źródła i nie możemy ich
zarzucić – mówił.
Anna Bałaban
Współpraca Małgorzata Bochenek
