Tajne dokumenty SB w rękach IPN
Prokuratorzy Instytutu Pamięci Narodowej odzyskali ponad sto tajnych dokumentów Służby Bezpieczeństwa, a także nośniki elektroniczne. Materiały przetrzymywane były przez byłego funkcjonariusza wywiadu PRL.
Prokuratorzy Instytutu Pamięci Narodowej działali wspólnie z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zabezpieczyli ponad sto dokumentów, a także kilkanaście nośników elektronicznych. Nielegalnie przechowywał je były funkcjonariusz komunistycznych służb. Grozi mu za to nawet osiem lat więzienia.
– W wyniku podjętych czynności ustaliliśmy, że osoba, o której mowa, była pracownikiem departamentu I Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, a następnie, w latach ’90, była wysokim urzędnikiem w Urzędzie Ochrony Państwa – poinformował Andrzej Pozorski, dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.
Dokumenty zostały wytworzone w latach 70., 80. i 90. Część dotyczy okresu stanu wojennego, a także działalności komunistycznych agentów PRL poza granicami Polski.
– Oryginalnych dokumentów dotyczących najnowszej historii Polski w rękach esbeckich jest jeszcze sporo – przypomniał Andrzej Michałowski, były działacz „Solidarności”.
Część odnalezionych dokumentów jest objęta klauzulami: „tajne”, „ściśle tajne” i „tajne specjalnego przeznaczenia”. Obecnie analizowany jest ich aktualny stan prawny.
– W tej chwili dokonujemy przeglądu dokumentów wspólnie z ABW. Musimy rozeznać, jaki charakter mają dokumenty na dzień dzisiejszy – oznajmił Andrzej Pozorski.
Na przełomie lat 80. i 90. funkcjonariusze SB masowo niszczyli dokumenty, które mogły stanowić dowody ich zbrodni. Część teczek jednak zatrzymywali dla siebie. Najsłynniejsze archiwum odkryto w domu komunistycznego generała Czesława Kiszczaka po jego śmierci w 2016 roku. Wśród dokumentów były materiały potwierdzające, że były prezydent Lech Wałęsa współpracował z SB.
– Sądy czy też prokuratura nie wydawała nakazów przeszukania u dawnych działaczy Służby Bezpieczeństwa, mimo że wiele z tych osób – jak generał Kiszczak – miało prowadzonych szereg rodzaju spraw za zbrodnie, które zostały popełnione w okresie PRL. Przecież można było się domyśleć, że ci ludzie przechowują różnego rodzaju materiały – wskazał historyk dr Rober Derewenda.
Teczki dla byłych esbeków były polisami na przyszłość.
– Dawały im gwarancję bezpieczeństwa i szantażowania ludzi. Dawały im gwarancję, że oni mogą na tym zrobić dobry interes – podkreślił Andrzej Michałowski.
Archiwa przetrzymywane przez byłych esbeków mogły mieć ogromny wpływ na najnowszą historię Polski.
– Jest wiele takich środowisk, miejsc, w których dekomunizacja była bardzo trudna do przeprowadzenia. Prawdopodobnie dlatego, że ludzie, którzy decydowali o tych środowiskach i którzy decydowali o polskiej polityce, mogli się obawiać, że funkcjonariusze dawnej Służby Bezpieczeństwa wyciągną różnego rodzaju materiały na ich osoby – tłumaczył dr Robert Derewenda.
Prokuratorzy IPN poszukują nie tylko materiałów z okresu PRL. Niedawno udało się im odzyskać kilkaset dokumentów z lat II wojny światowej. Próbowano je sprzedać w internecie.
TV Trwam News



